Tak szalonego koncertu w
Warszawie dawno nie było.
Kaiser Chiefs znów przyjechali do Polski, tym razem jednak z materiałem ze swojej najnowszej płyty "The Future Is Medieval". Co nie znaczy, że zabrakło ich starych utworów: był na otwarcie żywiołowy "Everyday I Love You Less and Less", był przebój "Ruby", zagrali "Never Miss a Beat".
Ale zarażające energią
piosenki Kaiser Chiefs to jedno, słuchanie ich na żywo to już zupełnie inna historia: - Zrobiliśmy już naprawdę wiele i tym razem
chcieliśmy, żeby płyta brzmiała inaczej. Z tego samego powodu też wyznaczyliśmy sobie nowe miejsca na naszej trasie koncertowej - opowiadał "Gazecie" basista kapeli Simon Rix.
Najwyraźniej Brytyjczykom służą lokale, w których jeszcze nie grali. Wokalista Ricky Wilson najpierw
wspiął się po rusztowaniu na balkon i tam śpiewał, później zszedł do publiczności i wykonał razem z fanami "Oh My God".
Tak to komentował Rix: - Czy martwię się o Ricky'ego? On sam potrafi o siebie zadbać. Zrobi wszystko, żeby fani zapamiętali koncert.
Nie chciałbym go powstrzymywać na scenie, bo to mogłoby być niebezpieczne.
Przed nami finał koncertowej jesieni w ramach cyklu imprez Hortex:Sounds. Dzisiaj wystąpi Lenny Valentino, a w weekend w stolicy koncerty Junior Boys i Metronomy, na które
rozdajemy bilety.
Sponsorem biletów na wszystkie koncerty jest: