Prywatna Historia Kina

  • Weronika Rosati w Prywatnej Historii Kina: "Tęsknie do złotego Hollywoodu"

    Jest fanką "złotej ery" Hollywood. Ma w domu kolekcję kilkuset klasycznych filmów, urządza więc znajomym domowe seanse. W "Prywatnej historii kina" na antenie Stopklatki TV przyznała jednak, że widzowie czasem zasypiają w połowie Największym uwielbieniem darzy Elizabeth Taylor. Grała w wielu bardzo złych filmach, ale i tak muszę mieć je wszystkie - żartuje ze swojej fascynacji Wernika Rosati. To jeszcze młodzieńcza miłość: już w szkole średniej obejrzała po raz pierwszy "Kto się boi Virginii Woolf" i zachwyciła gwiazdą. Jako osiemnastolatka podczas egzaminu do szkoły aktorskiej zagrała więc oczywiście kwestie z roli Taylor: alkoholiczki przed pięćdziesiątką.

    Jak twierdzi, sama aktorką poczuła się właściwie dopiero po nominacji do Orła za "Obławę" Marcina Krzyształowicza, choć była już choćby po doskonale przyjętej roli w "Pitbullu" Patryka Vegi. Pamięta też jednak moment, kiedy spotkała się na planie z jednym ze swoich idoli, Michaelem Douglasem. Siedział naprzeciwko, rozmawialiśmy przed ujęciem, a ja myślałam tylko: nie wierzę, nie wierzę - opowiadała Beacie Sadowskiej.

    Jak wyglądało jej spotkanie z Mikiem Nicholsem, dlaczego woli Ala Pacino niż Seana Penna i za co uwielbia Jake'a Gyllenhaala - to wszystko zdradzi w "Prywatnej historii kina" na antenie Stopklatki TV.

    Prywatna Historia Kina
  • Weronika Rosati w Prywatnej Historii Kina: "Tęsknię do złotego Hollywoodu"

    Weronika Rosati w Prywatnej Historii Kina: "Tęsknię do złotego Hollywoodu"

    Jest fanką ?złotej ery? Hollywood. Ma w domu kolekcję kilkuset klasycznych filmów, urządza więc znajomym domowe seanse. W ?Prywatnej historii kina? na antenie Stopklatki TV przyznała jednak, że widzowie czasem zasypiają w połowie Największym uwielbieniem darzy Elizabeth Taylor. Grała w wielu bardzo złych filmach, ale i tak muszę mieć je wszystkie - żartuje ze swojej fascynacji Wernika Rosati. To jeszcze młodzieńcza miłość: już w szkole średniej obejrzała po raz pierwszy ?Kto się boi Virginii Woolf? i zachwyciła gwiazdą. Jako osiemnastolatka podczas egzaminu do szkoły aktorskiej zagrała więc oczywiście kwestie z roli Taylor: alkoholiczki przed pięćdziesiątką.

    Jak twierdzi, sama aktorką poczuła się właściwie dopiero po nominacji do Orła za ?Obławę? Marcina Krzyształowicza, choć była już choćby po doskonale przyjętej roli w ?Pitbullu? Patryka Vegi. Pamięta też jednak moment, kiedy spotkała się na planie z jednym ze swoich idoli, Michaelem Douglasem. Siedział naprzeciwko, rozmawialiśmy przed ujęciem, a ja myślałam tylko: nie wierzę, nie wierzę - opowiadała Beacie Sadowskiej.

    Jak wyglądało jej spotkanie z Mikiem Nicholsem, dlaczego woli Ala Pacino niż Seana Penna i za co uwielbia Jake'a Gyllenhaala - to wszystko zdradzi w ?Prywatnej historii kina? na antenie Stopklatki TV.

    Prywatna Historia Kina
  • Andrzej Wajda w Prywatnej Historii Kina: O Cybulskim, cenzurze i kotach

    Andrzej Wajda w Prywatnej Historii Kina: O Cybulskim, cenzurze i kotach

    - Kiedy usłyszałem, że najlepszym przyjacielem malarza jest on sam, zrozumiałem, że to nie jest zawód dla mnie - śmieje się Andrzej Wajda. Sądząc po jego pracach z czasów studiów na ASP, odniósłby sukces także jako malarz, ale chyba niewiele osób żałuje, że ostatecznie przeniósł się do szkoły filmowej.

    W łódzkiej filmówce krąży opowiastka o tym, jak to pewien reżyser po ustawieniu scenografii i świateł wzdycha: Jak pięknie! Ale zaraz przyjdą aktorzy i wszystko zepsują. To nie jest jednak anegdota o Andrzeju Wajdzie. Z zachwytem patrzyłem na wspaniałych aktorów, z którymi miałem się szczęście spotkać - mówi reżyser. - Często ratowali moje nie zawsze do końca przemyślane pomysły W rozmowie z Beatą Sadowską wielokrotnie zresztą podkreśla, że kluczem do zrobienia dobrego filmu jest słuchanie pomysłów innych i otwarcie im przestrzeni na własną kreatywność.

    Wajda opowiada jednak nie tylko o filmach, ale choćby i o tym, że nie wyobraża sobie życia bez kotów

    W jaki sposób Wajdzie udało się zakuć w kajdany kilkudziesięciu zomowców i dlaczego cieszy się, że to nie on nakręcił 'Blaszany bębenek'? Beacie Sadowskiej zdradzi to w Stopklatce TV w niedzielę 15 marca o 11.10 .

    Prywatna Historia Kina
  • W. M. Amaro: "Poszedłem śladami de Funèsa"...To stara francuska komedia sprawiła, że Wojciech Modest Amaro zaczął myśleć o zdobyciu gwiazdki Michelina

    Wojciech Modest Amaro, kolejny gość programu Beaty Sadowskiej, to chyba najsłynniejszy obecnie szef kuchni w Polsce: postrach uczestników kulinarnych show i właściciel modnego Atelier Amaro, restauracji, gdzie miejsca trzeba rezerwować z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. W ?Prywatnej historii kina? przyznał się, że nie lubi jednak filmów kulinarnych. Po kilkunastu godzinach w kuchni woli odpocząć od tego tematu - no i irytują go "ściemy" stylistów jedzenia. Pewna komedia z Louisem de Funès sprawiła zaś, że wpadł w prawdziwą obsesję zdobycia prestiżowego wyróżnienia: gwiazdki w restauracyjnym przewodniku Michelin, jako pierwszy Polak.

    Na "Wejściu smoka" wagarował w kinie kilkanaście razy, ale filmy odegrały też w jego życiu rolę edukacyjną. Kiedy wyjechał do Londynu, praktycznie nie znał angielskiego - nauczył się go oglądając anglojęzyczne filmy. Do dziś niektórych scen nie wyobraża sobie w wersji z lektorem.

    Jakiej aktorce bez wahania przygotowałby kolację? O tym Wojciech Modest Amaro opowie na antenie Stopklatki TV w niedzielę 8 marca o 11.40.

    Prywatna Historia Kina
  • Agata Trzebuchowska - dlaczego nie chce być aktorką?

    Po tym jak 'Ida' Pawła Pawlikowskiego zdobyła Oscara, odtwórczyni tytułowej roli mogłaby z powodzeniem walczyć o międzynarodowe role. Ewentualnie podbijać rynek aktorski w Polsce. Tymczasem Agata Trzebuchowska nie widzi swojej przyszłości przed kamerą. Jeśli już, to... po drugiej stronie.

    Prywatna Historia Kina
  • Agata Trzebuchowska - dlaczego nie chce być aktorką?

    Po tym jak "Ida" Pawła Pawlikowskiego zdobyła Oscara, odtwórczyni tytułowej roli mogłaby z powodzeniem walczyć o międzynarodowe role. Ewentualnie podbijać rynek aktorski w Polsce. Tymczasem Agata Trzebuchowska nie widzi swojej przyszłości przed kamerą. Jeśli już, to... po drugiej stronie.

    Prywatna Historia Kina
  • Mikołaj Cieślak i zagadka nieśmiesznych polskich komedii

    Jest kabareciarzem i poczucie humoru to jego zawód, ale twierdzi, że łatwo go rozśmieszyć. Tyle tylko, że niektórzy twórcy filmów robią to niezamierzenie.

    Kiedy Mikołaj Cieślak z kolegami z Kabaretu Moralnego Niepokoju podróżują busem między występami, oglądają komedie. Często polskie. W czym problem? Oglądamy wywiady z twórcami i wygląda na to, że oni wiedzą, jak zrobić śmieszny film - opowiada Cieślak. - Włączamy ich komedię - i ona wcale taka nie jest Jest też fanem świadomie nieporadnych filmów Mariusza Pujszo i innych twórców, których filmy wywołują śmiech widowni niekoniecznie w tych momentach, które sobie założyli.

    Rozmówca Beaty Sadowskiej uwielbia też kino wysokie. Cały czas wraca do Federico Felliniego, szczególnie "Amarcord" i "Rzymu". Uważa zresztą za skandal, że tych dwóch filmów nie wydano w Polsce na dvd czy bluray. Fellini jest według niego patronem całego nurtu żywiołowego kina, do którego należy też choćby Kusturica. Dlatego też Cieślakowi zupełnie nie przeszkadza, że "Wielkie piękno" Paolo Sorrentino, jego najnowszy kinowy zachwyt, bywa oskarżane o naśladowanie Felliniego. To raczej komplement.

    Mikołaj Cieślak nie stroni od filmów sensacyjnych, ale ma wobec nich bardzo określone wymagania: żadnych retrospekcji, żadnych pościgów. Przydałoby mi się urządzenie, które automatycznie przewijałoby takie sceny - śmieje się Cieślak. Nie jest więc fanem Bonda - z wyjątkiem może "Casino Royale", które i bez pościgów trzyma w napięciu. Na krawędzi fotela oglądał "Łowców głów", oparte na książkowym thrillerze Jo Nesbø, i stąd jego apel do świata: Ekranizujcie Nesbø!


    Zobacz także: Tymon Tymański: Granice szaleństwa poza horyzontem


    W tym tygodniu w Stopklatka.tv polecamy:
    - piątek 13 II o 18.05 - "Miłość", czyli nagradzany dokument o zespole, który wywrócił jazz do góry nogami. Tymon Tymański, Leszek Możdzer, Mikołaj Trzaska, nieodżałowany Jacek Olter, Maciej Sikała - to bohaterowie tego filmu. Trochę pikantnej historii, trochę równie burzliwej próby reaktywacji Miłości na OFF Festival.
    - niedziela 15 II o 12.35 - rozmowa z Tymonem Tymańskim w programie "Prywatna historia kina"

    Prywatna Historia Kina
  • Dawid Podsiadło: Nie chcę soundtracku, tylko główną rolę!

    Jego piosenka do ekranizacji "Kamieni na szaniec" zrobiła furorę, ale Dawid Podsiadło wolałby w filmach grać nie muzykę, a główne role.

    W świat filmu wprowadził go starszy brat oraz pięć zaoglądanych na śmierć kaset VHS: trzy części "Gwiezdnych wojen", "Mortal Kombat" i "Pół żartem, pół serio". Miłość do kosmicznej sagi Lucasa mu pozostała, ale wraca i do czarno-białego arcydzieła Billy'ego Wildera. Dzięki bratu poznał i polubił więcej klasycznego kina: czarne kryminały, thrillery Hitchcocka.

    Przyznaje, że wzrusza się na filmach, choć uważa to za nieco wstydliwe dla faceta. Jest też fanem komedii romantycznych - ostatnio choćby "Pora na miłość" z Rachel McAdams, dla której napisał wręcz piosenkę. Uwielbia też Scarlett Johansson, i to nie tylko za urodę seksbomby: najbardziej podobała mu się w "Między słowami", z "nierówno obciętą grzywką i nieokreślonym kolorem włosów". Na własną piosenkę jednak najwyraźniej nie zasłużyła.

    Zwraca uwagę na ścieżkę dźwiękową w filmach, ale nie jest dla niego najważniejsza. Próbę zmiany muzyki do "Drive" z kultową już rolą Ryana Goslinga uważa jednak za bluźnierstwo. Bardzo ucieszyła go okazja do napisania piosenki do "Kamieni na szaniec", ale od propozycji stworzenia całego soundtracku wolałby główną rolę w jakimś smutnym filmie.

    Dawid Podsiadło o swoich filmowo-muzycznych fascynacjach opowie w "Prywatnej historii kina" na antenie Stopklatki TV w niedzielę 18 stycznia o 12.10.

    Prywatna Historia Kina
  • Bohosiewicz u Sadowskiej, czyli tajfun w studiu

    Tak żywiołowego gościa jeszcze chyba w "Prywatnej historii kina" nie było. Sonia Bohosiewicz wyznawała miłość Woody'emu Allenowi, groziła własnej siostrze za ujawnianie, że gada w kinie i deklarowała, że chciałaby być jak Rachel Adams.

    Kiedy opowiada filmy, robi to szczegółowo i zajmująco: bywało wręcz tak, że jej rozmówcy po obejrzeniu danego tytułu stwierdzali, że woleli jej wersję. Siostrę od najmłodszych lat ciągnęła na ambitne seanse - choćby dokumentów Kieślowskiego. Największą miłością darzy jednak Woody'ego Allena. Lepiej przy niej nie krytykować choćby i najsłabszego z jego filmów Kilkanaście razy widziała melodramatyczny ?Pamiętnik? z Ryanem Goslingiem i Rachel McAdams, ale dopiero niedawno skojarzyła, że partner jej ukochanej McAdams to TEN Ryan Gosling - męski symbol seksu i gwiazda ?Drive? czy ?Blue Valentine?.

    Gra w wielu filmach, ale twierdzi, że wizerunek zapracowanej wynika raczej z liczby wywiadów niż dni na planach zdjęciowych. Uwielbia przerysowane role - jak choćby w ?Wojnie polsko-ruskiej? Xawerego Żuławskiego - ale najważniejsze jest dla niej poczucie bezpieczeństwa na planie. Wtedy może otworzyć się i rzeczywiście stworzyć swoją postać. Dlatego, jak twierdzi, nie najlepiej idzie jej na castingach. Stara się więc zmniejszyć presję, w progu deklarując, że i tak się nie dostanie, ale ?może skorzystacie z jakichś moich pomysłów?. Nie zabiera jednak emocji z roli do domu. Uważa, że to oznaka braku profesjonalizmu. ?To już nie aktorstwo, tylko choroba psychiczna? - mówi tylko pół żartem.

    Jeśli chcecie zobaczyć, jak Sonia Bohosiewicz zareagowała na informację, że Beata Sadowska osobiście rozmawiała z Allenem, oglądajcie ?Prywatną historię kina? na antenie Stopklatki TV w niedzielę 11 stycznia o 12.40.

    Prywatna Historia Kina
  • Filmowe marzenia Kasi Adamik? Własny film science-fiction

    Kasia Adamik, choć pochodzi z rodziny filmowców, długo była przekonana, że reżyseria nie jest zawodem dla niej. Ostatecznie do zmiany zdania przekonali ją nie najbliżsi, tylko obserwowanie, jak słabi reżyserzy psują jej pomysły.

    Córka Agnieszki Holland i Laco Adamika, a siostrzenica Magdaleny Łazarkiewicz, od świata filmu nie miała właściwie ucieczki. Nawet zresztą jej nie próbowała, oglądając czasem po pięć filmów dziennie. Wybrała jednak studia plastyczne i tworzenie komiksów od których szybko przeszła do storyboardów, czyli rysunkowych scenopisów. Świetnie wspomina współpracę z takimi mistrzami jak Jonathan Demme czy Baz Luhrmann, ale Beacie Sadowskiej zwierzyła się, że to słabi reżyserzy psujący jej pomysły pchnęli ją w końcu do wyreżyserowania własnego filmu. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, podjęła wyzwanie - tak powstał debiutancki "Bark!".

    Choć jako filmowiec ma już mniej czasu na oglądanie filmów kolegów i koleżanek, jej filmoteka liczy tysiące tytułów, ułożonych według klucza czytelnego tylko dla niej; ta część alfabetycznie tytułami, tutaj najbardziej podziwiani reżyserzy, tam osobno ulubione gatunki. Są też filmy, po które sięga wielokrotnie - jak choćby "Gwiezdne wojny", które zachwyciły ją jeszcze w dzieciństwie. Marzy zresztą o zrobieniu własnego filmu science fiction, aby mieć możliwość wykreowania na ekranie nowej rzeczywistości całkowicie od zera.

    O najważniejszej lekcji wyniesionej z pracy z Agnieszką Holland - i o tym, jak Jacka Poniedziałka wzięto za bezdomnego Kasia Adamik opowie w Stopklatce TV w niedzielę 7 XI o 13.25.

    Prywatna Historia Kina
  • Maciej Stuhr: W "Fuksie" nie rozbierałem się jak profesjonalna striptizerka. Dzisiaj nabrałem wprawy

    Jak profesjonalnie zagrać scenę łóżkową, kiedy nie można przestać chichotać ze swoją ekranową partnerką, a przez krótkofalówkę reżyserskie polecenia wydaje własny ojciec? Maciej Stuhr wyszedł z tego obronną ręką, o czym opowiada Beacie Sadowskiej.

    Maciej Stuhr, choć jeszcze przed czterdziestką, zgromadził na swoim koncie całe mnóstwo świetnych ról, ale w Polsce, jak mówi, ma już określony aktorski wizerunek, poza który trudno mu czasami wyjść. Polskim reżyserom, a może i widzom, ciężko go sobie na przykład wyobrazić jako zimnokrwistego zabójcę, znającego wszelkie sztuki walki łącznie z szermierką samurajskim mieczem - tymczasem taką właśnie rolę zaproponowali mu producenci rosyjskiego serialu ?Bezsenność?. Z kolei na amerykańskim reżyserze castingów nie zrobiły wrażenia jego role u Wajdy, Holland czy Kieślowskiego. Ożywiła go dopiero informacja, że Stuhr podkładał głos pod disneyowskiego Kurczaka Małego

    "Cielęcina stała na pusto" - tak samokrytycznie patrzy na swoje początki w zawodzie. Teraz jednak, po "Obławie" i "Pokłosiu", ma poczucie, że choćby te dwie role po nim zostaną. Zaczyna więc myśleć o pisaniu. Chciałby choć raz w życiu wpaść na pomysł równie prosty i genialny, jak w jednej z jego ulubionych komedii, "Dniu Świstaka".

    O tym, która aktorka wpłynęła na jego rozwój psychoseksualny i czy chciałby być Bradem Pittem, Maciej Stuhr opowie w "Prywatnej historii kina" - w niedzielę 30 listopada o 14.20 na antenie Stopklatki TV.

    W tym tygodniu w Stopklatka.tv polecamy:

    Don Juan de Marco (3 XII o 20.00) - Depp w tytułowej roli
    Raperzy z Malibu (4 XII o 21.50) - komedia o żydowskim Eminemie
    Wariackie święta (6 XII o 17.55) - Steve Martin jako nieradzący sobie z życiem doradca życiowy, a poza tym Adam Sandler i Juliette Lewis
    Synowie mafii (7 XII o 20.00) - nieudaczne młode pokolenie mafiosów, grają Barry Pepper, Vin Diesel, Seth Green, John Malkovich i Dennis Hopper

    Przeczytaj najlepsze felietony Macieja Stuhra >>

    Prywatna Historia Kina