W świecie animacji, to prawdziwa primadonna. Jak powstawała polska "Latająca maszyna"? [WIDEO]

marz, Kino Świat
04.11.2011 , aktualizacja: 04.11.2011 10:55
A A A Drukuj
fot. Kino Świat "Latająca maszyna" w 3D
Można śmiało powiedzieć, że wchodząca dziś do kin "Latająca maszyna" to najnowocześniejszy film, przy którym do tej pory pracowali polscy twórcy. Pracujący na łódzkim planie filmowym producenci i animatorzy zdradzili nam jak to się stało, że narysowana na ekranie komputera maszyna rzeczywiście odleciała w trójwymiarze.

fot. Kino Świat
"Latająca maszyna"
Lang Lang na planie
fot. Kino Świat
Lang Lang na planie "Latającej maszyny"
To pierwszy w Polsce film animowano-aktorski w 3D, zaawansowanej technologii zapożyczonej z "Avatara". Powstająca z ogromnym rozmachem koprodukcja polsko-norwesko-chińsko-brytyjska kosztowała aż 9 milionów euro, a kręcona była w Łodzi na gigantycznym planie 10 tys. m kw.

W realizację zaangażowano ponad 200 animatorów, w tym czołowe nazwiska z branży, znane z takich tytułów jak "Koralina i Tajemnicze Drzwi", "Toy Story", "Wallace & Gromit", "Gnijąca Panna Młoda", "Uciekające kurczaki" czy "Jurassic Park". Tylko w Gazecie.pl możecie zobaczyć na własne oczy jak sprawili, że narysowana na ekranie komputera skomplikowana maszyna latająca rzeczywiście odleci dziś na ekranach kin.

Producent Hugh Welchman opowiada: - Latająca maszyna jest rzeczywiście wyjątkowa. Ale przez to jest też prawdziwą primadonną i najtrudniejszą aktorką z jaka przyszło mi pracować. Zdradza też, że pierwotnie film miał być "tylko" półgodzinną animacją.

Dzięki wycieczce za kulisy produkcji możemy krok po kroku podglądać kolejne etapy ożywania maszyny, najpierw na poziomie grafiki komputerowej, potem jako rzeczywistego modelu, wreszcie w trójwymiarowej formie, jaką zobaczymy od dziś w kinach.

Twórcy zdradzają też imponujące liczby. Okazuje się, że na potrzeby filmu zbudowano aż 14 modeli latającej maszyny plus jedną ogromną, ze skrzydłami i 122 ruchomymi przegubami. Na nich animatorzy fotografowali nieskończoną ilość razy pojawiające się w filmie lalkowe postaci - 122 razy na potrzeby każdej klatki, a w całym filmie jest 120 tys. klatek. A to dopiero początek powstawania materiału. Resztę pracy zobaczycie w przygotowanym na łódzkim planie filmie.

"Latająca maszyna" to nie tylko technologia. W roli głównej zobaczymy hollywoodzką gwiazdę - Heather Graham (m.in."Kac Vegas"). A w warstwie muzycznej słyszymy utwory Fryderyka Chopina, w wykonaniu chińskiego wirtuoza, pianisty Lang Langa, który światową sławę uzyskał już jako 17-latek, grając pierwszy koncert fortepianowy Czajkowskiego z towarzyszeniem Chicago Symphony Orchestra.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 1
  • 1

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (9)

  • babaqba

    0

    Ktoś zapomniał i mimice. A jest przynajmniej dostatecznie bogoojczyźnianie? Polecieli do Watykanu?

  • monkeyboy

    0

    kolejne wielkie i drogie gowno. tyle.

  • partyi0tka1

    Oceniono 2 razy 2

    Zdecydowanie odradzam.
    Dorośli widzowie zgrzytają zębami, dzieci ziewają (zaobserwowane podczas WFF).
    Miliony wyrzucone w błoto. Niezwykle kosztowna, pompatyczna prezentacja najtandetniejszych stereotypów związanych z Chopinem, zrealizowana według politycznie poprawnych wskazań, z ujemnym wdziękiem patriotycznej powiastki dla dzieci z XIX wieku. W dodatku narracyjnie i emocjonalnie żałosne, na siłę próbuje sklecić historię z dosłownie interpretowanych najbardziej wyeksploatowanych utworów kompozytora.

  • Gość: gość

    Oceniono 2 razy 2

    Omijać ten film z daleka. Miało być ambitnie, z duszą, artystycznie, a wyszedł nic nie warty potworek będący bezczelną reklamówką twórczości Chopina, właściwie bez żadnej fabuły, pełen banałów i tekstów rodem z przewodnika.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX