Rolę blockbustera wzięła na siebie tym razem kolejna produkcja bazująca na greckiej mitologii, czyli
"Immortals. Bogowie i herosi". Teklamowana jako dzieło twórców filmu "300", wygląda jednak jak jego biedniejszy kuzyn. Efekt trójwymiarowy to jedynie pretekst, aby wymusić od widza kilka złotych więcej, zresztą podobną rolę pełnią fabularne inspiracje scenarzystów, bo cała opowieść kupy się nie trzyma.
Dla wielu widzów także
"Anonimus" Roland Emmericha będzie niezjadliwą bzdurą. Reżyser szuka sensacji tam, gdzie jej nie ma, ale cóż - komu jak komu, ale specjaliście od globalnych destrukcji wolno chyba wszystko. Tak czy inaczej, okazja to ciekawa, by przekonać się, czy utożsamiany z kinem katastroficznym Emmerich potrafi nakręcić kameralny, jak na jego warunki, dramat.
Można też już rezerwować bilety na dwie komedie - amerykańską
"Zemstę cieciów" i polskie
"Listy do M.". Pierwszy z filmów, pomimo doborowej obsady (Casey Affleck, Eddie Murphy, Ben Stiller) to głupkowata śmiesznostka korzystająca z fabularnego "heist movies", czyli tytułów tratujących o brawurowych rabunkach. Czy wyjdzie z tego świetna parodia gatunku, czy raczej nieoglądalne "niewiadomoco", przekonać się można od dzisiaj.
Za to "Listy do M." to kolejna próba naśladownictwa sukcesów kinematografii zachodnich - w tym przypadku przebojowego "To właśnie miłość" ("Love actually", brytyjski przebój z 2003 roku). Żaden to wstyd uczyć się od najlepszych, lecz istnieje ryzyko, że film będzie jedynie pozbawioną wyobraźni kserokopią, choć zwiastuny sugerują nieco wyższy poziom komediowej rozrywki niż ten, do którego przyzwyczajają nas rodzimi filmowcy.
A na koniec film znakomity, na który można biec od jutra do kin studyjnych -
"Chłopiec na rowerze" braci Dardenne,
zdobywca Grand Prix na tegorocznym festiwalu w Cannes. Proste i nienachalne kino podejmujące problem odpowiedzialności za drugą osobę i kwestię przebaczania za coś z pozoru niewybaczalne.
Ponadto w kinach - "Jeden dzień" w reżyserii Lone Scherfig z Anne Hathaway; oraz koprodukcja japońsko-polska "Jutro będzie lepiej".
* Bartosz Czartoryski, krytyk filmowy i tłumacz literacki, publikuje między innymi w "Kinie", "Filmie" i "Nowej Fantastyce", a także portalach internetowych Onet.pl i Filmweb. Autor
bloga www.killallmovies.blogspot.com