Weekend w kinie. Prostacka "Zamiana ciał" i kawał wyspiarskiej, popkulturowej historii [POLECAMY]

Bartosz Czartoryski*
25.11.2011 , aktualizacja: 01.12.2011 18:30
A A A Drukuj
Restless fot. zdjęcia promocyjne Restless
Dzisiejszy tydzień niesie miłą niespodziankę - ilość wchodzących do kin tytułów europejskich przewyższa liczbę produkcji amerykańskich. I, co więcej, jest pośród nich kilka perełek, które zobaczyć po prostu trzeba.
Zasłużonym powodzeniem cieszył się będzie z pewnością nowy film Waldemara Krzystka "80 milionów", opowiadający o brawurowej akcji młodych solidarnościowców, którzy w przededniu stanu wojennego wyprowadzają z banku związkowe pieniądze. Pozbawiony charakterystycznego dla naszego kina patosu i bałwochwalstwa film Krzystka to nasączone humorem kino sensacyjne, jakiego dawno u nas nie oglądaliśmy. A nie jest to jedyny polski film w tym tygodniu, bowiem oglądać można też udaną, absurdalną czarną komedię "Nie ten człowiek".

Komu będzie mało mocnych wrażeń, niech koniecznie zobaczy "Szpiega", francusko-brytyjską koprodukcję z Garym Oldmanem i Colinem Firthem, która nie schodziła ze szczytów angielskiego box-office'y przez kilka tygodni i zebrała znakomite recenzje. Ta szpiegowska intryga, wywiedziona z prozy Johna le Carré, to kawał wyspiarskiej, popkulturowej historii - niegdyś widzowie zachwycali się miniserialem z Alecem Guinessem w roli głównej, a teraz otrzymują kinową adaptację powieści w oprawie godnej XXI wieku.

Stawkę podbijają dwa filmy znane już publiczności festiwalowej - greckie odkrycie "Attenberg" (laureat głównej nagrody dla filmu fabularnego na tegorocznych Nowych Horyzontach) oraz "Restless" Gusa Van Santa, twórcy "Słonia" i "Obywatela Milka". Swoją premierę ma także film, którego należy unikać za wszelką cenę - prostacka komedia "Zamiana ciał", poziomem żenującego, toaletowego humoru i nachalnym epatowaniem golizną przebijająca ostatnie dokonania amerykańskiego przemysłu filmowego w tej dziedzinie.

No i widać, że nadchodzi sezon świąteczny, ponieważ do kina trafia film, który być może godnie zastąpi w polskiej tradycji grudniowej słynnego "Kevina samego w domu", czyli "Artur ratuje Gwiazdkę". A dla tych, co za śniegiem tęsknią, ale pragną obejrzeć kino nieco bardziej wymagające, dystrybutorzy zaproponowali niepozbawiony czarnego, iście rosyjskiego humoru dramat "Syberia, Monamour" oraz fińską komedię w reżyserii Miki Kaurismakiego "Seks po fińsku".

* Bartosz Czartoryski, krytyk filmowy i tłumacz literacki, publikuje między innymi w "Kinie", "Filmie" i "Nowej Fantastyce", a także portalach internetowych Onet.pl i Filmweb. Autor bloga www.killallmovies.blogspot.com



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 1

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • dziewczyna-szamana

    0

    Ja mam taką sama zasadę - jesli jakis pseudokrytyk radzi unikac filmu - idę!
    Tak tez zrobiłam i poszłam dziś na Zamianę.
    Film niezbyt ambitny, ale lekki i przyjemny... Żarty rzeczywiście toaletowe. Są momenty, w których się uśmiałam (w tym momencie czuje juz na sobie pełne pogardy spojrzenie pana krytyka).
    Polecam film tym, ktorzy chcą się odstresować i po prostu pośmiać.

  • spock2

    0

    O, to trzeba się udać na tą Zamianę - ja mam prostą zasadę - jak jakiś mądraliński pseudokrytyk bredzii o prostackim humorze i radzi unikać filmu to jest to dla mnie najlepsza rekomendacja i gwarancja świetnej zabawy !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX