- Podjąłem definitywną decyzję o zawieszeniu procesu ratyfikacji umowy ACTA -
oświadczył dziś po południu premier Donald Tusk. To efekt protestów, które przetoczyły się przez całą Polskę. Przeciwnicy zapisów argumentowali, że ustawa może prowadzić do cenzury internetu pod pozorem walki z piractwem.
Przypomnijmy: kontrowersyjnego paktu bronił m.in. Zbigniew Hołdys,
zarzucając internautom, że domagają się darmowego dostępu do efektów
pracy muzyków.
Inni muzycy nie mieli już tak jednoznacznej opinii. Przeciwko ACTA
wystąpili m.in.
Paweł Kukiz,
DJ i producent Robert M,
raper Sokół i
Grabaż z zespołu Strachy na Lachy.
Bromski: Młodzi zostali zmanipulowani Jedną z organizacji, która poparła umowę było Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Reżyser i prezes stowarzyszenia Jacek Bromski stwierdził, że
"sprawa została przedstawiona społeczeństwu kłamliwie".
- Ktoś zadał sobie trud, by stworzyć wizerunek nieistniejącego faktycznie zagrożenia swobód obywatelskich - chyba, że złodziejstwo na komercyjną skalę uznamy za jedną z tych swobód - zawartego ponoć w postanowieniach ACTA - mówił.
Jego zdaniem ograniczenia wynikające z ACTA w polskim prawodawstwie już istnieją i pod tym względem
umowa niewiele by zmieniła.
- Młodzi zmanipulowani demonstranci przeczytali ACTA i oburzyli się, ale ponieważ nie przeczytali polskich ustaw, nie wiedzą, że ich oburzenie na treść ACTA jest bezpodstawne. Ich motywacje łatwo zrozumieć, ich argumentację już nie - uważa.
Bromski dodaje, że
piractwo internetowe przynosi olbrzymie straty nie tylko Hollywood, ale też kinematografia europejska. - Kino europejskie to nośnik różnorodności kulturalnej, w przeważającej części przedsięwzięcia niekomercyjne, liczące najczęściej na zwrot nakładów, a nie na
zarobek. Przez powszechne i bezkarne piractwo filmy przestały się nawet zwracać. Za chwilę nie będzie czego kraść, bo nie będzie nowych filmów. W Polsce film, który mógł liczyć na pół miliona widzów osiąga 150-200 tys. widzów.
Joanna Poros: Dlaczego Stowarzyszenie Filmowców Polskich zdecydowało się poprzeć umowę ACTA? Jacek Bromski: Internet ma zasięg globalny. Dla ograniczenia piractwa i kradzieży własności intelektualnej potrzebne są rozwiązania międzynarodowe. Porozumienie ACTA daje szansę na globalne ściganie piratów.
Zaznaczam: twórcy filmów czy muzyki nie chcą ścigać internautów korzystających dla swojego użytku prywatnego z nielegalnie udostępnionych plików w internecie. Chcą ścigać tych, którzy pod płaszczykiem wolności internetu
zarabiają miliony na kradzieży cudzych utworów. Tak więc, wbrew powszechnej opinii, to ACTA pozwoli na pozostawienie internautów w spokoju i ściganie dostarczycieli pirackiego kontentu.
W jakim kierunku powinny iść prawne regulacje - bezwzględnej ochrony praw autorów czy możliwe są jakieś ustępstwa, kompromisy? - Twórcy w żadnym wypadku nie chcą ścigania tych, którzy dla własnego użytku ściągają nielegalne pliki. Sam często oglądam na You Tube krótkie filmiki, jakie internauci montują z fragmentów moich filmów, sprawia mi to satysfakcję i przyjemność. To nie o to chodzi.
Internet powinien być wolny, ale nie można tolerować działalności przestępczej na wielką skalę.
Jak pogodzić "żywioł internetu" z ochroną praw twórców dzieł filmowych - aby internet nie był dla twórców zagrożeniem, by nie umożliwiał kradzieży ich dzieł, nie powodował finansowych strat po stronie twórców? - Dystrybucja on-line to przyszłość. Wyczekiwana. Wprowadźmy dystrybucję internetową filmu, muzyki, literatury za rozsądną cenę.
Producenci chętnie wstawią filmy do internetu za opłatą nawet dziesięć razy niższą niż cena rynkowa, bo opłaca się to i tak przy pominięciu opłat dla dystrybutora, hurtowni i sklepu. Ale obawiają się, bo to w jeszcze większym stopniu ułatwiłoby kradzież filmów piratom.
Tu nie chodzi o prawa autorskie. Prawa autorskie w filmie to nie więcej niż 2 proc. przychodów z filmu, podzielone na ośmiu uprawnionych współautorów. Tu chodzi o copyrightowe prawo producenta, o nasz - autorów - zagrożony warsztat pracy, bo kradzież internetowa umniejsza wpływy producenta z filmu, więc uniemożliwia produkcję kolejnych filmów. Tu działa prosty rachunek ekonomiczny.