Bromski broni ACTA: Nie będzie czego kraść, bo nie będzie nowych filmów [WYWIAD]

mwi, PAP
03.02.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 16:05
A A A Drukuj
Jacek Bromski na festiwalu w Gdyni, czerwiec 2011 Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta Jacek Bromski na festiwalu w Gdyni, czerwiec 2011
Jeszcze dziś rano, przed zawieszeniem ratyfikacji ACTA, Jacek Bromski, reżyser i prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich, stanął w obronie umowy. - Piractwo internetowe przynosi kinematografii olbrzymie straty. Być może za chwilę nie będzie czego kraść, ponieważ nie będzie nowych filmów - stwierdził.

Fot. ITI CINEMA
"Uwikłanie", reż. Jacek Bromski
Jacek Bromski
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJ
Jacek Bromski
Danuta Scena na planie
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Danuta Scena na planie "Uwikłania" w reżyserii Bromskiego
Jacek Bromski oraz Janusz Morgenstern
Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta
Jacek Bromski oraz Janusz Morgenstern
- Podjąłem definitywną decyzję o zawieszeniu procesu ratyfikacji umowy ACTA - oświadczył dziś po południu premier Donald Tusk. To efekt protestów, które przetoczyły się przez całą Polskę. Przeciwnicy zapisów argumentowali, że ustawa może prowadzić do cenzury internetu pod pozorem walki z piractwem.

Przypomnijmy: kontrowersyjnego paktu bronił m.in. Zbigniew Hołdys, zarzucając internautom, że domagają się darmowego dostępu do efektów pracy muzyków.

Inni muzycy nie mieli już tak jednoznacznej opinii. Przeciwko ACTA wystąpili m.in. Paweł Kukiz, DJ i producent Robert M, raper Sokół i Grabaż z zespołu Strachy na Lachy.

Bromski: Młodzi zostali zmanipulowani

Jedną z organizacji, która poparła umowę było Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Reżyser i prezes stowarzyszenia Jacek Bromski stwierdził, że "sprawa została przedstawiona społeczeństwu kłamliwie".

- Ktoś zadał sobie trud, by stworzyć wizerunek nieistniejącego faktycznie zagrożenia swobód obywatelskich - chyba, że złodziejstwo na komercyjną skalę uznamy za jedną z tych swobód - zawartego ponoć w postanowieniach ACTA - mówił.

Jego zdaniem ograniczenia wynikające z ACTA w polskim prawodawstwie już istnieją i pod tym względem umowa niewiele by zmieniła.

- Młodzi zmanipulowani demonstranci przeczytali ACTA i oburzyli się, ale ponieważ nie przeczytali polskich ustaw, nie wiedzą, że ich oburzenie na treść ACTA jest bezpodstawne. Ich motywacje łatwo zrozumieć, ich argumentację już nie - uważa.

Bromski dodaje, że piractwo internetowe przynosi olbrzymie straty nie tylko Hollywood, ale też kinematografia europejska. - Kino europejskie to nośnik różnorodności kulturalnej, w przeważającej części przedsięwzięcia niekomercyjne, liczące najczęściej na zwrot nakładów, a nie na zarobek. Przez powszechne i bezkarne piractwo filmy przestały się nawet zwracać. Za chwilę nie będzie czego kraść, bo nie będzie nowych filmów. W Polsce film, który mógł liczyć na pół miliona widzów osiąga 150-200 tys. widzów.

Joanna Poros: Dlaczego Stowarzyszenie Filmowców Polskich zdecydowało się poprzeć umowę ACTA?

Jacek Bromski: Internet ma zasięg globalny. Dla ograniczenia piractwa i kradzieży własności intelektualnej potrzebne są rozwiązania międzynarodowe. Porozumienie ACTA daje szansę na globalne ściganie piratów.

Zaznaczam: twórcy filmów czy muzyki nie chcą ścigać internautów korzystających dla swojego użytku prywatnego z nielegalnie udostępnionych plików w internecie. Chcą ścigać tych, którzy pod płaszczykiem wolności internetu zarabiają miliony na kradzieży cudzych utworów. Tak więc, wbrew powszechnej opinii, to ACTA pozwoli na pozostawienie internautów w spokoju i ściganie dostarczycieli pirackiego kontentu.

W jakim kierunku powinny iść prawne regulacje - bezwzględnej ochrony praw autorów czy możliwe są jakieś ustępstwa, kompromisy?

- Twórcy w żadnym wypadku nie chcą ścigania tych, którzy dla własnego użytku ściągają nielegalne pliki. Sam często oglądam na You Tube krótkie filmiki, jakie internauci montują z fragmentów moich filmów, sprawia mi to satysfakcję i przyjemność. To nie o to chodzi. Internet powinien być wolny, ale nie można tolerować działalności przestępczej na wielką skalę.

Jak pogodzić "żywioł internetu" z ochroną praw twórców dzieł filmowych - aby internet nie był dla twórców zagrożeniem, by nie umożliwiał kradzieży ich dzieł, nie powodował finansowych strat po stronie twórców?

- Dystrybucja on-line to przyszłość. Wyczekiwana. Wprowadźmy dystrybucję internetową filmu, muzyki, literatury za rozsądną cenę. Producenci chętnie wstawią filmy do internetu za opłatą nawet dziesięć razy niższą niż cena rynkowa, bo opłaca się to i tak przy pominięciu opłat dla dystrybutora, hurtowni i sklepu. Ale obawiają się, bo to w jeszcze większym stopniu ułatwiłoby kradzież filmów piratom.

Tu nie chodzi o prawa autorskie. Prawa autorskie w filmie to nie więcej niż 2 proc. przychodów z filmu, podzielone na ośmiu uprawnionych współautorów. Tu chodzi o copyrightowe prawo producenta, o nasz - autorów - zagrożony warsztat pracy, bo kradzież internetowa umniejsza wpływy producenta z filmu, więc uniemożliwia produkcję kolejnych filmów. Tu działa prosty rachunek ekonomiczny.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 2
  • 3
  • 5
  • 15

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (120)

  • krzysztof5426

    0

    Do tego płaci 50 % podatku. Czyli połowę tego co MY !!!

  • krzysztof5426

    0

    Już mu pieniążki rozum przysłoniły.
    Z ZAIKS -u czerpie dosyć duże zyski i chce dalej je pobierać. Ot i wszystko.
    Dlatego wyłączył mózg. Włączył pieniążki.

  • badziewiak44

    Oceniono 3 razy 3

    Następny idiota. A może ustalmy, że rezygnujemy z płacenia na KRRIT, która dotuje filmy takiego pana zamiast weta wobec akta, ciekawe ile w tedy filmów nakręci - kolejny hipokryta.

  • acid.jazz

    Oceniono 3 razy 3

    "Producenci chętnie wstawią filmy do internetu za opłatą nawet dziesięć razy niższą niż cena rynkowa, bo opłaca się to i tak przy pominięciu opłat dla dystrybutora, hurtowni i sklepu." - Akurat, twórca Megaupload tworzył coś podobnego w muzyce, to producenci w obawie o swoje nieuzasadnione zyski z posrednictwa posadzili go do pierdla.

  • korcia2000

    Oceniono 6 razy 4

    Jeśli nie chcecie piractwa - niech ceny filmów czy nagrań muzycznych znajdujących się w oficjalnej sprzedaży będą niższe. Twórcy i tak dostają niezbyt dużo a interes ubijają wielcy producenci. Wyprodukowanie płyty kosztuje kilka złotych a do sklepów trafia ona z co najmniej dziesięciokrotnym przebiciem. Tego biznesu mają ACTA bronić w pierwszym rzędzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX