fot. youtube.com"Hugo i jego wynalazek" - kadr zwiastunu
Kiedy Martin Scorsese bierze się za ekranizację książki dla dzieci z pomocą technologii 3D zdarzyć się może wszystko. Ożywa więc w trójwymiarze magia międzywojennego Paryża, a wraz z nią niesamowita historia skrywającej tajemnicę lalki i jej właściciela. A wraz z nimi pewne szanse Martina Scorsese na koszyk Oscarów.
Paryż, lata 30., paryski dworzec Montparnasse. 12-letni sierota Hugo, wychowany przez wuja, przejmuje jego pracę nakręcania dworcowych zegarów. W swojej służbowej klitce ukrywa rodzinny skarb - automaton. Mechanicznie sterowaną lalkę, odnalazł i przekazał mu ojciec - zegarmistrz. Pieczołowicie naprawiał jej mechanizm, ale nie zdążył - zginął w pożarze. Chłopiec liczy na to, że jeśli dokończy jego dzieło, pozna prawdę o śmierci i ostatnią wiadomość od taty...
Na pozór bajka. Choć przyciąga nazwisko reżysera i technologia 3D, mogłaby być bajką jakich dziś w kinie wiele. Dlaczego więc największe dzienniki i magazyny filmowe stawiają ją obok wychwalanego pod niebiosa "Artysty" i twierdzą, że to właśnie ona triumfuje na tegorocznych Oscarach?
Bo zdobył najwięcej nominacji we wszystkich kategoriach. Więcej niż przepiękny, oryginalny hit tego roku - czarno-biały, niemy "Artysta" Michela Hazanaviciousa. Łącznie film Scorsese może zdobyć aż 11 statuetek, w tym za: najlepszy film, najlepsza reżyseria, najlepszy scenariusz najlepsze zdjęcia, kostiumy, montaż, muzyka i dźwięk.
Bo Scorsese wygrał do tej pory tylko raz, w 2006 roku, za "Infiltrację", a według niektórych krytyków - m.in. z brytyjskiego Guardiana - powinien dzierżyć złotą statuetkę już co najmniej pięć razy, począwszy od "Taksówkarza" nominowanego 35 lat temu, po "Aviatora" z 2004 roku.
Bo Amerykanie chcą przytrzymać Oscara za najlepszy film "w domu", a "Hugo" to ich najlepszy faworyt. Jeśli wygra francuski "Artysta" będzie to drugi raz z rzędu, gdy statuetka wędruje poza granice USA (rok wcześniej wygrał brytyjski "Jak zostać królem")
Bo kino dawno nie widziało takiego wysiłku scenograficznego. - Plany zdjęciowe, autorstwa Dante Ferretiego, były ogromne. Dopracowane na niesamowitym wręcz poziomie szczegółowości, również historycznej, a jednak działające na wyobraźnię - mówi grający jedną z ról Sasha Baron Cohen (tak, to Borat!). Do tego doszła cała gama stosowanych w najnowocześniejszych studiach efektów wizualnych, które tworzono pod kierunkiem Roberta Legato. - Oszałamia już pierwsze ujęcie, w którym najpierw widzimy Paryż z lotu ptaka, a potem tym lotem gładko wlatujemy na dworzec, szybując po peronie między aktorami i statystami. Jak oni to nakręcili? Ostatni raz zadawałem sobie to pytanie chyba z dziesięć lat temu na "Władcy pierścieni" - zachwyca się w Gazecie Wyborczej Wojtek Orliński.
Bo oprócz technicznych majstersztyków to również koncert gry aktorskiej, począwszy od młodziutkich pierwszoplanowych aktorów Asy Butterfielda (wkrótce zobaczymy go w ekranizacji "Gry Endera") i Chloe Moretz (znanej jako Hit-Girl z "Kick Ass"). Obok nich pojawia się Ben Kingsley, Jude Law, czy Christopher Lee, ale największą niespodziankę sprawia Sasha Baron Cohen, jako groteskowy "czarny charakter".
Bo to przede wszystkim dopracowana do każdego zachwycającego szczegółu celebracja kinematografii w ogóle, w której miłość do filmu widoczna jest w każdym kadrze. Nie bez powodu nazywany jest przez krytyków "Listem miłosnym do kina".
Co mu może przeszkodzić?
Wśród recenzji filmu trudno znaleźć jakiekolwiek zarzuty, ale kilka się znalazło. Tradycjonaliści narzekają, że Scorsese dodał do poważnego, książkowego oryginału zbyt dużo elementów slapsticku, a ci którzy nie lubią Sashy Barona Cohena... krytykują manierę Sashy Barona Cohena.
Pojawiają się też zarzuty, że reżyser przesadził z technologią i zabawą z magicznym 3D, więc uroku i lekkości w jego filmie zostało tyle, co w tańcu drewnianego manekina. Na dodatek montażowe i wizualne triki "zabierają świetnym aktorom przestrzeń do gry aktorskiej", pozostawiając im - w opinii m.in. recenzenta Telegraph - rolę nakręconych lalek.
Ale stuprocentowego oddania Scrosese sztuce filmowej, wyzierającego z każdej klatki, nikt nie śmiał podważyć.
Scorsese jest jednym z najbardziej przereklamowanych rezyserow.
Zrobil 3-4 wybitne filmy - ostatni okolo 20 lat temu, reszta to sredniaki. Dobry warsztat to nie wszystko zeby wyszlo arcydzielo.
andrzejkowalewski
Oceniono 3 razy
1
Nuda, nuda, nuda.
Reżyser podnieca się techniką 3D i nic więcej. Historiaa kupy się nie tryrzma. Ciągnie się i wiedzie do nikąd. Wg wielu to hołd złożony kinematografii lat 20tych i 30 tych. Dla mnie to dowód na starzenie się Scorsese. Już Departed pokazał, że oryginał jest lepszy i brakuje dziadkowi świeżości. Hugo to zachwyt starego reżysera nową techniką. Nic więcej. Nudny fim. Motyw policjanta i kwiaciarki nie wiadaomo po co. Chyba jako ozdobnik. No nic dobrego. Naprawdę nic dobrego. łdna muzyka, któa po godzinie zaczyna być męcząca - bo z budawana akcji nici. Chłopak grający główną rolę czasem całkiem niezły ale tylko czasem. Naogół słaby. Naprawdę ciężko powiedzieć o czym ten film był. Troochę wsyzstkiego a naprawdę wielkie nic.
@lemuruch
Jaka animacja! Czy ty widziałeś ten film?! Już abstrahując od tego, że razem z Artystą startuje w tej samej kategorii np. Najlepszy FILM
mikro76
Oceniono 2 razy
2
Ja film widziałem wczoraj, trochę z przypadku, bo nie przepadam ani za kinem 3D, ani za bajkowymi opowieściami, czyli "filmami dla dzieci i dorosłych". Ale dostałem zaproszenie, poszedłem i wsiąkłem. Świetnie zrobiony, nie nudzi się ani przez chwilę!
andrzejkowalewski
0
@mikro76
Nuda, nuda, nuda.
Reżyser podnieca się techniką 3D i nic więcej. Historiaa kupy się nie tryrzma. Ciągnie się i wiedzie do nikąd. Wg wielu to hołd złożony kinematografii lat 20tych i 30 tych. Dla mnie to dowód na starzenie się Scorsese. Już Departed pokazał, że oryginał jest lepszy i brakuje dziadkowi świeżości. Hugo to zachwyt starego reżysera nową techniką. Nic więcej. Nudny fim. Motyw policjanta i kwiaciarki nie wiadaomo po co. Chyba jako ozdobnik. No nic dobrego. Naprawdę nic dobrego. łdna muzyka, któa po godzinie zaczyna być męcząca - bo z budawana akcji nici. Chłopak grający główną rolę czasem całkiem niezły ale tylko czasem. Naogół słaby. Naprawdę ciężko powiedzieć o czym ten film był. Trochę wszystkiego a naprawdę wielkie nic.