- Gorzej być nie może - zażartowała Meryl Streep zgubiwszy buta w drodze na scenę po nagrodę za najlepszą rolę pierwszoplanową w "Żelaznej Damie". Choć zdania krytyków o filmie są podzielone, to we wszystkich recenzjach powtarza się jedno zdanie:
Ten film ratuje popisowe aktorswo Streep.
Po odzyskaniu buta i odebraniu nagrody z rąk Colina Firtha aktorka przyznała, że jest dumna z filmu, oraz... ze swoich brytyjskich korzeni. - W połowie jestem Streep, a w połowie Wilkinson z Lincolnshire - powiedziała ku uciesze publiczności.
Ale wielkim zwycięzcą,
podobnie jak w przypadku Złotych Globów był niemy film "Artysta", który zwyciężył w aż siedmiu ważnych kategoriach, w tym: najlepszy film, najlepsza reżyseria, najlepszy aktor (Jean Dujardin).
"List miłosny do kina niemego", jak nazywany jest w prasie "Artysta", otrzymał również nagrodę za najlepszy scenariusz, o czym żartował reżyser Michel Hazanavicius: - Szczerze mówiąc, jestem bardzo zaskoczony.
Wiele osób myślało, że skoro film jest niemy, to nie miał scenariusza.
- C'est incroyable - skomentował swoją nagrodę w rodzimym języku odtwórca głównej roli Jean Dujardin. Tłumacząc sukces filmu powiedział: - To prosta historia o miłości. Historia uniwersalna. Poza tym każdy zakochuje się w piesku. Niestety pieska Uggie, który świetnie prezentował się na rozdaniu Złotych Globów, tym razem zabrakło na czerwonym dywanie.
Aktorskie nagrody w kategoriach drugoplanowych przypadły dokładnie temu samemu duetowi,
co Złote Globy. Christopher Plummer otrzymał statuetkę za film "Debiutanci", a Octavia Spencer za "Służące".
W kategorii najlepszy film brytyjski zwyciężył "Szpieg", który otrzymał też nagrodę za najlepszy scenariusz adaptowany. Jego współtwórca - Peter Straughan wzruszająco podziękował zmarłej żonie Bridget O'Connor:- To ona napisała najlepsze fragmenty.
Ja byłem od robienia kawy. Bridget kocham cię, tęsknię, a to nagroda dla ciebie.
Nagrodę specjalną za całokształt osiągnięć otrzymał odtwórca jednej z głównych ról w "Szpiegu" - John Hurt.
Wielkim wracającym na scenę BAFTA był natomiast australijski aktor Russel Crowe, który wystąpił w roli prezentera. 10 lat temu "rzucił producentem gali o ścianę", bo ten wyciął z transmisji fragment jego recitalu poezji...