Sacha Baron Cohen znów prowokuje. Znany z wcieleń w Borata albo Bruna komik planował pojawić się na oscarowej gali w swoim nowym przebraniu z filmu "Dyktator". A to nie spodobało się Amerykańskiej Akademii Filmowej.
Fot. mat. promocyjne
Sacha Baron Cohen w swoim nowym wcieleniu
Fot. YouTube
"Dyktator" - najnowszy i podobno najbardziej kontrowersyjny projekt Cohena
Pojawiała się już na branżowych galach przebrany za słynnego Borata albo za austriackiego geja Bruna, który namieszał trzy lata temu podczas rozdania MTV Movie Awards, wpadając w anielskim przebraniu intymną częścią ciała na rapera Eminema.
O ile ten ostatni wybryk był kontrolowany (później ujawniono, że Eminem był zaangażowany w przygotowanie dowcipu), to wiele innych znajdywało swój finał na sądowej wokandzie. Sporo kłopotów sprawił mu "Bruno", którego realizacja często kończyła się aresztowaniem Cohena.
Tym razem jednak Brytyjczykowi dowcip może się nie udać. Komik zapowiedział, że pojawi się na tegorocznej gali Oscarów w swoim najnowszym wcieleniu, czyli inspirowanej życiem Saddama Husajna postaci z "Dyktatora".
Problemem dla Amerykańskiej Akademii Filmowej nie jest poprawność polityczna (przynajmniej nie oficjalnie), ale zasada, że gala nie jest miejscem do promowania filmów, które nie otrzymały nominacji. Tak było kilka lat temu, gdy Cohen miał ogłosić nominowanych w jednej z kategorii i wręczyć zwycięzcy statuetkę. Aktor chciał pojawić się w stroju Borata, na to jednak nie zgodziła się Akademia, więc ten ostatecznie z udziału w ceremonii zrezygnował.
Paradoksalnie, Cohen sam należy do Amerykańskiej Akademii Filmowej, a także jest członkiem ekipy filmowej "Hugo" Martina Scorsese, który otrzymał nominacje w aż 11 kategoriach, w tym dla najlepszego filmu.
Akademia jednak zaprzecza, jakoby miała wykluczyć Cohena z ceremonii. Zasugerowała jedynie, że czerwony dywan nie jest odpowiednim miejscem do tego typu wygłupów czy akcji promocyjnych. Dlatego postawiła Cohenowi ultimatum: - Dopóki nie zapewni nas, że nie zrobi żadnego głupiego żartu i nie będzie reklamować swojego filmu, nie otrzyma zaproszenia na imprezę - cytuje jednego ze swoich rozmówców serwis Deadline.
Tym razem akademia ma się czego obawiać, bo "Dyktator" zapowiadany jest jako najbardziej kontrowersyjne dzieło w karierze Cohena. Przedstawia - słowami twórców - "heroiczną historię dyktatora z Bliskiego Wchodu", który naraża swoje życie, żeby demokracja nigdy nie dotarła do kraju, który "on z taką miłością uciska".
Spędź z nami oscarową noc - RELACJA NA ŻYWO w Kultura.gazeta.pl, 26/27 lutego, start o godz. 1.00
Na szczęście w Iraku demokracja już jest (tylko jeszcze się nie rozpędziła). W Egipcie też zresztą lada chwila będzie.
Gość: Demo co?
0
@Gość: motyla noga
To jakis kiepski zart rozumiem byl?
wuetend
Oceniono 7 razy
5
SBC lubię i cenię. Ale czapkę z głowy zdejmę wtedy, jeśli w którejś produkcji wcieli się w żydowskiego ortodoksa.
sforia102
Oceniono 1 raz
1
@wuetend
A nie mógłby wcielić się w jakąś autorską, interesującą postać?
Gość: Anjew
Oceniono 1 raz
1
@wuetend
Dokladnie - czekam na pastisz w jarmulce z masywnymi pejsami, wtedy pokaze, ze faktycznie ma jaja, na razie nie ma w tym nic naprawde kontrowersyjnego.
pata.m
0
@wuetend
mnie się wydaje, że w Bruno biegał w przebraniu chasyda po Jerozolimie?
ate7ier
Oceniono 13 razy
3
a ja uwielbiam jego humor - z małym minusem dla quasi pornograficznych ujęć, którymi Sacha Baron Cohen okrasza swoje filmy
trombozuh
Oceniono 10 razy
-2
Tacy właśnie "Brytyjczycy" są jurorami przyznającymi Oskary, więc filmy takich "Polaków" jak Polański czy Holland mają szanse na statuetkę. Ale cicho sza. Brytyjczyk.
@kretu23
Czy ja mówiłem cokolwiek o spisku? To żaden spisek, to interes. Dobry interes. To tak samo jak Unia Demokratyczna. W kraju, w którym Żydów nie ma bo ich wybito i wypędzono, nagle w pięć minut po odzyskaniu niepodległości pojawia się wielka i mocna partia, dysponująca wielką ogólnopolską gazetą, złożona w 90% z Żydów. I przejmuje władzę. To żaden spisek, to po prostu biznes.
kretu23
Oceniono 4 razy
0
@trombozuh
zgadza się interes to interes. I to bardzo dobry. wiedziałem, że będą zaraz na nas wieszać psy, że dyskutujemy o paru oczywistych faktach, które się co poniektórym nie podobają . preemptive strike. ja bym też tak robił jakbym mógł. naturalny proces, że ludzie trzymają się razem
maaac
Oceniono 1 raz
1
@trombozuh
Radio Erewań wiecznie żywe.
To co napisałeś to święta prawda.... tylko UD nie powstało zaraz po odzyskaniu niepodległości. Było w niej znacznie mniej Żydów niż wspieranej przez antysemitów PiS zanim ci część swoich działaczy zabili, a resztę wygonili. No i Gazeta Wyborcza stawała na uszach by tylko nie robić czegokolwiek w bezpośrednim interesie UD.
Więc to żaden spisek to zwykłe kłamstwo.