Wir ***

Serbia 2012 (Vir) Reż. Bojan Vuk Kosovcevic. Aktorzy: Nenad Okanovic, Nebojsa Djordjevic, Srdjan Pantelic
Film o konsekwencjach wojny, mniej widocznych niż materialne zniszczenia.

Mówi o jej dewastacyjnym wpływie na indywidualną psychikę (nie tylko bezpośrednich uczestników) i na późniejszą atmosferę życia. Ponury klimat Belgradu połowy lat 90. udało się tu przedstawić bardzo sugestywnie - czy prawdziwie, nie wiem, nie byłem, ale wierzy się w niego.

Film składa się z trzech historii, mających różnych głównych bohaterów, ale wzajemnie się przenikających i częściowo odnoszących do tych samych wydarzeń: niekiedy te same sceny są ukazywane z różnych punktów widzenia (Tarantino i jego "Pulp Fiction" wiecznie żywe). Bohaterem pierwszej jest Bogdan, belgradzki skin, deczko bardziej rozgarnięty od reszty tego towarzystwa, ale równie brutalny i agresywny; jego wściekłość do świata dodatkowo potęguje nieodwzajemnione uczucie. Drugiej - obwieszony złotem gangster Kale, chroniony przez swojego wujka, b. oficera służby bezpieczeństwa i jak dotąd cało wychodzący z wszelakich opresji. Trzeciej - artysta Grof, weteran wojny bałkańskiej, próbujący uwolnić się od jej demonów poprzez sztukę, pracujący nad gigantycznym muralem zatytułowanym "Wir"...

Wszyscy oni są przyjaciółmi z dzieciństwa, których losy potoczyły się zupełnie inaczej, ale w każdym z tych losów obecna jest przemoc. W pierwszej części w ruch idą pięści, "glany" i bejzbole, w drugiej wali się już z glocków i kałachów, w trzeciej połowę stanowią krwawe retrospekcje wojenne. Wszyscy też dręczeni są złymi wspomnieniami (jak nie wojny, to traumatycznymi doświadczeniami z dzieciństwa) lub/i wyrzutami sumienia.

Każda kolejna historia jest lepsza od poprzedniej. Pierwsza jest banalna i schematyczna, druga wprawdzie też, ale sprawniejsza realizacyjnie i z większym napięciem. Najpełniejsza i najciekawsza wydaje się trzecia - widać, że jej bohater jest najbliższy sercu reżysera. Wszystkie one utrzymane są w bardzo ciemnych barwach, światła tu niewiele, przeważa nastrój beznadziei. Ale jak mówi jedna z postaci: "gdy złapie cię wir, trzeba mu się poddać, opaść na dno i wtedy się odbić". Porwanemu przez wir historii Grofowi od dna beznadziei udaje się na końcu odbić. A że w sposób mało wyszukany i oryginalny - trudno, jakoś trzeba się ratować.