Kraina lodu ****

Księżniczki Anna i Elsa są siostrami, ale tylko jedna z nich posiada magiczną moc władania śniegiem i lodem. Elsa nie potrafi panować nad swoimi zdolnościami, przez co Anna ociera się o śmierć. Rodzice odseparowują Elsę od świata. Mijają lata... To zaledwie początek historii, w której dzieje się tyle, że dałoby się z niej zrobić kilka filmów, ale i tak czuję, że zdradziłem już za dużo. Osobiste doświadczenie każdego zwrotu akcji sprawi wam bowiem ogromną frajdę.

Amerykańscy krytycy oszaleli na punkcie lekko inspirowanej "Królową Śniegu" Hansa Christiana Andersena "Krainy Lodu". Piszą, że to najlepszy film Disneya od czasu "Pięknej i Bestii" czy "Króla Lwa". To chyba zbyt wielkie słowa, ale prawdą jest, że wytwórni powiódł się powrót do klasyki - i to w pięknym stylu. Również dosłownie - animacje lodu są przepiękne. Warto wspomnieć o, jak zwykle, udanym polskim dubbingu: Czesław Mozil znakomicie sprawdza się w roli nierozgarniętego bałwanka Olafa.

Nie jest jednak tak, że nie ma się do czego przyczepić. Oryginalne piosenki (są, i to dużo!) nie stoją na poziomie tych z, np., dwóch pierwszych części "Króla Lwa". Nie brzmią jak Disneyowskie standardy, ale jak kawałki wyjęte z Broadwayowskiego musicalu (nic dziwnego, komponował je m.in. pracujący na co dzień na Broadwayu Robert Lopez - "Księga Mormona", nominacja do nagrody Emmy za utwór "Everything Comes Down To Poo" z musicalowego odcinka serialu "Hoży Doktorzy"). Pięknego hitu na miarę "Kolorowego wiatru" na pewno tu nie ma. Film stara się utrzymać balans między baśnią a komedią w stylu "Shreka". Wychodzi to niekorzystnie dla tej drugiej twarzy, ale na to można przymknąć oko - animowanych komedii i tak mamy ostatnio sporo. Wydaje mi się też, że można było sobie darować kilka pościgów i walk w zamieci. Wtedy film nie nużyłby ani przez chwilę.

Współscenarzystka i współreżyserka Jennifer Lee pracowała wcześniej przy "Ralphie Demolce", który, moim zdaniem, został w tym roku "okradziony" z Oscara dla najlepszej animacji. W przyszłym roku Lee będzie już odbierać statuetkę. "Kraina Lodu" nie tylko powinna ją dostać - ona ją dostanie.

Uwaga, bonus! Zgodnie z tradycją, przed seansem zostaniemy uraczeni kolejną krótkometrażówką. "Koń by się uśmiał" w genialny sposób łączy najbardziej klasyczny, czarno-biały styl rysowania z animacją w 3D. Przykro mi, "Avatarze", ale to właśnie po to powstała ta technologia.

Ocena film.gazeta.pl: 4/6
Kraina lodu (Frozen); Animacja, Familijny, Przygodowy, USA 2013, 108 minut
Reżyser: Chris Buck, Jennifer Lee; Dystrybutor: Disney




Koń by się uśmiał (Get a Horse!); Animacja, Krótkometrażowy, USA 2013, 7 minut
Reżyser: Lauren MacMullan; Dystrybutor: Disney




Ocena Gazety Co Jest Grane: 3/6 - Klasycznie staroświecka, Disneyowska animacja mrugająca okiem do dzisiejszych widzów współczesnym żartem - ocenia Paweł T. Felis