6 gwiazdek dla filmu "Ona", ale to kolejna polska produkcja dzieli recenzentów [NA CO DO KINA]

14.02.2014 12:00
Ona (Her), reż. Spike Jonze

Ona (Her), reż. Spike Jonze (Fot. Courtesy of Warner Bros. Pictures / !Courtesy of Warner Bros. Pictures/materiały prasowe)

"Nieustające czekanie na puenty, które nie występują" czy "Ktoś wreszcie potrafi robić kino popularne z polotem, ironią i bardzo dobrym warsztatem" - tak o filmie "Facet (nie)potrzebny od zaraz" piszą nasi recenzenci, oceniając go na 1 i 4 gwiazdki. Nie mają wątpliwości w wypadku innych premier i polecają filmy "Ona" Spike'a Jonze'a i "Smak curry" Ritesha Batry. Oba o miłości, na walentynki jak znalazł
Ona

Theodore Twombly (spróbujcie wyobrazić sobie faceta, który mógłby się tak nazywać - zgadza się, to właśnie on) ciężko znosi rozstanie z żoną. Samotność próbuje zdusić grając w gry wideo i telefonując na sekslinię. W końcu niespełniony pisarz zakochuje się na nowo. Samantha jest zabawna i piekielnie mądra, wydaje się dla niego stworzona. Gdzie tu haczyk? W słowie "stworzona". Samantha nie jest człowiekiem - to superinteligentny komputerowy system operacyjny.

Spike Jonze nakręcił wcześniej tylko trzy filmy - "Być jak John Malkovich", "Adaptacja", "Gdzie mieszkają dzikie stwory" - ale już czwartym (a jednocześnie pierwszym, do którego samodzielnie napisał scenariusz) udowodnił, że jest jednym z najoryginalniejszych, najbardziej wrażliwych i najcenniejszych twórców, jakich ma Hollywood. Operator Hoyte van Hoytema ("Szpieg", "Call Girl") pomógł mu stworzyć wiarygodny obraz (bardzo) niedalekiej przyszłości. Sporą cegiełkę dołożył zespół Arcade Fire, który przygotował do filmu muzykę.

Na szczególną uwagę zasługuje mistrzowskie obsadzenie filmu. Błyszczą we wręcz stworzonych dla siebie małych rólkach Rooney Mara i Chris Pratt, przez chwilę połyskuje nawet Olivia Wilde. Znakomita na drugim planie jest Amy Adams, a w głosie Scarlett Johansson naprawdę można się zakochać. Absolutnie genialny jest Joaquin Phoenix, który - w pewnym sensie - występuje przecież w monodramie. I - nie lada gratka - w tym filmie nawet się uśmiecha!

Można "Ją" oglądać na wiele sposobów. Ktoś potraktuje film jako przestrogę przed zbytnim przywiązaniem do technologii, ktoś inny z kolei uzna, że chodzi o to, żeby technologii się nie bać. Mająca pięć nominacji do Oscara "Ona" (w tym dla najlepszego filmu i za najlepszy scenariusz oryginalny) jest jednak przede wszystkim filmem o samotnych mężczyznach. O związkach - ich początku i kolejnych, nieuniknionych etapach. To rzecz w stylu "Zakochanego bez pamięci" i "500 dni miłości". Moim zdaniem, z tej trójki zdecydowanie najlepsza. Nie jest jednak idealna. Ale może chodzi o to, że nie może i nie powinna być? Uwaga! Jeżeli dopiero co przeżyliście trudne rozstanie, do oceny koniecznie dodajcie jeden punkt.

Ocena Film.Gazeta.pl: 4/6

Ocena Gazety Co Jest Grane: 6/6 - Spike Jonze wymyślił brawurową, delikatnie groteskową wizję świata, potrafi też pokazać ją jak coś najbardziej naturalnego na świecie. Jeden z najbardziej błyskotliwych, poruszających, mądrych filmów, jaki zdarzyło mi się od dawna widzieć - ocenia Paweł T. Felis

Ocena Stopklatka.pl - Nowy komediodramat Spike'a Jonze'a warto zobaczyć dla Joaquina Phoenixa. Stworzył tu aktorską kreację dużo większą niż sam film



Ona (Her)
Dramat, Komedia, Romans, USA 2013, 120 minut
Reżyser: Spike Jonze; Występują: Joaquin Phoenix, Amy Adams, Scarlett Johansson, Rooney Mara
Dystrybutor: UIP

Smak curry

Dabbawala stanowią w Indiach około pięciotysięczną grupę. Od 130 lat - często niepiśmienni - dostawcy zbierają przyrządzone przez żony lub restauratorów posiłki i przywożą je do miejsc pracy, gdzie w przerwie obiadowej spożyją je ze smakiem adresaci. To niesamowite, ale w olbrzymim chaosie niemal nie dochodzi do pomyłek. Debiutujący w pełnym metrażu reżyser Ritesh Batra chciał nakręcić o tym systemie film dokumentalny. W pewnym momencie zadał sobie jednak pytanie: co by było, gdyby doszło do pomyłki i przepyszne potrawy, dzięki którym Ila (Nimrat Kaur) próbuje na nowo rozbudzić miłość zaniedbującego ją męża, zaczęły trafiać do lekko zgorzkniałego Saajana (Irrfan Kahn)?

Byłaby to nagroda publiczności podczas Tygodnia Krytyki festiwalu w Cannes. Ale nie tylko. Przede wszystkim powstałby fantastyczny indyjski komediodramat (z - tym razem, nierzucającą się w oczy, muzyką mojego ulubionego Maxa Richtera), gdzie ludzie nie wykonują w 50-osobowych grupach komicznych układów choreograficznych, ale w intymnych notkach piszą do siebie o swoich lękach, klęskach i nadziejach.

Jeśli nazwać "Smak curry" komedią romantyczną, to jest to niespotykanie mądra komedia romantyczna. Jeśli jest to "feel good movie", to wyjątkowo oryginalny. Na pewno w nim zasmakujecie. A po filmie wybierzecie się do restauracji, aby spróbować smaku Indii.

Ocena Film.Gazeta.pl: 4/6

Ocena Gazety Co Jest Grane: 4/6 - Ten sympatyczny, uwodzicielski film to raczej obrazy i sugestie, schowani w swoich tajemnicach mieszkańcy i kolorowy świat, który w jakiś sposób ich dusi. Menażka z pysznym obiadem rewolucji zacząć oczywiście nie może. Ale zmienić może całkiem wiele - ocenia Paweł T. Felis

Ocena Stopklatka.pl - Film Ritesha Batry to pełne lokalnych smaków kino podane w wersji łatwo strawnej dla zagranicznego widza



Smak curry (The Lunchbox)
Dramat, Francja, Indie, Niemcy, USA 2013, 104 minuty
Reżyser: Ritesh Batra; Występują: Irrfan Khan, Nimrat Kaur, Nawazuddin Siddiqui
Dystrybutor: Gutek Film

Facet (nie)potrzebny od zaraz

Zosia (niezmiennie śliczna i urocza Katarzyna Maciąg), jak to bohaterka polskiej komedii romantycznej, pracuje w branży artystycznej. Tym razem padło na film. Padło i na Zosię, w którą na planie filmowym uderzył piorun (w XII w. ta scena miałaby szansę na Oscara za najlepsze efekty specjalne). Jak grom z jasnego nieba, Zosię uderza coś jeszcze: jej chłopak ją zdradza. Najlepsza przyjaciółka dziewczyny - wyjątkowo kiepska Joanna Kulig (ale przynajmniej ładnie śpiewa!) - proponuje jedyne (?) możliwe wyjście z sytuacji: Zosia musi spotkać się ze wszystkimi swoimi byłymi i przekonać się, czy to z nią, czy z nimi jest coś nie tak.

Film jest reklamowany jako komedia romantyczna, ale żarty na bok, skoro w filmie ich nie ma. "Facet..." ma ambicję bycia inteligentnym komediodramatem w stylu amerykańskim. Niestety, do tego potrzebne są m.in. dobre dialogi. Seans "Faceta..." będzie nieustannym czekaniem na puenty, które nigdy nie nastąpią. Włącznie z zakończeniem, którego, zwyczajnie, nie ma. Debiutująca reżyserka i scenarzystka Weronika Migoń spłodziła jedne z najbardziej pustych, jałowych dialogów w historii polskiego kina. Ba, one nie są nawet poprawne gramatycznie ("czasami warto być samej")!

Biuro promocji Warszawy raczej nie przyłożyło do tego filmu ręki, choć może się wydawać, że jest zupełnie odwrotnie. Zosia zajada burgery i belgijskie frytki, pływa wodną taksówką po Wiśle, imprezuje na Powiślu i odwiedza chyba wszystkie knajpy na Placu Zbawiciela. Bo przecież tylko tam można odnaleźć sens życia i wejrzeć w swoje wnętrze. Całości (zbyt głośno) przygrywają sztucznie wykreowane hipsterskie zespoły w rodzaju Mikromusic czy The Dumplings.

W filmie udział wzięli także Łukasz Garlicki, Krzysztof Globisz, Paweł Małaszyński, Maciej Stuhr, Czesław Mozil czy Cezary Kosińki. I wszyscy będą musieli z tym żyć. Ocena: 1/6

Ocena Film.Gazeta.pl: 1/6

Ocena Gazety Co Jest Grane: 4/6 - Można się czepiać, że świetny rytm w połowie filmu siada, że historia w pewnym momencie traci impet, ale "Facet..." ma rzadki w Polsce, niezaprzeczalny wdzięk: ktoś wreszcie potrafi robić kino popularne z polotem, ironią i bardzo dobrym warsztatem - ocenia Paweł T. Felis

Ocena Stopklatka.pl - Być może potrzebny jest grom z jasnego nieba albo inny rodzaj nadprzyrodzonej interwencji, żeby w Polsce powstała udana komedia romantyczna. Chociaż piorun strzela w bohaterkę debiutu Weroniki Migoń już w pierwszych minutach filmu, tym razem również się nie udało



Facet (nie)potrzebny od zaraz (Facet (nie)potrzebny od zaraz)
Komedia romantyczna, Poska 2013
Reżyser: Weronika Migoń; Występują: Maciej Stuhr, Paweł Małaszyński, Czesław Mozil, Katarzyna Maciąg
Dystrybutor: Kino Świat

Anioł Śmierci

W prowadzonym przez małżeństwo, Enza i Evę (pamiętna Natalia Oreiro ze "Zbuntowanego anioła"!), hotelu w Patagonii zamieszkuje miły lekarz. Przybysz zaprzyjaźnia się z właścicielami, ale jego największe zainteresowanie budzi ich chora córeczka, Lilith (zbierająca znakomite recenzje Florencia Bado). Lekarz postanawia zająć się jej terapią. Tylko że miły imigrant nie jest tym, za kogo się podaje...

Akcja dramatu historycznego Lucii Puenzo, będącego ekranizacją powieści, napisanej przez reżyserkę dwa lata wcześniej, dzieje się w Argentynie w czasach rządów Juana Perona, a wiadomo, kto najbardziej lubił wtedy przyjeżdżać (na dłużej) do tego kraju...

Argentyńczycy wytypowali "Anioła śmierci" jako swojego kandydata do tegorocznego Oscara dla filmu nieanglojęzycznego. Akademia nie nominowała go do walki o ten tytuł, niemniej jednak "Anioł śmierci" zapowiada się bardzo ciekawie.

Ocena Gazety Co Jest Grane: 4/6 - Film ma napięcie i gęstą, właściwą dla thrillerów atmosferę. Całkiem dobry, niepokojący, unikający oczywistości film o tym jak dr. Mengele wkradł się w życie argentyńskiej rodziny - ocenia Paweł Mossakowski

Ocena Stopklatka.pl - Film o eksperymentującym w Auschwitz "lekarzu" Josephie Mengele to wciągający psychologiczny thriller



Anioł Śmierci (Wakolda)
Dramat historyczny, Argentyna, Francja, Hiszpania, Niemcy, Norwegia 2013, 90 minut
Reżyser: Luc~a Puenzo; Występują: Alex Brendemühl, Natalia Oreiro, Diego Peretti, Florencia Bado
Dystrybutor: Hagi

Zimowa opowieść

Wszyscy rodzice, pragnący zapewnić swojemu malutkiemu synkowi lepsze życie, zostawiliby go na malutkiej tratewce na środku Atlantyku. Mimo usilnych starań, rodzicom Petera nie do końca się udało - chłopak został złodziejem. Na skutek różnicy zdań między nim a jego mocodawcą (mogło pójść o to, że ów mocodawca jest demonem), Peter musi uciekać z Nowego Jorku. Po drodze postanawia jednak obrobić jeszcze jedną chatę. Zostaje nakryty przez córkę gospodarza, umierająca na gruźlicę Beverly. Z miejsca się w niej zakochuje i zamiast kosztowności postanawia ukraść jej serce. I uratować życie. Życie, które jego wróg, Perly Soames (nagroda dla demona o najzabawniejszym nazwisku wszech czasów), postanowi natychmiast jej odebrać.

Colin Farrell w głównej roli? To nigdy nie był dobry pomysł. Will Smith w roli szatana? To najgorszy pomysł w historii. Jennifer Connelly w roli, którą zagrać mógłby dowolny bohater "Trudnych spraw"? Zbrodnia. I tylko mówiący z irlandzkim akcentem Russell Crowe w roli Perly'ego Soamesa (śmieszy za każdym razem!) gra w taki sposób, że patrzy się na niego z przyjemnością. Crowe już dawno nie miał okazji, by tak zaszaleć i bawić się tym, co robi.

Na swój reżyserski debiut Akiva Goldsman (scenarzysta "Batmana i Robina", "Pięknego umysłu", "Kodu da Vinci" czy "Jestem legendą") dostał 75 mln dol. Dlaczego efekty specjalne wyglądają, jakby były wykonane w PowerPoincie? Dlaczego serce płacze a oczy krawią, ilekroć latający koń wysuwa skrzydła? Kto ukradł scenariusz już pierwszego dnia zdjęć?

W kinie niezbędne jest zawieszenie niewiary, a "Zimowa opowieść" robi wszystko, byśmy jej nie zawieszali. Drastyczne zwroty akcji mają miejsce tylko dlatego, że tak ma być i już. Jedyny spór o adaptację bestsellerowego urban fantasy Marka Helprina z 1983 r. dotyczy tego, czy adaptacja jest równie koszmarna, co powieść, czy książkowy pierwowzór był jednak znakomity. Co do filmu, wątpliwości nie ma.

Ocena Film.Gazeta.pl: 2/6

Ocena Gazety Co Jest Grane: 1/6 - Co może być gorsze od amerykańskiej komedii romantycznej? Amerykański film, który chce być romantyczny na serio. Dawno, naprawdę dawno nie widziałem takiego popisu ekranowej grafomanii udającej ekranową magię - ocenia Paweł Mossakowski

Ocena Stopklatka.pl - Niby jest wszystko: wielka miłość, latające konie, piękne kobiety i niedorzeczna fryzura Colina Farella. Co z tego, skoro film ani ziębi, ani grzeje?



Zimowa opowieść (Winter's Tale)
Fantasy, Melodramat, USA 2014, 130 minut
Reżyser: Akiva Goldsman; Występują: Colin Farrell, Jennifer Connelly, Jessica Brown Findlay, William Hurt
Dystrybutor: Warner Bros. Entertainment Polska

Jezus mnie kocha

Marie porzuca przed ołtarzem narzeczonego, uznawszy, że nazbyt się pospieszyła i źle ulokowała uczucia. Wkrótce poznaje... Jezusa, który przybył na Ziemię, aby przeprowadzić Apokalipsę. Mocno przypominająca Marię Magdalenę kobieta szybko przypadnie do gustu Jezusowi.

Psychoanalitycy mogliby stwierdzić, że to oznaka poważnych zaburzeń - Florian David Fitz wyreżyserował film, napisał scenariusz i obsadził siebie w roli Jezusa. Aktor w roli scenarzysty zadebiutował znakomitym komediodramatem "Vincent chce nad morze", który niedawno mogliśmy oglądać w polskich kinach (Fitz świetnie odegrał też tytułową postać). Niestety, poza pomysłem, reszta scenariusza debiutu reżyserskiego Fitza nadaje się do kosza.

"Jezus mnie kocha" jest bowiem niemiecką komedią, wypełniającą wszelkie znamiona stereotypowo postrzeganego niemieckiego poczucia humoru. Gdyby aktorzy nie mówili po niemiecku, można by pomyśleć, że to komedia Patryka Vegi. Albo (odrobinę lepszy) sequel "Faceta (nie)potrzebnego od zaraz". Raczej nie nadaje się do oglądania.

Ocena Film.Gazeta.pl: 1/6

Ocena Gazety Co Jest Grane: 1/6 - Gdzie jesteś, Monty Pythonie?! Twój "Żywot Briana" był bluźnierczy, ale można było na nim umrzeć ze śmiechu. "Jezus mnie kocha" nie jest ani trochę bluźnierczy, jest toporny, prymitywny i pozbawiony odrobiny wdzięku. Z czego się tu śmiać? - zastanawia się Paweł Mossakowski

Ocena Stopklatka.pl - Pod iście rekolekcyjnym tytułem skrywa się komedia romantyczna, w której Syn Boży doświadcza cielesnej odmiany miłości, uczy się przeklinać i nokautuje szatana uderzeniem z główki



Jezus mnie kocha (Jesus liebt mich)
Komedia, Niemcy 2012, 100 minut
Reżyser: Florian David Fitz; Występują: Florian David Fitz, Henry Hübchen, Jessica Schwarz
Dystrybutor: Vivarto

Miłość bez końca

Remake fatalnie przyjętego filmu z Brooke Shields i Martinem Hewittem z 1981 r., który był adaptacją (podobno niezłej) powieści Scotta Spencera.

Podstawowe założenie jest dziecinnie proste: David i Jade się kochają, ale ojciec Jade nie kocha Davida. Zwłaszcza, że David jest ciut starszy od jego córki i ma niezupełnie czystą kartotekę policyjną.

Podstawowe założenie powstania filmu też jest dziecinnie proste: są Walentynki i zakochane pary muszą na coś iść. A że akurat zepsuł się taśmociąg, dostarczający ekranizacje taśmowo produkowanych przez Nicholasa Sparksa powieści...

Występują: Alex Pettyfer ("Magic Mike", "Jestem numerem cztery") i Gabriella Wilde (nowa "Carrie", "Trzej muszkieterowie z 2011 r.). Załapał się też m.in. Robert Patrick ("Terminator 2", ostatnie serie "Z archiwum X"). Recenzenci na pokaz się nie załapali, "Wieczna miłość" przewidziana jest tylko dla zakochanych.

Ocena Stopklatka.pl Przy odrobinie dobrej woli da się wyczuć w filmie Shany Fest delikatną kpinę z gatunku. Na walentynki jak znalazł



Miłość bez końca (Endless Love)
Melodramat, USA 2014, 103 minuty
Reżyser: Shana Feste; Występują: Alex Pettyfer, Gabriella Wilde, Joely Richardson, Bruce Greenwood
Dystrybutor: United International Pictures

Skomentuj:
6 gwiazdek dla filmu "Ona", ale to kolejna polska produkcja dzieli recenzentów [NA CO DO KINA]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX