Baranek Shaun *****

Shaun jest beeezbłędny.
Nad farmą wstaje kolejny dzień. Baranek Shaun ma jednak dość codziennego drylu i postanawia zorganizować wszystkim wolną dobę. Shaun prezentuje baranom plan pozbycia się Farmera na jeden dzień. Początkowo wszystko idzie dobrze, ale w wyniku zbiegu nieszczęśliwych okoliczności, Farmer trafia do Wielkiego Miasta, nabija sobie guza i traci pamięć. Puszyste stadko wraz z pasterskim psem Bitzerem będzie musiało ruszyć za nim, by uratować swojego gospodarza. W Wielkim Mieście czyhać będą na nich liczne pokusy i jeszcze liczniejsze niebezpieczeństwa z piekielnie skutecznym i ambitnym hyclem na czele.

"Baranek Shaun" to produkcja brytyjskiego studia Aardman, specjalizującego się w animacji poklatkowej i znanego z takich hitów jak "Uciekające kurczaki" czy seria "Wallace i Gromit". Shaun został powołany do życia właśnie przy okazji pełnometrażowej przygody Wallace'a i Gromita w 2005 r. i już dwa lata później miał własny serial. Obecnie telewizyjny Shaun jest w trakcie emisji czwartego sezonu i ma na koncie mnóstwo odcinków, więc uznał, że warto byłoby wpaść też do kina. I nie stracił nic ze swego uroku.

Fabuła nie jest może specjalnie odkrywcza i trzeba mocno ją rozciągać, żeby starczyła na pełny metraż, ale nie o nią się tu rozchodzi - perypetie zwierzaków są naprawdę zabawne, bywają wzruszające, a już sama animacja jest warta podziwiania. Nie sposób nie zakochać się w barankach, których śmiejące się pyszczki uciekają do boku. Do tego mnóstwo żartów filmowych, które zrozumieją tylko dorośli (a w części, zapewne, tylko Brytyjczycy) i kapitalna ścieżka dźwiękowa (czy ktoś spodziewał się Madness albo Primal Scream?).

Fakt, że jest to kino nieme nie tylko nie przeszkadza, ale nawet pomaga się odprężyć i doświadczyć czegoś oryginalnego. Beczenie, warczenie i inne wydawane przez postaci odgłosy mówią więcej, niż dialogi w niektórych filmach. "Baranek Shaun" to mocny kandydat to tytułu najlepszej animacji 2015 roku.

Jak dobrze, że wciąż istnieją studia takie jak LAIKA ("Pudłaki") czy Aardman, którym wciąż chce się kosztem ogromnych nakładów pracy tworzyć takie wizualne perełki. Co najważniejsze, ich filmy zazwyczaj są też doskonałe pod każdym innym względem. I taki właśnie jest "Baranek Shaun". Beeezwzględnie warto!

Ocena: 5/6



"Baranek Shaun", animowany, Francja, Wielka Brytania 2015, 85 min., reż. Mark Burton, Richard Starzack

Więcej o: