Oscary 2015. Producentka "Idy" dla Gazeta.pl: W USA wpływy z biletów to prawie cztery miliony dolarów. Jak na maleńki, niszowy film, to naprawdę nieźle [WYWIAD]

17.02.2015
Ewa Puszczynska (na zdjęciu druga z lewej) tutaj z Piotrem Dzięciołem, Pawłem Pawlikowskim i Erickiem Abrahamem po otrzymaniu BAFTA. Kolejną wielką galą, na której

Ewa Puszczynska (na zdjęciu druga z lewej) tutaj z Piotrem Dzięciołem, Pawłem Pawlikowskim i Erickiem Abrahamem po otrzymaniu BAFTA. Kolejną wielką galą, na której "Ida" ma szansę na wygraną, są Oscary 2015. (JONATHAN SHORT/Invision/AP)

Ewa Pruszczyńska, producenta "Idy", zdradza nam, na jakich festiwalach filmu nie chcieli. Oraz - ile kosztował i jak się pracuje z Pawłem Pawlikowskim. - Jestem zaskoczona sukcesem komercyjnym, nie zakładaliśmy go - mówi. Już w najbliższą niedzielę 22 lutego "Ida" powalczy o Oscary 2015 w dwóch kategoriach: film nieanglojęzyczny i zdjęcia.
Cóż, wygląda na to, że Ewa Puszczyńska, producentka "Idy" (jest też w zarządzie Europejskiej Akademii Filmowej), nadal stąpa twardo po ziemi. Takie zresztą sprawa wrażenie, gdy się z nią rozmawia - jest bardzo konkretna, czasem wręcz lakoniczna. I pewnie dlatego śmieje się, gdy pada pytanie o kreację na galę wręczenia Oskarów.

- Oczywiście pojadę, bo pewnie przydarzyło mi się to raz w życiu i więcej się nie przydarzy - zapowiada, ale zaraz dodaje, że nie przejmuje się specjalnie kreacją, w jakiej się tam pojawi. Nie ona zresztą będzie odbierać Oskara, o ile "Ida" go dostanie. - Ja gdzieś tylko się przemknę - mówi.

Oscary 2015: "Ida" aż z dwiema nominacjami! Kto powalczy o statuetki? >>

Angelika Swoboda, Gazeta.pl: Jaki jest przepis na film, który zgarnia tyle nagród?

Ewa Puszczyńska, producentka "Idy": Nie ma przepisu. Trzeba po prostu zrobić dobry film. Być wiernym sobie i tyle. Ten film jest zrobiony zgodnie z tym, w co wierzyliśmy. Reżyser i cała ekipa. Nie zastanawialiśmy się nad liczbą widzów, nie kalkulowaliśmy, że ma to być film dla tylu a tylu widzów w takim czy innym wieku. Po prostu opowiadaliśmy historię, którą chcieliśmy opowiedzieć. I, jak zawsze, staraliśmy się to zrobić jak najlepiej.

Braliście zatem pod uwagę, że to może być niszowy film?

- Nie myśleliśmy o tym, naprawdę. Po prostu robiliśmy taki film, jaki chcieliśmy zrobić. Oczywiście, od początku było wiadomo, że to nie jest film mainstremowy, taki na który pójdą tabuny widzów. Że jest to film dla wyrobionego odbiorcy. Ale nie zastanawialiśmy się, kto na ten film pójdzie, a kto nie.

Zaskoczył panią ten sukces "Idy"?

- Nie jestem zaskoczona sukcesem festiwalowym i nagrodowym. Wierzyłam, że "Ida" będzie nagradzana na festiwalach. Jestem natomiast zaskoczona sukcesem komercyjnym, którego nie zakładaliśmy. "Ida" została sprzedana do sześćdziesięciu krajów. Dla mnie to już jest sukces. Co prawda po nagrodzie w Gdyni, w tzw. pierwszym rzucie dystrybucyjnym film obejrzało w Polsce 111 tysięcy osób, a we Francji, w tym samym czasie, ponad pół miliona, dla mnie jednak ten wynik u nas był sukcesem. Teraz film ponownie wszedł do polskich kin i ma już chyba w sumie 150 tysięcy widzów. Jest też wydany na DVD - w Empiku dostał nawet nagrodę za najlepiej sprzedający się polski film.

Ile kosztowała "Ida"?

- Myśmy zrobili ten film za 1,4 miliona euro. Nie mogę jednak powiedzieć, jaka część tej kwoty się zwróciła. Czekamy na raport od agenta sprzedaży i jak go dostaniemy, będziemy, jakie są wpływy z filmu. Bo proszę pamiętać, że liczba sprzedanych biletów nie przekłada się bezpośrednio na zyski producenta. Po drodze tymi pieniędzmi dzieli się wiele osób. W Stanach Zjednoczonych wpływy z biletów to prawie cztery miliony dolarów. Jak na maleńki, niszowy film, to naprawdę nieźle. Tylko żeby nie poszła informacja, że producent zarobił na tym filmie cztery miliony dolarów, bo to, tak jak mówiłam, nie tak się przelicza.

Pamięta pani moment, w którym pomyślała pani: ten film naprawdę ma potencjał?

- Nie było takiego momentu. Wie pani, że najważniejsze festiwale filmowe w Europie tak zwanej klasy A, oprócz festiwalu warszawskiego nas nie chciały? Nie byliśmy ani w Berlinie, ani w Cannes, ani w Wenecji. "Ida" zaczęła swoją karierę na amerykańskim festiwalu w Telluride, potem była w Toronto i właśnie w Toronto o filmie się mówiło. Dostał fantastyczne recenzje i zaczął się sprzedawać. Potem już poszło. Gdynia, Londyn i wiele innych.

Słyszałam, że podobno wynajęli państwo specjalistę z Hollywood, który doradzał wam, jak sprawić, by film zdobywał nagrody i się sprzedawał.

- To absolutnie nieprawda.

Skąd pani wie, w co zainwestować?

- Ja nie wiem (śmiech). Po prostu próbuję i ryzykuję. Coś mi się podoba, a coś nie. Kieruję się wyłącznie moim osobistym gustem.

Pani zdaniem "Ida" ma jakieś słabe strony?

- Nie ma żadnych. To jest po prostu genialny film.

Paweł Pawlikowski uchodzi za niezwykle wymagającego reżysera...

- Każdy reżyser jest wymagający. Jeżeli nie jest i nie walczy o to, co chce zrobić, to mu się po prostu nie udaje. Paweł wie, jaką historię chce opowiedzieć i cały czas do tego dąży. A my jesteśmy tylko jego partnerami. Pomagamy mu, by zrobił to, co sobie wymyślił.

Szykuje się już pani na galę rozdania Oskarów?

- Tak, szykuję się, choć przyznam, że niechętnie.

Dlaczego?

- Dlatego, że ja nie lubię takich imprez. Nie czuję się glamour. Nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Oczywiście pojadę, bo pewnie przydarzyło mi się to raz w życiu i więcej się nie przydarzy. Dlatego, tak jak pojechałam na Złote Globy, pojadę też na Oskary. Ale nie jest marzeniem mojego życia, żeby tam być.

Reprezentuje pani tak nagradzany film, że...

- Ja nie twierdzę, że to nie jest sukces. To jest ogromny sukces! Ale żeby go poczuć i mieć świadomość tego sukcesu, i wiedzieć, co ten film jest warty, ja nie muszę być na Oskarach.

Kreację już pani ma?

- Jeszcze nie (śmiech). W tej kategorii nagrodę odbiera tylko reżyser, więc ja gdzieś tylko się przemknę. Mam nadzieję, że będę nawet mogła wystąpić w tej samej sukni, w której byłam na Złotych Globach (śmiech). Lubię ją i dobrze się w niej czuję, więc dlaczego jej nie wykorzystać? Mnie nikt nie robi zdjęć.

A jak reżyser wyjdzie po tego Oskara, czego państwu serdecznie życzę, i zacznie pani dziękować, to będzie panią widać.

- Eh, pokażą tylko moją głowę...

Jakie emocjonuje pani towarzyszą?

- Wie pani, to jest tyle pracy, i tyle organizacyjnych rzeczy, że naprawdę... Jest ogromne zmęczenie i nie mam czasu na emocje. Pewnie się dopiero zacznę denerwować, jak już będę siedzieć na widowni (śmiech).

Spędźcie oscarową noc razem z nami. RELACJA NA ŻYWO w Kultura.gazeta.pl startuje tuż przed północą 22 lutego 2015 roku

Zobacz także
  • "Joanna", reż. Aneta Kopacz "Ida"? Nie tylko. Obnażona prywatność, śmierć, choroba - te dwa polskie dokumenty wciąż walczą o Oscary
Komentarze (29)
Oscary 2015. Producentka "Idy" dla Gazeta.pl: W USA wpływy z biletów to prawie cztery miliony dolarów. Jak na maleńki, niszowy film, to naprawdę nieźle [WYWIAD]
Zaloguj się
  • jackie53

    Oceniono 30 razy 26

    Ma słabe strony: KOSZMARNY DŹWIĘK!!! To że zdobywa nagrody na świecie zawdzięcza miedzy innymi temu, że są napisy i wszyscy rozumieją dialogi. KOSZMARNY DŹWIĘK jak zresztą w większości polskich filmach.

  • kriskris22

    Oceniono 19 razy 17

    Pani producentka mowi cos takiego: "W Stanach Zjednoczonych wpływy z biletów to prawie cztery miliony dolarów. Jak na maleńki, niszowy film, to naprawdę nieźle. Tylko żeby nie poszła informacja, że producent zarobił na tym filmie cztery miliony dolarów, bo to, tak jak mówiłam, nie tak się przelicza."
    Po czym gazeta wrzuca informacje o 4m$ w naglowek, sugerujac czytelnikowi, ze film tyle zarobil w USA. Bez komentarza.

  • e50504

    Oceniono 12 razy 8

    Niestety, ale Oskara nie będzie. Za bardzo Putin zaszedł za skórę zachodowi w tym sezonie, wygra raczej Lewiatan.

    Gdyby jeszcze do tej Idy wrzucili mały epizod jak to bohaterski żołnierz Waffen-SS ratuje żydowską rodzinę z rąk oszalałych nienawiści polskich chłopów to może dałoby się coś załatwić...

  • leon978

    Oceniono 11 razy 5

    No jeśli ktoś chce, żeby się polski film sprzedał w USA to musi to być film o Żydach mordowanych przez Polaków, inny się nie sprzeda.

  • sharn1

    Oceniono 31 razy 5

    Od jutra kęcmy tylko filmy o tym jak wąsate Janusze z Polski masowo mordowali Żydów, którym na pomoc przyszła niemiecka armia.

  • zolzatoja

    Oceniono 9 razy 5

    "Jakie emocjonuje pani towarzyszą?" - eh, redaktorzyny...

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 5 razy 5

    @sannaa
    Jak to ' kino nie jest od żarcia i picia'??? Za odgłosy mlaskania i siorbania powinny być specjalne nagrody za dodatkowe efekty dźwiękowe. A także nagrody za 'oświetlenie' zapewniane przez jednokomórkowców ;]

  • 8519tomek

    Oceniono 4 razy 4

    Gdy kilka miesięcy temu dowiedziałem się, że "polski" nisko budżetowy film otrzymuje nagrody na festiwalach i może będzie nominowany do Oscara od razu się ucieszyłem, ale później przyszła refleksja....aby tylko nie był to kolejny film szkalujący Polskę i Polaków z tłem antysemickim....i co ? i okazało się ze to jest właściwie jedyna nisza w jakiej "polska" kinomatografia może wypłynąć na bardziej szerokie wody....Ci eksperci którzy biorą granty, stypendia od różnych niemieckich fundacji i innych...przecież to jest gra na rozproszenie odpowiedzialności za straszna zbrodnie i na przerzucenie jej na biedny slaby i skolonizowany naród który nawet nie ma jak się bronic. Ci eksperci chwalący ten film....ciekawe czy będą mogli sobie spojrzeć w twarz gdy kiedyś zrozumieją ze biorą udział w potwornej maszynie propagandowej szkalującej Polskę i dobre imię Polaków

  • edytkus

    Oceniono 4 razy 4

    Hmm, nie spotkalam sie z tym tytulem w zadnym okolicznym kinie, nawet malym, niezaleznym. $ mln. sugeruja ze film obejrzalo ok. 260 tys. widzow. Ja obejrzalam na serwisie internetowym Netflix. Napisy nie odzwierciedlaly polskiego tekstu, byly bardziej "szykowne." Poza muzyka, zdjeciami i ciekawym motywem (ale nieciekawie przedstawionym) ten film nie ma nic do zaoferowania. Nie moglam sie doczekac konca. Zadluguje na nagrody za kinematografie ale nie za film roku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane