Oscary 2015. Kibicujemy "Idzie"! Ale... łatwo nie będzie. Dla kogo te statuetki? [TYPUJEMY]

21.02.2015 19:53
Oscary 2015.

Oscary 2015. "Boyhood" czy "Birdman"? Keaton czy Cooper? I pytanie najważniejsze: "Ida"? (Fot. mat. prasowe)

Bukmacherzy swoje, Akademia swoje, a my swoje. Jak zwykle tuż przed oscarowym rozdaniem pytamy tych, którzy filmy i hurtowo oglądają, i mniej lub bardziej hurtowo o nich piszą. Marek Kuprowski, Katarzyna Czajka, znana jako Zwierz popkulturalny, blogerka filmowa Dorota Żuberek i Bartek Przybyszewski.
Marek Kuprowski, Film.gazeta.pl

Najlepszy film

Amerykanie chcieliby swojego rodaka ("Snajpera"), ja chyba skłaniam się ku "Whiplash", ale nie ulega wątpliwości, że walka - nie tylko w tej kategorii - rozegra się między "Birdmanem" a "Boyhood". Wydaje mi się, że Akademia będzie chciała sprawiedliwie rozdzielić łupy i każdy wyjdzie z ceremonii zadowolony (lub skończy się tak, że nikt nie wyjdzie zadowolony). Obstawiam, że najważniejsza statuetka powędruje jednak do dzieła życia Richarda Linklatera.

Najlepszy reżyser

Wracamy do rywalizacji "Boyhood" i "Birdmana". Jeśli "Boyhood" zostanie najlepszym filmem, wypadałoby, żeby Oscar za reżyserię powędrował do Linklatera... albo właśnie nie. Na pocieszenie to wyróżnienie trafi do Alejandra Gonzaleza Inarritu. Meksykanin nie dostałby go jednak, gdyby nie pomoc fenomenalnego operatora Emmanuela Lubezkiego, który w pokonanym polu pozostawi między innymi autorów zdjęć do "Idy".



Najlepszy film animowany

Kategoria, w której doszło do niespodzianki i "skandalu" roku. Chodzi o brak nominacji dla "LEGO przygody", zdaniem wielu najlepszej animacji minionego sezonu. Phil Lord zapewnił na Twitterze, że nie jest mu przykro i zrobił sobie własnego Oscara. Dla mnie "LEGO" było jedną z trzech najlepszych animacji - jest jeszcze "Pan Peabody i Sherman", który nie okazał się przebojem i przyjęte z mieszanymi uczuciami "Pudłaki", które nominacji się doczekały, więc gorąco im kibicuję. Najsmutniej będzie, gdy statuetkę otrzyma faworyt bukmacherów, "Jak wytresować smoka 2", kontynuacja nieopisanie gorsza od znakomitej, pierwszej części.

Najlepszy film obcojęzyczny

Tu faworytem bukmacherów jest niespodziewany międzynarodowy hit "Ida", ale nie zdziwię się, jeśli będzie to jedna z tych kategorii, w której dojdzie do niespodzianki i zwycięży jednak "Lewiatan". "Dzikie historie" są raczej zbyt dzikie dla Akademików. Moim cichym faworytem jest absolutny outsider, wspaniałe antywojenne "Mandarynki" z Estonii, ale - jako patriota - kibicuję też polskiej produkcji (którą szczególnie zachwycony nie jestem). Już dawno nie mieliśmy takiej szansy na Oscara, zapowiada się zażarta "wojna polsko-ruska".

Katarzyna Czajka, pracuje w "Polityce" i tworzy bloga Zwierz popkulturalny

Najlepszy scenariusz oryginalny

Ciekawa kategoria, bo w tym roku scenariusz jak nigdy może okazać się nagrodą pocieszenia dla reżyserów - aż trzech z nich jest nominowanych w tej kategorii. Dlatego obstawiam zwycięstwo Wesa Andersona i jego słodko-gorzkiego scenariusza do "Grand Budapest Hotel". Anderson od dawna szlifuje swój warsztat i pracuje na tę statuetkę - za sentymentalną historię losu Europy Środowo-Wschodniej nagroda mu się należy. Zwłaszcza że, moim zdaniem, nie będzie się liczył w wyścigu po nagrodę za reżyserię.

Najlepszy scenariusz adaptowany

Bardzo ciekawa kategoria, gdzie mamy aż trzy scenariusze oparte o wspomnienia. Trudno jednoznacznie wskazać zwycięzcę, ale typowałabym "Teorię wszystkiego". Głównie dlatego, że mamy nietypową sytuację adaptacji wspomnień nie tyle geniusza, co jego żony. Przy czym, gdyby sądzić po jakości scenariusza, trzeba byłoby wyróżnić "Whiplash" za bardzo precyzyjne poprowadzenie narracji. Czarnym koniem może się okazać "Snajper" - głównie ze względu na swoją niesamowitą popularność wśród amerykańskiej widowni.



Najlepszy reżyser

Niesłychanie ciekawe zestawienie w tym roku, bo sporo tu autorów z jasnym i konsekwentnie realizowanym pomysłem na kino. Co więcej, reżyserów niemal programowo "niehollywoodzkich". Wydaje się jednak, że jeśli brać pod uwagę znaczenie, jakie dla produkcji ma wizja reżysera, to stawiałabym na nagrodę dla Linklatera za "Boyhood". Przede wszystkim za decyzję o podjęciu filmowego eksperymentu i umiejętność stworzenia spójnej narracji mimo rozciągnięcia zdjęć w czasie. To właśnie tacy reżyserzy jak on przesuwają granice kina.

Dorota Żuberek, wydawca Gazeta.pl i autorka bloga Nie wychodzę z kina

Po okresie antyoscarowego buntu znów życzliwiej spoglądam na rozdanie nagród Akademii. Dlaczego? W końcu jest w nim wyjątkowo dużo "mojego" kina.

Film roku? Hollywood lubi filmy o sobie, stąd widzę duże szanse "Birdmana" - opowieści o kinie i sztuce. O talencie i sławie. Oraz przemijaniu. Innym moim typem jest "Snajper". Amerykanie kochają filmy o wojnie - nawet te gorzkie i mocne. Clint Eastwood, którego aktorstwo niespecjalnie cenię, znów porusza ważne tematy. Film chwalą żołnierze i weterani - podobno ma pokazywać wojenną rzeczywistość taką, jaka jest. Czyli straszliwą. I faktycznie łapie za gardło. Warto go zobaczyć, nawet jeśli akurat ten gatunek (film wojenny) niespecjalnie Was ekscytuje. Dobre, porządnie zrobione kino.



Akademia może mieć też problem w mocną w tym roku pierwszoplanową rolą męską - i Michael Keaton, i Bradley Cooper zasługują na wyróżnienie.

Mam mieszane uczucia w związku z "Boyhood" - niezwykły filmowy projekt ciągnięty przez lata to przejaw niewątpliwej determinacji twórców. Ale czy faktycznie zasługuje na Oscara? Mam wątpliwości - film jest, nie oszukujmy się, dość banalny, a prawdy o życiu niepokojąco często ocierają się o mądrości a la Paulo Coelho. Ale może wpadnie im coś - za scenariusz, montaż albo za rolę dla Patricii Arquette.

Nie wiem, czy Akademia doceni Wesa Andersona - z jego osobną estetyką (jestem radykalnym wyznawcą), zawsze stojącego trochę obok mód. "Grand Budapest Hotel" jest filmem uroczym, ale według mnie "Kochanków z księżyca" nie przebija.

O "Idzie" pisałam już na blogu - trzymam kciuki, bo to film przepięknej urody (zdjęcia wspaniałe! Marzy mi się Oscar), ale konkurencja, którą nazywam "mydło i powidło" (czyli film nieanglojęzyczny) wyjątkowo w tym roku mocna. Także - odrzucając wszystkie narodowe powinności - zadowolona będę z każdego wyboru. Jako miłośniczka kina.

Bartek Przybyszewski, pisze dla Gazeta.pl i serwisu Popmoderna

Efekty specjalne

Trzy z nominowanych filmów są szczególnie interesujące. Pierwszy to "Ewolucja planety małp" - wygląd człekokształtnych doprowadzono tu niemal do perfekcji. Aż ciężko uwierzyć, że orangutan Maurice nie jest prawdziwą małpą.



Drugim wyróżniającym się obrazem jest nowa część cyklu o X-Menach. Chodzi mi zwłaszcza o scenę, w której mutant o pseudonimie Quicksilver pokazuje, co potrafi. Czyli rozpędza się tak, że czas wokół niego praktycznie staje w miejscu. Kreatywny, zabawny i kapitalnie udźwiękowiony moment. Można go właściwie potraktować jako półtoraminutowy teledysk do piosenki "Time in a Bottle" Jima Croce'a.



Trzecim filmem - i moim osobistym faworytem - jest "Interstellar". O scenariuszu ostatniego obrazu Christophera Nolana można powiedzieć wiele złego, ale "momenty" są. "Interstellar" zabiera nas tam, gdzie jeszcze nigdy nie zabrało nas kino. To kosmos jeszcze piękniejszy niż ten z "Grawitacji" Cuarona. I gdybym miał się zakładać o to, który z filmów zdobędzie statuetkę w kategorii "najlepsze efekty specjalne", postawiłbym zdecydowanie na "Interstellar".

Zobacz także
  • Złota Malina W wigilię rozdania Oscarów poznamy laureatów Złotych Malin. Spośród których filmów zostaną wyłonione te najgorsze?
Komentarze (59)
Oscary 2015. Kibicujemy "Idzie"! Ale... łatwo nie będzie. Dla kogo te statuetki? [TYPUJEMY]
Zaloguj się
  • lexisnexis

    Oceniono 96 razy 30

    A ja nie kibicuje Idzie bo nie potrafię się oszukiwać. Ten film jest mierny. Gdyby nie tematyka która być może wyłudzi nagrodę to ten film by miał ocenę 2/10.

  • imsocool

    Oceniono 47 razy 23

    "Kibicujemy »Idzie«, wiadomo."
    Jak to "wiadomo"? Czy należy kibicować polskiemu filmowi, tylko dlatego, że jest polski, chociaż jest słaby?

  • pedersdorfer

    Oceniono 33 razy 21

    ja_gunia


    Oceniono 243 razy 155


    .
    Ida nie byłaby odbierana jako antypolska, gdyby to był jeden z iluś tam filmów o tej tematyce pośród jakiejś tam ilości filmów mówiących o heroizmie Polaków i bardzo wielu filmów neutralnych pod tym względem (o tematyce np. społecznej, obyczajowej, psychologicznej bez kontekstu i podtekstu politycznego, ideologicznego).

    Tymczasem ostatnio chyba nie ma filmu polskojęzycznego, w którym Polaka nie pokazano by jako idiotę, antysemitę, sępa, prymitywa. I to budzi sprzeciw. Czy naprawdę niemal wszyscy Polacy to chamy i idioci żądni krwi i majątków żydowskich? Bo biorąc pod uwagę ilość tych filmów na tle całej produkcji to właśnie wynika.

    W tym kontekście SĄ TO TAKŻE FILMY ANTYSEMICKIE, ponieważ z powodu tych "półprawd" i "nadprawd" oddalają od prawdy o holokauście, robią wrzawę tam, gdzie niezbędna cisza i zaduma.

    Z powodu niemal histerii w kreowaniu fatalnego wizerunku Polaków widzowie są zniesmaczeni, zmęczeni tą tematyką i odrzucają ją w całości.

    Nawet w filmie Bogowie nie odpuszczono sobie - położono mocne akcenty na polską zacofaną babę, która przed transplantacją bała się jedynie o to, czy mąż będzie ją jeszcze kochać przeszczepionym sercem, a sam operowany zaprzątał sobie głowę jedynie tym, by nie dostać serca Żyda albo pedała. Twórca zapomniał chyba, że w komunizmie problem homoseksualizmu nie uwierał, ponieważ wtedy prano mózgi na zupełnie inny temat.

    Mamy do czynienia wręcz wysypem filmów kładących główny akcent na pokazanie chciwego, prymitywnego, sprzedajnego Polaka-antysemity. Fatalny obraz Polaka pokazuje także błyskotliwie napisana eksportowa sztuka Masłowskiej "Między nami dobrze jest" i zastanawiam się, czy to już apogeum, czy też można jeszcze więcej.

    - Pani Masłowska, gdy Pani wyjeżdża za granicę, to Pani przedstawia się jako oportunistyczna "polaczka" - ofiara pękniętego kondona, która "nie wywinęła się od istnienia", czy może zastrzega Pani, że jest Pani tą "lepszą Polką", albo w ogóle nie przyznaje się Pani, że jest Polką?

    Tam, gdzie ktoś mówi półprawdy albo nadprawdy, gdzie ktoś powie zbyt dużo albo zbyt mało, prawda gubi się w szumie wywołanym przez spekulacje, domysły, dopowiedzenia, sprostowania. To taka niby prawda, a nieprawda.

    Tylko rzetelnie przedstawiona prawda, taka nie do podważenia, może doprowadzić do zadumy prowadzącej w konsekwencji do właściwej zmiany w myśleniu i postępowaniu.

    Twórcy powinni łamać stereotypy, a nie tworzyć je, bowiem są one istotnym czynnikiem kształtującym relacje międzyludzkie. Najbardziej niebezpieczny rodzaj, stereotyp narodowy, był przyczyną wystarczającej ilości nieszczęść, sami Żydzi byli i są nadal jego ofiarami. Dlatego mądry twórca pokaże zawsze tło, kontekst, przyczyny i proporcje.A te filmy nie poruszą sumień - u Polaków wywołają sprzeciw i poczucie skrzywdzenia, u zagranicznego odbiorcy uprzedzenia. Nie spowodują też przyznania się do winy, bo fałszywie wskazuje winowajcę. "Polacy mordowali Żydów", "Żydzi zamordowali Jezusa" - ile złego , ile tragicznych w skutkach zdarzeń wywołują takie uogólnienia!

    W filmie "Wedle wyroków Twoich" polski chłopiec mówi do żydowskiej dziewczynki, że zamordowała Jezusa, a ona ze zdziwieniem odpowiada:
    - Ja...?

    I teraz, gdy są stosowane uogólnienia i Polakom zarzuca się, że mordowali Żydów, pytam:
    - Ja...?

    Chcąc piętnować zło bardzo często czynimy zło.

    Należy mówić prawdę, ale prawda to także pokazanie tła, przyczyn, kontekstu, proporcji, a także usadowienie problemu w odpowiednich proporcjach w całej polskiej i światowej kinematografii, a tego w w/w produkcjach wyraźnie brakuje.

  • e50504

    Oceniono 28 razy 20

    Bardzo mi przykro, ale Ida w tym roku Oskara nie zgarnie, ponieważ
    a) Putin tak zaszedł w tym roku za skórę zachodowi, że Lewiatan po prostu musi wygrać
    b) Ida miałaby matematyczne szanse ale zabrakło kilku scen charakterystycznych dla postępowego "odkłamywania historii", na przykład jakiś maleńki epizod o bohaterskim żołnierzu Waffen-SS ratującym żydowskie dzieci z rąk rozwścieczonego polskiego motłochu

    Także bardzo mi przykro, wiem że jak czarno-biały i w Wybiórczej pisali to po prostu musi być arcydzieło, ale takie jest życie.

  • xrnzaaas200

    Oceniono 42 razy 20

    Sorry, ja kibicuję tylko wybitnym filmom.

  • Przemysław Nowak

    Oceniono 52 razy 14

    Jeśli "Ida" dostanie Oscara, to będzie oznaczało, iż rzeczywiście żydzi rządzą światem. Przynajmniej tym artystycznym. Dodam tylko, że nie mam nic przeciwko żydom i Żydom; (mój pradziadek był biednym klezmerem). Ale ja po prostu niczego nadzwyczajnego w "Idzie" nie dostrzegłem. Może po prostu się nie znam...?

  • magheu

    Oceniono 34 razy 12

    Boyhood - usnalem w polowie filmu .

  • hejadmin1

    Oceniono 10 razy 6

    Po tym jak wtopiłem kupując beznadziejną Grawitację na blu-ray, tylko dlatego że dostała tyle Oskarów, to nigdy nie uwierzę w tą szopkę ponownie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX