Alfie, mały wilkołak **

Ani piać z zachwytu, ani wyć do księżyca.
Siedmioletni, adoptowany Dolfje przy pełni księżyca zaczyna przemieniać się w wilkołaka. Wiodący odtąd podwójne życie chłopiec nic nie mówi swoim rodzicom, obawiając się, że ci zechcą się go pozbyć. Sekret wilkołaczka zna tylko jego brat, Timmie. Czy Dolfjemu uda się zapanować nad nowymi mocami i zwierzęcymi instynktami oraz zachować tajemnicę?

"Alfie, mały wilkołak" oparty jest na bardzo popularnej w Holandii serii książek dla dzieci autorstwa Paula van Loona (sprzedaje się tam gadżety związane z Alfiem i wystawia jego musicalowe adaptacje). Reżyserem filmu, który w tamtejszych kinach okazał się sporym hitem, został zaprawiony w dziecięcych bojach Joram Lursen ("Sekret magika", "Pomarańczowi").

"Alfiego" da się obejrzeć, ale to film bardzo letni. Przekazuje te same lekcje, co wszystkie inne tego typu filmy (bycie odmiennym jest w porządku itp.), a ileż można słuchać tych samych kazań. Do tego powiela pomysły wykorzystane w setkach produkcji o wilkołakach. Od czasu do czasu bywa nawet... niepokojący, jak wtedy, gdy ojciec bohaterów przebiera się i paraduje po domu w damskich ciuszkach (zgaduję, że dla zagubionego gdzieś efektu komicznego).

Wilkołaczy kostium raczej nikogo nie przestraszy. Jest naprawdę uroczy, ale w filmie dla dzieci to chyba akurat dobry wybór. Tyle że samo holenderskie dzieło z 2011 r. nie jest szczególnie godne polecenia. To film, który można włączyć dziecku w telewizji, gdy trzeba je zająć na najbliższe 90 minut.

Ocena: 2/6



"Alfie, mały wilkołak", familijny, dla dzieci, Holandia 2011, 90 min., reż. Joram Lürsen, występują: Ole Kroes, Maas Bronkhuyzen, Remko Vrijdag, Kim van Kooten, Lupa Ranti, Joop Keesmaat

Więcej o: