Terminator: Genisys *****

Poznaj mojego Terminatora.
Jest rok 2029. John Connor (Jason Clarke, "Ewolucja Planety Małp") przewodzi ostatecznemu natarciu na infrastrukturę Skynetu. Niestety, systemowi udaje się użyć ostatniej linii obrony i wysłać w przeszłość T-800, mającego zabić matkę Connora, Sarę (znana z oraz obsadzona dzięki "Grze o tron" Emilia Clarke - z Jasonem niespokrewniona). W ślad za nim, do roku 1984, John wysyła swego najbardziej zaufanego człowieka, Kyle'a Reese'a (Jai Courtney, "Zbuntowana"), który ma ochronić Sarę i zapewnić narodziny przyszłemu dowódcy ruchu oporu.

Na miejscu okazuje się, że doszło do zmian w znanym wszystkim scenariuszu. Reese trafia do przeszłości, w której Sarah nie jest już bezbronną kelnerką, ale wojowniczką wspieraną przez swojego wiernego stróża, starego T-800 (nadspodziewanie świetny Arnold Schwarzenegger). W pościg za nimi rusza udoskonalony T-1000 (bardzo dobry Byung-hun Lee, "G.I. Joe: odwet). A to dopiero początek kłopotów bohaterów.

Nie mam pojęcia, kiedy ostatnio widziałem film, który toczyłby się w tak niesamowitym tempie. Nowy "Terminator" to akcja, akcja i jeszcze raz akcja! Po marnym, śmiechu wartym prologu, który jeszcze wzmocnił moje wątpliwości co do jakości rozpoczynającego się filmu, rozpoczyna się pierwsza strzelanina, a po niej szaleństwo rozkręca się na całego. Moment na złapanie oddechu przychodzi chyba dopiero po pół godzinie. Obawy co do efektów specjalnych były uzasadnione - specjaliści słusznie pracowali nad nimi do ostatniej chwili i choć kilka razy warstwa wizualna ewidentnie kuleje, to w większości scen efekty są co najmniej dobre, a trzeba przyznać, że w przypadku "Genisys" komputerowi czarodzieje mieli ręce pełne robotów!

Reżyser Alan Taylor ("Thor: mroczny świat") też wyszedł z tej produkcji obronną ręką. Spore uznanie należy się scenarzystom: Laecie Kalogridis ("Wyspa tajemnic") i Patrickowi Lussierowi ("Piekielna zemsta"), którzy mieli niezwykle trudne zadanie rozsupłania całej zagmatwanej mitologii serii (nie do końca im się to udało, ale też nie do końca mieli taki zamiar - więcej o filmowej wstędze Moebiusa i świetnie odzwierciedlającej współczesne lęki fabule piszę w osobnym tekście na temat "Terminatora: Genisys"). Dziur fabularnych jest tu zdecydowanie mniej, niż w typowym filmie o podróżach w czasie, a całość zdecydowanie trzyma się kupy.

Co jest już dzisiaj tradycją, gdy Hollywood wraca do hitów sprzed lat, "Genisys" oddaje cześć dwóm pierwszym "Terminatorom". To zapewne spodobało się Jamesowi Cameronowi, który dał filmowi znak jakości i ogłosił, że oficjalnie uznaje go za trzecią produkcję ze stworzonego przez siebie cyklu. Chociaż "Genisys" nie topi twardej stali oryginału ani "Dnia sądu", to jest tuż za nimi. Film zawdzięcza to także traktowaniu się z lekkim przymrużeniem oka. Nie jest to już mroczna wizja - choć np. klimat pierwszej części jest świetnie odwzorowany przez dobranie odpowiednich barw dla scen dziejących się w 1984 r. - w "Genisys" wpleciono dużą dawkę całkiem udanego humoru w stylu oldschoolowego kina akcji. Najzabawniejszy jest tu Schwarzenegger. Sporo dowcipów wynika z tego, że Reese (Jai Courtney, jak na siebie, jest znośny) ma stworzyć parę z Sarą, dla której T-800 jest zastępczym ojcem. Momentami ogląda się to jak "Poznaj mojego tatę", gdzie przyszłym zięciem jest Terminator. I wcale nie zgrzyta się przy tym zębami. Nieco naciągany jest wątek miłosny, ale w porównaniu do "miłości w pięć minut", którą wysmażono w ostatnich "Avengers" Hulkowi i Czarnej Wdowie, tu także "Genisys" nie ma się czego wstydzić. Za dodatkowy element komiczny robi J.K. Simmons ("Whiplash"), wcielający się w niezbyt rozgarniętego policjanta, który jako jedyny wierzy w istnienie podróżujących w czasie robotów.

Trudno powiedzieć czy to nieogarnione umysłem sentyment i nostalgia, czy "Terminator: Genisys" naprawdę jest znakomitą produkcją. Razem z "Jurassic World" stanowi znakomitą parę letnich blockbusterów, które powinny w zupełności zadowolić widza, mającego ochotę na potężny kawał porządnej rozrywki.

Ocena: 5/6



"Terminator: Genisys", akcja, Sci-Fi, USA 2015, 120 min., reż. Alan Taylor, występują: Jason Clarke, Emilia Clarke, Jai Courtney, Arnold Schwarzenegger, J.K Simmons, Matt Smith, Byung-hun Lee, Douglas Smith

Więcej o: