Randka z królową ***

Księżniczki warte grzechu.
8 maja obchodzony jest w Europie jako Dzień Zwycięstwa, czyli kapitulacji Wehrmachtu, na pamiątkę tego wspaniałego dnia 1945 r. W Noc Zwycięstwa świętowaniu nie było końca. W wielkiej imprezie do białego rana uczestniczyć chciały również księżniczki Elżbieta i Małgorzata. Dziewczęta ubłagały w końcu rodziców o pozwolenie na opuszczenie Pałacu Buckingham. Wyszły na miasto w 16-osobowej grupie i zgodnie z przykazem wróciły do domu o pierwszej w nocy. Miłośnicy "teorii spiskowych" lubią sądzić, że wróciły dopiero nad ranem. Być może stąd wziął się pomysł na to political fan fiction, jak można określić "Randkę z królową".

Że przeważać będzie fikcja, widać już po samym wieku księżniczek - w komediodramacie Juliana Jarrolda ("Zakochana Jane") odgrywają je aktorki zdecydowanie starsze, niż powinny, gdyby twórcom zależało przede wszystkim na historycznej dokładności. Wcielająca się w 14-letnią wówczas Małgorzatę Bel Powley ma 23 lata, a odgrywająca 19-letnią przyszłą królową Sarah Gadon - 28 lat. Można zatem bezpiecznie założyć, że księżniczki z bajki napisanej przez debiutującego scenarzystę Trevora De Silvę i współpracującego już wcześniej z reżyserem Kevina Hooda mają trochę więcej lat. Widzowie nie powinni więc czuć się nieswojo, widząc jakich perypetii doświadczać będą bohaterki tej szalonej nocy.

Małgorzata to ta zwariowana, mająca ochotę się zabawić, napić i potańczyć z nieznajomymi. Lekkomyślność i imprezowy duch sprawiają, że na chwilę trafia nawet do domu publicznego w towarzystwie nieuczciwego mężczyzny, który ma wobec niej niecne plany (może dlatego niektóre źródła kategoryzują film jako thriller; a może chodzi jednak o to, że to thriller dla miłośników dworu Windsorów, którzy z przerażeniem oglądać będą takie wybryki w wykonaniu ich pozornie dystyngowanych ulubienic). Na poszukiwania siostry, która wyrwała się dwuosobowej, fajtłapowatej obstawie, wyrusza Elżbieta w towarzystwie zapoznanego właśnie żołnierza, Jacka (znany z ostatniej części "Transformers" i wkrótce z "Makbeta" Jack Reynor) - prawdopodobnie najbardziej sympatycznej postaci w całym filmie.

"Randka z królową" zaczyna się tak, by wywołać sympatyczne skojarzenie z "Jak zostać królem" (królewskie role odgrywają tu Rupert Everett i Emily Watson), ale szybko skręca w stronę fantazji na temat amerykańskiego filmu o imprezujących nastolatkach, w środek którego wrzucone zostały dwie księżniczki. To komedia pomyłek w stylu "Dziewczyny wartej grzechu", odrobinę jednak od niej gorsza. Pomyłki w "Randce z królową" polegają przede wszystkim na tym, że gdy Elżbieta dociera w jakieś miejsce, Małgorzata akurat stamtąd wybywa. Ten schemat potwornie szybko się nudzi. Nie pomaga wcale fakt, że Jack i Elżbieta co chwilę spierają się i rozstają, by za moment znów na siebie wpaść.

Film ratuje bardzo kompetentna obsada (Gadon jest - jak zwykle - zjawiskowa) i wspaniała rekonstrukcja scen powojennej radości na Trafalgar Square oraz w całym Londynie. Niektóre opowieści fan fiction są jednak zbyt niewiarygodne, żeby traktować je choć odrobinę serio - dla wielu widzów to może być jedna z nich.

Ocena: 3/6



"Randka z królową", komedia, Wielka Brytania 2015, 97 min., reż. Julian Jarrold, występują: Sarah Gadon, Bel Powley, Jack Reynor, Rupert Everett, Emily Watson, Roger Allam, Hannah Flynn, Maria Lee Metheringham

Więcej o: