Ted 2 ***

Milion sposobów, jak żartować na Zachodzie.
Skoro to druga część komedii o żywym do przesady pluszowym misiu (ponownie głosu użycza mu reżyser i współscenarzysta filmu, Seth MacFarlane), nadszedł już czas, aby to właśnie na jego postaci skupić główną oś fabularną. Najlepszy przyjaciel Teda, John (ponownie Mark Wahlberg), jest pół roku po rozwodzie z Lori. Nadal mocno to przeżywa. Z kolei Ted ma się świetnie i właśnie bierze ślub z Tami-Lynn (Jessica Barth). Małżeństwo błyskawicznie kończy sielankę w jego związku. Ted dochodzi do wniosku, że tę relację ocalić może jedynie dziecko. Ponieważ pluszak nie jest w stanie zapewnić Tami-Lynn potomstwa, razem z Johnem próbuje raz mniej, raz bardziej zabawnych (jak to u MacFarlane'a) metod wyjścia z sytuacji.

Metody pracy i pomysły twórcy Teda nie zmieniły się od czasu przezabawnej "Głowy rodziny". Jego najnowszy film także wychodzi od jednego pomysłu, by wkrótce zacząć traktować na zupełnie inny temat. To akurat dobrze, bo gdy "Ted 2" przechodzi do kluczowego problemu - kwestii sądowego rozstrzygnięcia tego, czy Ted jest osobą, czy własnością - dotyka bardzo ważnego problemu w kraju, w którym jakiś czas temu okazało się, że nawet "korporacje są ludźmi". Poza tym, MacFarlane kompletnie nie przejmuje się fabułą - jedyne, co go obchodzi, to gagi. Może to i dobrze, bo niektóre wątki są w "Tedzie 2" aż do przesady bezsensowne.

Najbardziej karkołomnym pomysłem, który części widzów może nie przypaść do gustu, jest pozbycie się Mili Kunis, która w pierwszej części wcielała się w partnerkę Johna. To przecież wokół konfliktu między nią a Tedem kręcił się cały film. MacFarlane lekkim ruchem pióra przekreśla "Teda" i choć moim zdaniem postępuje interesująco, udowadniając, że nie wszystkie historie mają szczęśliwe zakończenia już po napisach końcowych, to można mieć do niego o to żal, zwłaszcza że, niestety, "Ted 2" jest jednak mniej zabawny od poprzedniej odsłony. Kontynuacja jest też pozbawiona efektu świeżości, który towarzyszył pierwszemu spotkaniu z niegrzecznym misiem (a nawet takiego powiewu świeżości, który niósł ze sobą komediowy western MacFarlane'a "Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie", z którego twórca pożyczył Amandę Seyfried, wcielającą się w prawniczkę Teda i nową, potencjalną ukochaną Johna).

W "Tedzie 2" szczególnie interesujące jest podejście, na jakie zdecydowało się Hasbro. Drugi co do wielkości producent zabawek na świecie, w zamian za naprawdę sporą dawkę ulokowanych produktów, zgodził się pełnić rolę pośledniego czarnego charaktera. Podoba mi się taka odważna postawa.

Jeśli lubicie komedie, "Ted 2" zapewni wam wystarczającą dawkę humoru, by nie narzekać po wyjściu z kina, ale z pewnością nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Strzelający milionem gagów - bo nie zawsze śmiechem - MacFarlane nadal bawi najlepiej, gdy opowiada dowcipy w formie animowanej.

Ocena: 3/6



"Ted 2", komedia, USA 2015, 119 min., reż. Seth MacFarlane, występują: Mark Wahlberg, Seth MacFarlane, Amanda Seyfried, Morgan Freeman, Giovanni Ribisi, John Slattery

Więcej o: