Wstrząsający dokument o największym w Europie wysypisku śmieci. Hanna Polak: "To miejsce, gdzie człowiek nie jest już człowiekiem"

Najnowszy film w reżyserii Hanny Polak został nominowany do nagrody Gildii Producentów Amerykańskich, której wybory często pokrywają się z głosami członków Amerykańskiej Akademii Filmowej. A to oznacza, że polski dokument ma dużą szansę na oscarową nominację. - Chciałam zrobić zdjęcia, które zwróciłyby uwagę świata na problem bezdomności dzieci - mówi reżyserka.
Główną bohaterką "Nadejdą lepsze czasy" jest Jula, która całe dzieciństwo spędziła na największym w Europie śmietnisku, położonym pod Moskwą, 20 km od Kremla. W filmie Polak obserwujemy, jak Jula dorasta i udaje jej się zmienić swoje życie. Film polskiej reżyserki został bardzo dobrze przyjęty przez amerykańskich krytyków i określony "Boyhoodem" ze składowiska odpadów", a nominacja do nagrody Gildii Producentów Amerykańskich, zwiększa szanse filmu w wyścigu po Oskara.



"Miejsce, gdzie nie przyjedzie pomoc"

Hanna Polak na swoim koncie ma już jedną nominację za film "Dzieci z Leningradzkiego". Jej najnowszy dokument jest kontynuacją poruszonego we wcześniejszym filmie tematu bezdomności dzieci. Praca nad "Nadejdą lepsze czasy" rozpoczęła się równolegle do kręcenia poprzedniego filmu - w 2000 roku. Obraz, który od piątku możemy oglądać w kinach, był realizowany przez ostatnie 14 lat.

- Oba filmy "Nadejdą lepsze czasy" i "Dzieci z Leningradzkiego" dotyczą tematu dziecięcej bezdomności, bezdomności w ogóle czy niechcianych, porzuconych dzieci, które nikomu nie są potrzebne. Obydwa te filmy wynikają z potrzeby zwrócenia uwagi na ten problem - mówi Gazeta.pl Hanna Polak.

- Świat śmietniska pod Moskwą, który przedstawiłam, to niemal osobne państwo, funkcjonują tam inne prawa. Kobiety padają ofiarą gwałtów, dochodzi do morderstw. To miejsce, gdzie nie przyjedzie pomoc. Gdzie człowiek nie jest człowiekiem. Łamane są tam jego podstawowe prawa. Jednak bohaterowie mojego filmu są bardzo piękni. Ten film jest zrobiony z wielką miłością do tych ludzi i tego kraju - podkreśla reżyserka.

Autorka filmu podkreśla także, że jej dokument jest sprzeciwem wobec odmawiania człowieczeństwa osobom, które żyją w skrajnych warunkach. Zaznacza, że wybór Juli jako bohaterki nadał obrazowi uniwersalnej wymowy. Jakiej? Że można wziąć los we własne ręce.

Zagraniczni krytycy zachwyceni polskim filmem "Nadejdą lepsze czasy" >>

Historia osadzona w Putinowskiej Rosji

- W filmie wprowadziliśmy drugą warstwę narracyjną, dzięki której przedstawione wydarzenia są wyraźnie osadzone w czasie historycznym. W 2000 roku, w którym rozpoczęłam zdjęcia do "Nadejdą lepsze czasy" odbyła się elekcja prezydenta Putina - mówi Polak.

- Ludzie przedstawieni w filmie nie są oderwani od politycznej czy ekonomicznej sytuacji Rosji. Za progiem wysypiska zaczyna się miasto, które jest niewiarygodnie bogate. W Moskwie według "Forbesa" mieszka największa liczba miliarderów. Resztkami tej ogromnej wielomilionowej aglomeracji żywią się setki, tysiące ludzi. Mało tego, sprzątają naszą planetę. A my mamy bardzo niewiele szacunku dla tych ludzi, mimo tego, że to oni właśnie wykonują bardzo pożyteczną pracę - sortują nasze śmieci - dodaje.

"Chciałam zwrócić uwagę świata na tę sytuację"

Jak zaczęła się praca nad "Dziećmi z Leningradzkiego" i "Nadejdą lepsze czasy"? - Pomagałam dzieciom. Zaangażowałam się w bezpośrednią pomoc. Zobaczyłam dzieciaki, które żyją, umierają na ulicy, ulegają wypadkom, są chore, potrzebują pomocy; chciałam, żeby ktoś zwrócił uwagę władz na to zjawisko. Zauważyłam jednak, że moja działalność ma ograniczoną skalę, dlatego, że są dziesiątki, setki tysięcy takich dzieci. A ja mogę zrobić coś tylko dla kilku. Z tego powodu postanowiłam zrobić film, zdjęcia, które by o tym opowiadały, i zwrócić uwagę świata na problem bezdomności dzieci - mówi Polak.

Organizowana przez reżyserkę pomoc była na początku całkiem prywatną inicjatywą, bez finansowego wsparcia jakiejkolwiek organizacji. Pomagała ona, kilka jej koleżanek i grupa rosyjskich wolontariuszy. Potem pojawili się pierwsi ludzie z zewnątrz. Polak opowiada o biznesmenie, który miał restaurację w Moskwie i przywoził co jakiś czas kilka worków ryżu, którym można było nakarmić dzieci. Potem pojawiła się pomoc od The International Women's Club, zrzeszającego głównie żony biznesmenów, polityków, dyplomatów. Część nieletnich mieszkało w domu Polak i jej przyjaciół. Znalezienie miejsca w domach dziecka nie było łatwym zadaniem.

Grupa przyjaciół reżyserki wkrótce założyła organizację Aktywna Pomoc Dzieciom, która powstała także w Norwegii. Teraz pomoc udzielana przez tę organizację jest kierowana do dzieci z różnych miejsc świata. Nominacja do Oscara z całą pewnością pomogłaby w sprawie. I są na to spore szanse.

"Nadejdą lepszy czasy" w kinach od piątku 27 listopada. 6 grudnia premiera telewizyjna w HBO i HBO GO.

Więcej o:
Skomentuj:
Wstrząsający dokument o największym w Europie wysypisku śmieci. Hanna Polak: "To miejsce, gdzie człowiek nie jest już człowiekiem"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX