Dziewczyna z portretu ****

Jak zostać kobietą.
Pierwsza połowa XX wieku. Malarskie małżeństwo Gerdy (Alicia Vikander) i Einara (Eddie Redmayne) Wegenerów wzajemnie wspiera się w realizowaniu artystycznych ambicji. Pewnego razu, Gerda zmusza Einara do zastąpienia nieobecnej modelki (nawet Amber Heard - jak i reszta drugiego planu - robi tu świetne wrażenie) i pozowania dla niej w damskich ciuszkach. To budzi w mężczyźnie uśpione żądze. Einar zaczyna wierzyć w to, że jest kobietą uwięzioną w ciele mężczyzny.

W "Dziewczynie..." Redmayne ostatecznie potwierdza, że kompletnie nie radzi sobie z graniem... przeciętnego człowieka. Już jego niepokojąca, jakby nieludzka fizis narzuca Brytyjczykowi podejmowanie się ról międzyplanetarnych lordów ("Jupiter: intronizacja") albo niepełnosprawnych geniuszy (Oscar za "Teorię wszystkiego"). W dramacie Toma Hoopera ("Jak zostać królem", "Nędznicy") zaczyna być świetny dopiero wtedy, gdy przechodzi transformację, którą sam wydaje się zdziwiony. Sercem filmu jest jednak Vikander, mająca już w tym roku jeden genialny i obsypany nagrodami występ ("Ex machina") na koncie. Zasłużona nominacja do Oscara spotkała ją jednak za "Dziewczynę...", będącą oczywistym lepem na nagrody.

"Dziewczyna z portretu" inspirowana jest rzeczywistą historią, ale scenariusz filmu powstał na podstawie powieści, prezentującej mocno ubarwioną wersję prawdy. Jak to u Hoopera bywa, trzeci akt ciągnie się niemiłosiernie, warto jednak zobaczyć "Dziewczynę..." choćby dla genialnej roli Vikander - no bo ilu z nas boryka się z kwestią zaburzonej tożsamości płciowej? Większość widzów utożsami się raczej ze zrozpaczoną żoną, która musi uporać się z rozpadem małżeństwa.

Ocena: 4/6



"Dziewczyna z portretu", biograficzny, dramat, Niemcy, USA, Wielka Brytania 2015, 120 min., reż. Tom Hooper, występują: Eddie Redmayne, Alicia Vikander, Ben Whishaw, Sebastian Koch, Amber Heard, Matthias Schoenaerts

Więcej o: