Zdjęcia do nowego "Łowcy androidów" w lipcu. I to na razie jedna z niewielu pewnych informacji

26.01.2016 13:08

"Blade Runner", reż. Ridley Scott (Fot. mat. prasowe)

Dużo niewiadomych, ale wreszcie też konkret: zdjęcia do kontynuacji kultowego "Łowcy androidów" wystartują już w lipcu. Wstępna data premiery filmu przewidziana jest na 2017 r. - 35 lat po premierze oryginału i rok po narodzinach Roya Batty'ego.
Być może nie jeden nowy film, ale dwa lub więcej. Może z nowym nazwiskiem na stołku reżyserskim, ale z ostatecznym zdaniem należącym do Ridleya Scotta. I być może z nowym scenariuszem, ale ze sceną otwierającą, która pierwotnie miała znaleźć się w oryginale.

Festiwal mniej lub bardziej wiarygodnych doniesień na temat nowej odsłony "Łowcy androidów" trwa w najlepsze. Większość z nich to plotki, więc na razie pewni możemy być tylko kilku wiadomości: 1) w filmie zagrają Harrison Ford i Ryan Gosling, 2) za scenariusz odpowiadają Hampton Fancher (autor oryginału) oraz Michael Green (znany m.in. jako współscenarzysta "Green Lantern" i "Herosów"), 3) reżyserem jest Kanadyjczyk Denis Villeneuve, który ostatnio zasłynął jako twórca bardzo dobrze przyjętego "Sicario".



Deckard replikantem?

Teraz do tej garści potwierdzonych informacji doszła kolejna: zdjęcia do kontynuacji "Łowcy androidów" mają rozpocząć się już w lipcu tego roku. Jak wcześniej donosiły serwisy branżowe, akcja filmu ma się rozgrywać kilkadziesiąt lat po wydarzeniach z oryginału - sam Ridley mówił o okolicach 2050 roku. Przypomnijmy, że pierwsza część (dla fanów to bardzo ważne szczegóły!) opowiadał historię z 2019 r.

Wciąż wszystkich zainteresowanych nurtuje jednak najważniejsze pytanie: kim w nowym filmie okaże się Rick Deckard. Jak wiadomo, istnieje kilka wykładni odnośnie postaci granej przez Forda. Ridley Scott w jednym z wywiadów miał potwierdzić, że Deckard jest replikantem, ale fani pewnie nie uwierzą, dopóki sami nie zobaczą.

Klasyka kina SF

"Łowca androidów" do dziś uznawany jest za jeden z ważniejszych filmów science fiction w historii kina. Premierę miał w 1982 r., choć wtedy jeszcze przeszedł bez większego echa.

Oparty na klasycznej powieści Philipa K. Dicka "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?" wciąż robi wrażenie sugestywną wizją przyszłości. Jego akcja osadzona została w 2019 r. w Los Angeles, przeludnionej metropolii, gdzie schronienia szuka grupa zbuntowanych replikantów - androidów, którymi ludzie wysługują się w pozaziemskich koloniach.

Swojego czasu głośno było o rankingu "Guardiana", który poprosił 60 naukowców o wytypowanie najlepszych filmów SF wszech czasów. "Łowca androidów" wylądował na pierwszej pozycji, wyprzedzając m.in. "2001: Odyseję kosmiczną", "Gwiezdne wojny" i "Terminatora".

Zobacz także
Komentarze (21)
Zdjęcia do nowego "Łowcy androidów" w lipcu. I to na razie jedna z niewielu pewnych informacji
Zaloguj się
  • quosoo

    Oceniono 47 razy 47

    Bladerunner to mój ulubiony film wszech czasów. Lepiej, żeby tego nie spieprzyli.

  • jahas

    Oceniono 27 razy 27

    Do zrobienia jest bardzo dużo. Zaczynając od rewelacyjnej muzyki, idąc przez świat aż do klimatu. Nie mówiąc już o kimś, kto zagra tak, jak Rutger Hauer.

  • barritus

    Oceniono 3 razy 3

    Szczerze mówiąc, nie wierzę by zrobili coś co dorównuje temu absolutnie genialnemu filmowi.

  • sztucznamgla

    Oceniono 3 razy 1

    tak ale zamiast robić remake lepiej niech napisza scenariusz zgodny z ksiazka

    bo ksiązka jest o wiele bardziej pesymistyczna i chyba bardziej trafna jednak w ocenie mozliwej apokalipsy

  • hutchence

    0

    Odcinanie kuponu... Wszystko i tak spie... jak z Prometeuszem, Obcymi itd.
    To tak jak poprawianie dzieła sztuki. Drugi raz okazuje się karykaturą.

  • david321

    0

    "Oparty na klasycznej powieści Philipa K. Dicka "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?""

    A ja mam pytanie. Czy autor tego zdania, zna ten materiał? To niech poprawi to zdanie a nie pisze bzdur. Film jest oparty na wątkach.

  • wiktormarzena

    Oceniono 16 razy -4

    ...świat tego nie zaakceptuje. Za mało murzynów, indian i eskimosów w obsadzie. I nie ma wątku antysemityzmu.

  • tasioros

    Oceniono 43 razy -23

    "Elektrycznych" owcach, nie "elektronicznych". Sam film natomiast był świetny lata temu. Jakiś czas temu postanowiłem odświeżyć sobie klasyka i sentyment dostał elektrycznego liścia w twarz. Wynudziłem się. Wiem, że zostanę zlinczowany, ale jest to bardzo dziwnie poprowadzony, nierówny film. Rozważań na temat człowieczeństwa w nim tyle, co miłości na polskich drogach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX