"Wiedziałam, że nie chcę zrobić filmu o zmianie płci". Marianna to osoba wierząca, przywiązana do rodziny

Opowiadam "historię o człowieku, który musi dokonać wyboru pomiędzy własną tożsamością, a tym, co jest dla niego najcenniejsze, czyli rodziną" - mówi Karolina Bielawska, reżyserka filmu "Mów mi Marianna", który w piątek wchodzi do kin.
Bohaterkę dokumentu Karoliny Bielawskiej obserwujemy, kiedy przygotowuje się do operacji zmiany płci. Jest pełna entuzjazmu i wiary w przyszłość. Reżyserka przygląda się jednak przede wszystkim temu, jakie decyzje musiała podjąć Marianna, aby poczuć się w zgodzie ze sobą we własnym ciele.



Opowieść o rozstaniu z dotychczasową rodziną, poprzedzonym walką o akceptację, stanowi jeden z głównych tematów przedstawionych w filmie Bielawskiej. - Gdy poznałam Mariannę oraz jej historię, od razu wiedziałam, że nie chcę zrobić filmu o zmianie płci. Był to dla mnie jedynie pretekst do opowiedzenia historii o człowieku, który musi dokonać wyboru pomiędzy własną tożsamością, a tym, co jest dla niego najcenniejsze, czyli rodziną - mówi reżyserka.

Historia Marianny i jej byłej żony

Częścią filmu "Mów mi Marianna" jest spektakl przygotowany według tekstu Bielawskiej i Joanny Owsianko, który przybliża relację bohaterki z rodziną. Rozmowy Marianny z żoną zostają odczytane przez Jowitę Budnik i Mariusza Bonaszewskiego. W próbach teatralnych aktorom towarzyszy Marianna, która opowiada o swoich odczuciach, emocjach, które towarzyszyły jej wyborom.

- Połączenie scen prób teatralnych z dokumentem wzięło się stąd, że od samego początku zależało mi, aby film miał konstrukcję filmu fabularnego. Nie chciałam opowiadać tej historii poprzez gadające głowy, czy off'y. Dlatego próby teatralne podczas, których aktorzy czytają fragmenty sztuki i zadają pytania były idealnym filmowym rozwiązaniem aby opowiedzieć o przeszłości Marianny i jej byłej żony, a przy tym pokazać emocje bohaterki - wyjaśnia Bielawska.

"Jej walka stała się też moją"

Oglądając film "Mów mi Marianna", obserwujemy, jak w życiu bohaterki nieoczekiwanie pojawia się kolejne wyzwanie, któremu musi sprostać - choroba. - Całe życie marzyła, aby móc być sobą i w końcu gdy to osiągnęła, musiała znowu zacząć walkę o swoje życie. Jej choroba w filmie spowodowała, że jest to mocny i autentyczny portret człowieka. W trakcie realizacji Marianna stała się mi bliską osobą i jej walka stała się też moją, a film ten jest częścią mojego życia - mówi Bielawska.

I to bardzo delikatne, niemal czułe podejście do portretowanej postaci, stanowi o sile tego dokumentu. A przedstawienie losów Marianny, osoby wierzącej, przywiązanej do rodziny, pozwala przybliżyć do wyobrażenia o spektrum problemów, z którymi mierzą się osoby transseksualne.

"Mów mi Marianna" została nagrodzona Złotym Rogiem dla najlepszego filmu na Krakowskim Festiwalu Filmowym. Obraz został także doceniony na międzynarodowych festiwalach filmowych - na 68 Festiwalu Filmowym w Locarno 2015, 25 Międzynarodowym Festiwalu Filmowym St. Petrsburgu 2015. Dokument Bielawskiej zdobył także główną nagrodę na Festiwalu Filmowym QueerLisboa 2015. W kinach polscy widzowie będą mogli poznać historię Marianny już w najbliższy piątek.

Więcej o:
Komentarze (6)
"Wiedziałam, że nie chcę zrobić filmu o zmianie płci". Marianna to osoba wierząca, przywiązana do rodziny
Zaloguj się
  • jane1942

    Oceniono 41 razy -29

    Osoby z niedoszacowaniem hormonalnym. Potem poddają się kosztownym okaleczaniom. To nigdy nie kończy się pomyśnie, niezależnie od wysokości kwoty na to wydatkowanej. Widziałam takie osoby w Belgii. Rozumiem osoby homoseksualne, przyjmują rolę osoby płci przeciwnej, ale nie kaleczą się...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX