Leonardo DiCaprio w "Zjawie" dwoi się i... kroi. I prawdopodobnie dostanie Oscara [NA CO DO KINA]

Marek Kuprowski
29.01.2016 11:38
A A A
NA CO DO KINA

NA CO DO KINA (Fot. mat. prasowe/kolaż Gazeta.pl)

"Zjawa" Alejandro Gonzaleza Inarritu ze wspaniałymi zdjęciami Emmanuela Lubezkiego i Leonardem DiCaprio, który najpewniej dostanie za tę rolę Oscara! W kinach także "Mów mi Marianna" Karoliny Bielawskiej, mogąca nauczyć niektórych tolerancji.
Mów mi Marianna

Marianna Klapczyńska urodziła się jako Wojciech Klapczyński. Kobietą czuła się od dawna, ale formalnie została nią w bardzo późnym wieku. Najpierw - zgodnie z polskim prawem - musiała stoczyć sądową batalię z rodzicami, którzy nie zgadzali się na uznanie ich syna za kobietę w świetle prawa. Nigdy nie przestali zwracać się do swego dziecka jak do mężczyzny, co doprowadziło do niemal całkowitego zerwania relacji. Niektóre sytuacje wydają się (niepotrzebnie) wykreowane na potrzeby filmu. "Mów mi Marianna" to jednak ciepła opowieść, mogąca nauczyć niektórych tolerancji i otworzyć ich serca na inność. Warto.

Ocena: 4/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Zjawa

Reżysersko-operatorski duet Alejandro Gonzaleza Inarritu i Emmanuela Lubezkiego ("Birdman") jest niezwykle ambitny. Zdjęcia Lubezkiego są przewidywalnie zjawiskowe. Meksykanin ma niepodrabialny styl, który kiedyś może wyjść z mody... ale na razie pozostaje bezkonkurencyjny. Filmowe starcia prezentują się fenomenalnie. Gorzej z samą opowieścią - "Zjawa" ma mądry morał (ulotność życia, wyższość dzikiej natury nad człowiekiem), ale jest o połowę za długa i zdecydowanie zbyt monotonna.

Leonardo DiCaprio dwoi się i kroi, czołga i pełza, rani i cierpi, i Oscara prawdopodobnie dostanie, ale nie realizuje tu wielkich zadań aktorskich. "Zjawa" okazuje się obrazem zimnym i niewciągającym. Można ją podziwiać, ale czy może się podobać? Zgadza się, ten film służy właśnie do podziwiania... Można.

Ocena: 3/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Alejandro Gonzalez Inarritu i Leonardo DiCaprio mają apetyty na Oscary! Słusznie? >>

Nena

"Nena" utrzymana jest w klimatach amerykańskiego kina niezależnego i o ponurych sprawach opowiada na wesoło. Absolutnie największym skarbem debiutującej Saskii Diesing, która dostała za "Nenę" nagrodę dla najlepszej holenderskiej reżyserki, jest wcielająca się w główną bohaterkę Abbey Hoes (takaż sama nagroda dla najlepszej aktorki). Mogąca pochwalić się pokaźną filmografią, zaledwie 21-letnia Holenderka ma fascynującą twarz i emanuje aurą niepozwalającą na oderwanie od niej wzroku. Warto, ale...

Ocena: 3/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

The Boy

"The Boy" okazuje się filmem dla wszystkich i dla nikogo. Trudno w ogóle określić przynależność gatunkową "Chłopca". Horror? Jeśli tak, to wcale nie straszny i z zaskakująco małą ilością "skokostrachów". Najbezpieczniej byłoby nazwać "The Boy" dreszczowcem, chociaż sporo tu zabawy z konwencją czy nawet elementów... komedii romantycznej (smalący cholewki do głównej bohaterki dostawca, w którego wciela się Rupert Evans, jest czarujący i przesympatyczny). Rozwiązanie zagadki jest jednocześnie pysznie zaskakujące i mocno rozczarowujące. Tak jak cały film: do wszystkiego i do niczego. Można.

Ocena: 3/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Odlotowa przygoda

Najciekawsze w "Odlotowej przygodzie" jest to, że choć film jest w całości dziełem Hiszpanów, to jego bohaterowie są Amerykanami i rzecz dzieje się w USA. Co więcej, niczym w klasycznej hollywoodzkiej produkcji, naród ten jest przedstawiony jako najcudowniejszy na Ziemi. Film ewidentnie robiony był pod amerykański rynek - na jego podbój nie ma jednak co liczyć - ale żeby było jeszcze ciekawiej, to można doszukiwać się w nim aluzji do obecnej sytuacji politycznej w USA. Filmowa pani prezydent przypomina Hillary Clinton a szwarccharakter to wypisz, wymaluj Donald Trump - zwłaszcza pod względem zachowania i historii postaci. Niezły odlot! Można, ale...

Ocena: 3/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Lucyfer

Inspirowany flamandzkim malarstwem oraz teatrem sprzed pięciu stuleci obraz przykuwa uwagę głównie nowatorskim podejściem technicznym. Twórcy nakręcili film specjalnie skonstruowanym tondoskopem, dzięki któremu reżyser uzyskał efekt rybiego oka. W przeciwieństwie do "Mamy", w której Xavier Dolan użył niecodziennego formatu w błyskotliwy sposób i z korzyścią dla głębszego sensu, jeszcze dalej idący belgijski eksperyment w żaden sposób się nie broni. To sztuka dla sztuki. Jednorazowy wyskok, który zostanie szybko zapomniany. Nie warto.

Ocena: 2/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Czas próby

W "Czasie próby" zupełnie brakuje bohaterów, których los mógłby nas obchodzić, choć pogubieni scenarzyści mocno o nasze emocje walczą, czyniąc tym jedynie większe szkody. Film zaczyna się powoli. Wiecznie przestrzegający regulaminu funkcjonariusz (nienaturalnie sztywny Chris Pine) wybiera się na pierwszą prawdziwą randkę z przyszłą drugą połówką. Jak przystało na obraną ostatnio przez Disneya mocno chwaloną strategię, dziewczyna w niczym nie przypomina typowej księżniczki. Jest pulchna i władcza, więc wszyscy dziwią się, że chłopak się z nią zadaje. To jednak nieważne, bo... Trach! Tragedia na wodzie, czas na akcję! Bezbarwni ratownicy ruszają na pomoc bezkształtnym marynarzom. Parę (ale za mało) niezłych efektów specjalnych. Znużenie. Kurtyna. Sytuacji nie poprawia wrzucenie do obsady paru znanych nazwisk. Casey Affleck ma jeszcze okazję coś pograć, ale Bena Fostera i kompletnie zmarnowanego Erica Banę zastąpić mogliby przypadkowi przechodnie. Raczej nie warto.

Ocena: 2/6



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Bernadetta. Cud w Lourdes

Dzisiaj wszyscy wiemy, że Bernadetta jest świętą. Także dla mieszkańców Lourdes, które stało się jednym z najsłynniejszych celów pielgrzymkowych na świecie, odwiedzanym rokrocznie przez sześć milionów osób. Ale czy wszyscy wiedzą, jak do tego doszło? Dzieciaki coraz rzadziej uważają na lekcjach religii, więc jednej z najpopularniejszych opowieści o świętych mogą nie znać. Czy warto poznać ją właśnie w tej odsłonie? Odpowiadając, błądziłbym w ciemności, gdyż film objawi się w kinach bez pokazu prasowego.



Całą recenzję możesz przeczytać TU >>

Tagi:

Zobacz także
  • 2
  • 1
Komentarze (29)
Zaloguj się
  • elbertson

    Oceniono 7 razy 7

    niestety NIC o The Big Short , filmie wyjasniajacym mechanizm ostaniego kryzysu finansowego , w bardzo niekorzystnym świetle pokazującym banki i instytucje ratingowe .
    Cisza
    Czyzby komuś zalezało na nieukazywaniu brudnej strony tego biznesu ? Wygląda że chyba tak .

  • ubytek

    Oceniono 17 razy 7

    Film jest niestety slaby. Leo powinien dostac oskara za jakakolwiek z poprzednich rol. Wielka szkoda jesli wlasnie dostanie za te role, w nudnym w sumie i lekko obrzydliwym filmie. Sama rola jest tak okreslnona ze malo jest okazji aby wykazac sie talentem aktorskim.

  • darmowy1

    Oceniono 10 razy 6

    Szybciej dałbym mi Oskara za Wilka z Wallstreet.

  • fatherr

    Oceniono 7 razy 3

    Jeśli DiCaprio zasługuje na Oskara, to Hardy przynajmniej na trzy - jego rola jest aktorsko ze trzy razy lepsza.

  • kocurxtr

    Oceniono 4 razy 2

    myślę, że oskarowa rola życia jeszcze przed Leonardem
    trzymam kciuki za tego świetnego Aktora

  • nietyp

    Oceniono 13 razy 1

    Uważam, że DiCaprio jest świetnym aktorem, ale nie w tym filmie... Film jest nudny i bez pomysłu. Jeden z wielu, które przeminą za kilka tygodni. Jemu ta nagroda należała się za kilka wcześniejszych obrazów, ale teraz zupełnie na nią nie zasłużył... Media usiłują wywołać sensacje jego kosztem, bo to się dobrze sprzedaje, ale samemu DiCaprio to nie pomoże.

  • krytycywkapciach

    0

    Świetne zdjęcia, dobre aktorstwo, przeciętny scenariusz. Niech już dadzą tego Oskara Di Caprio, bo aż boje się pomyśleć jak daleko może się posunąć w swoich następnych rolach.

    Polecam recenzję "Zjawy" na blogu Krytycy w kapciach: krytycywkapciach.blogspot.com/2016/01/zjawa.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX