Oscary 2016. Kto zadecyduje o przyznaniu tegorocznych statuetek? Ciągle loża białych emerytów

22.02.2016 16:05
Oscary

Oscary (Fot. MATT SAYLES/AP)

Najpierw były głośne zapowiedzi bojkotu gali wręczenia Oscarów 2016. Amerykańska Akademia Filmowa w końcu wyprowadziła nowe zasady. Ale zmiana nie przyjdzie szybko.
Bojkot ogłosił najpierw Spike Lee, reżyser, który miał świętować na tegorocznej gali przyznanie honorowego Oscara. - Jak to możliwe, że drugi rok z rzędu wszyscy nominowani w kategoriach aktorskich są biali? Aby nie wspominać o pozostałych kategoriach. 40 białych aktorów w ciągu dwóch lat z rzędu i żadnej różnorodności. Nie potrafimy grać?! WTF!! - napisał Lee na Instagramie.

Liczne głosy krytykujące decyzje Amerykańskiej Akademii Filmowej spowodowały, że jeszcze w styczniu zarząd tej organizacji uzgodnił wprowadzenie nowych zasad. Te mają spowodować, że do 2020 roku liczba kobiet i przedstawicieli mniejszości wśród ok. 6 tys. członków Akademii wzrośnie dwukrotnie. A obowiązujące dotychczas dożywotnio prawo głosowania na filmy zostanie ograniczone do 10 lat - z możliwością przedłużenia, jeśli osoba głosująca w trakcie tej dekady była czynna zawodowo w przemyśle filmowym. To rewolucja?

Akademia jest tylko jednym ogniwem w łańcuchu

Zagraniczni komentatorzy podkreślają, że zmiany nie nadejdą szybko. A nowe zasady funkcjonowania Amerykańskiej Akademii Filmowej nie zmienią sytuacji z dużym prawdopodobieństwem w przyszłym roku. "USA Today" przeanalizowało 184 filmy, które pojawią się w kinach między styczniem a grudniem 2016 roku. Maria Puente, Andrea Mandell i Brian Truitt z "USA Today" na tej podstawie stwierdzają, że możemy przewidywać, że przyszłoroczne Oscary także będą zdominowane przez białych mężczyzn.

- Jeśli w przemyśle filmowym brak różnorodności wśród zatrudnianych pracownikach i filmach, które pojawiają się na ekranach, problem, jak zaznaczają znawcy tematu, leży w samym przemyśle filmowym, nie w Oscarach - zaznacza Kenneth Turan w "Los Angeles Times".

Indywidualne gusta i ułomne decyzje

Krytyk "Los Angeles Times" podkreśla także, że wybory Amerykańskiej Akademii Filmowej z zasady są ułomne. A to po prostu dlatego że dokonują ich ludzie, kierujący się indywidualnymi gustami. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że Ridley Scott nie ma na swoim koncie Oscara, ani Glenn Close, która występowała m.in. w "Fatalnym zauroczeniu" i "Niebezpiecznych związkach". Lista wielkich niedocenionych przez Akademię jest długa. Nie można w tym kontekście nie wspomnieć oczywiście o największym pechowcu - Leonardo DiCaprio.

Jak najbardziej aktualne pozostaje więc pytanie, kim są ludzie, którzy podejmują decyzję o najważniejszych nagrodach w przemyśle filmowym? Nadal nie wiadomo o nich dużo więcej niż to, co udało się ustalić redaktorom "Los Angeles Times" w 2012 roku.

Liczby mówią same za siebie

"Los Angeles Times" na podstawie setek rozmów i dokumentów ustalił tożsamość ponad 5 tys., czyli około 89 proc., członków akademii. Wśród nich znaleźli się reżyserzy, producenci, operatorzy, muzycy, scenarzyści czy aktorzy - w sumie stowarzyszenie dzieli się na kilkanaście specjalizacji.

Cały tekst "Los Angeles Times" możesz przeczytać TU >>

Ale najciekawszy okazał się wyniki analizy demograficznej zebranych danych. Liczby mówią same za siebie: 94 proc. członków akademii to biali, 77 proc. stanowią mężczyźni, średnia wieku wynosi 62 lata, a osoby poniżej 50 roku życia stanowią tylko 14 proc.

Chociaż wynik analizy już w 2012 roku nie zaskoczył amerykańskich dziennikarzy. - W końcu cały przemysł filmowy słynie z dominacji białych mężczyzn - komentowała Kate Ward z "Entertainment Weekly".





Która produkcja dostanie Oscara dla najlepszego filmu?
Zobacz także
Komentarze (12)
Zaloguj się
  • naz_niepoprawna

    Oceniono 18 razy 12

    >>Nie można w tym kontekście nie wspomnieć oczywiście o największym pechowcu - Leonardo DiCaprio.<< - dajcie już spokój, bo się słabo robi. Richard Burton miał 7 nominacji - 0 Oscarów, Peter O'Toole - 8 nominacji i 0 Oscarów. Lepszymi aktorami niż DiCaprio, którzy także nie dostali nagrody są np. Max von Sydow, Gary Oldman, czy Harvey Keitel.

  • kadykianus

    Oceniono 18 razy 8

    Zapytałbym czarnoskórych oburzonych: Chcesz dostać nominację za to, że jesteś czarny?

    Cała ta afera to czysty nonsens. Czysty rasizm, bo przez pryzmat koloru skóry patrzą na świat i na działalność Akademii. Nie umieją też myśleć. Otóż, jeśli bardzo mało czarnych aktorów zagrało w dobrych filmach, to naprawdę nie tak trudno sobie wyobrazić, że drugi rok z rzędu żaden z czarnych nie jest nominowany.

    To tak, jakby ktoś miał pretensję, że w dwóch rzutach kostką dwa razy nie wypadła szóstka.

    A to, że DiCaprio nie dostał nigdy Oscara... Jego problem polega na tym, że nikt nie traktuje go poważnie. On ma wygląd małego chłopca i na ekranie widzisz małego chłopca udającego mężczyznę. Dlatego mówi się, że DiCaprio w każdym filmie gra siebie.

    Nie wiem kogo on musiałby zagrać. Może 40 letniego niedorozwiniętego mężczyznę o umyśle nastolatka. Na przykład: "Co gryzie Gilberta Grapa - po latach".

  • krokodylistyka

    Oceniono 5 razy 3

    Bez przesady z tymi białymi...duża część jest pochodzenia semickiego

  • Piotr Grygo

    Oceniono 9 razy 3

    Poprawność polityczna wychodzi bokiem, produkcjom aspirującym do sukcesu, widz zauważy że coś jest nie tak. A jeżeli czarny aktor zagra dobrze, do tego rolę do której pasuje, to na pewno go docenią, nie można swoich słabości tłumaczyć dyskryminacją.

  • skrecamy-w-prawo

    Oceniono 3 razy 1

    Szekspir był czarny.
    Poprawność polityczna "miażdży" wszystko na swojej drodze.

  • mtsk1

    Oceniono 8 razy -2

    Kiedy wreszcie tytuly filmow w Polsce beda mialy jakis zwiazek z oryginalnymi tytulami.
    Tlumaczenie tytulow zmieniajace ich znaczenie, sprawia ,ze Polacy nie sa w stanie nawiazac dyskusji ze swiatem, bo nie kojarza polowy filmow. Co to za film " Zjawa" ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX