Co jest w usuniętej scenie z "Once Upon a Time in Hollywood" Quentina Tarantino?

Od premiery "Once Upon a Time in Hollywood" minęło już trochę czasu. Teraz możemy zobaczyć jedną ze scen, które w trakcie montażu Quentin Tarantino usunął z filmu. Reżyser już wtedy zapowiadał, że chciałby, aby do kin trafiła też wersja z momentami, których musiał się pozbyć, by zdążyć z premierą na festiwal filmowy w Cannes.

W scenie, którą opublikował Entertainment Weekly, występują Luke Perry i Timothy Olyphant. Partneruje im Julia Butters, a wszyscy grają w fikcyjnym serialu telewizyjnym "Lancer", dzięki któremu gwiazdą stał się Rick Dalton (w tej roli Leonardo DiCaprio). 

Automatyczne ustawienia nie pozwalają nam wstawić większej wersji wideo, ale wystarczy włączyć tryb pełnoekranowy w prawym dolnym rogu:

"Once Upon a Time in Hollywood" - wersja na Blu-ray o 20 minut dłuższa

Quentin Tarantino postanowił, że w wydaniu, które każdy fan "Once Upon a Time in Hollywood" będzie mógł postawić na półce w domu, pojawi się aż 20 minut dodatkowego materiału. Tymczasem w amerykańskich kinach zadebiutowała właśnie wersja... o 10 minut dłuższa od pierwotnie pokazywanej na dużym ekranie. Oznacza to, że film będzie trwał prawie trzy godziny.

Quentin Tarantino nie zgadza się na ocenzurowanie "Once Upon a Time in Hollywood". Woli stracić pieniądze >> 

O możliwości wydłużenia produkcji Tarantino wspominał już w maju. Wspomniał, że zanim zaczął ciąć, film trwał cztery godziny i 20 minut! W wyniku decyzji podjętych przy stole montażowym do kin trafiła wersja, w której nie zobaczyliśmy choćby jednego z ulubionych aktorów Quentina Tarantino - Tima Rotha. Chociaż ma on na koncie współpracę z reżyserem przy "Wściekłych psach", "Pulp Fiction" czy "Nienawistnej ósemce" i dostał także rolę w "Once Upon a Time in Hollywood", widzowie w Cannes nie zobaczyli scen z granym przez niego bohaterem. Podobny los spotkał także kilku innych - Jamesa Marsdena, Danny'ego Stronga i Jamesa Remara.

W wersji, którą Tarantino zaprezentował światu podczas Festiwalu Filmowego w Cannes, nie zabrakło oczywiście ani Leonardo DiCaprio, ani Margott Robbie, ani Brada Pitta, którzy pojawili się u boku reżysera na czerwonym dywanie.

Więcej o:
Komentarze (4)
Co jest w usuniętej scenie z "Once Upon a Time in Hollywood" Quentina Tarantino?
Zaloguj się
  • krysia20000

    Oceniono 4 razy 2

    Cztery godziny i 20 minut miał początkowo film trwać? Hmm, to już zakrawa na filmową grafomanię, choć niewykluczone, że Netflix pomysł podchwyci i powstanie z tego serial. Pod warunkiem oczywiście, że do sprzedaży trafią przystawki umożliwiające oglądanie Netflixa w domu w wersji analogowej 70mm.

  • qast

    0

    @twiej
    'Potop' trwa prawie pięć godzin. Tylko zarówno ten film, jak i Dawno temu w Ameryce obydwa miały wystarczająco dużo epickiej nieomal fabuły do opowiedzenia, co uzasadniało taką długość dzieła końcowego. No i maniera reżysera nie przesłania wszystkiego i pozwala się na fabule skupić bez świadomości, że oglądam film Hoffmana, Sergio Leone, czy kogokolwiek innego.

    A Tarantino co nam chciał opowiedzieć? Alternatywną wersję historii o wydarzeniach z sierpnia 1969? Nie, ten wątek w filmie zaledwie przebiegł. To była historia dwóch starzejących się 'prawdziwych mężczyzn, których już nie ma' i ich reakcji na przemijanie: jeden popada w czarną nieomal rozpacz i gdyby nie iluminacja zawdzięczana małej aktoreczce pewnie zachlałby się na śmierć; a drugi ma pogodny zlew na wszystko i z nierealistycznym uśmiechem dryfuje przez życie w przyczepie w towarzystwie psa i nieumytych naczyń. Cóż jeszcze można a nawet należałoby dodać, by dopełnić obrazu? Jeszcze jedną scenę z udziałem ulubionego przez Tarantino aktora w ulubionej przez Tarantino roli w ulubionym przez Tarantino jednym z dwóch, góra trzech gatunkach, nakręconej w sposób oddający hołd ulubionemu przez Tarantino reżyserowi, co pokazać ma pełne opanowanie warsztatu i zrozumienie poetyki wizualnego stylu ujęć przeciągłej panoramy przeciętej maksymalnym zbliżeniem na oczy i spocone lica skonfrontowanych ze sobą antybohatera i złoczyńcy? Jeszcze jedną scenę z udziałem słodziutkiej jak miód i rozbrajająco naiwnej blondynki machającej stópkami przed ekranem? Jeszcze jeden tarantinowski dialog, gdzie trzy razy przez każdego z uczestników z osobna powtarzana będzie ta sama kwestia, bo tak jest tarantinowsko genialna, niczym Royale with cheese, because of the metric system?
    @krysia20000

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX