Alpha Dog**

USA 2006. Reż. Nick Cassavetes. Aktorzy: Emile Hirsch, Justin Timberlake, Anton Yelchin, Ben Foster www.alphadogmovie.com
Oglądanie filmów Cassavetesa juniora przypomina chodzenie do restauracji, w której zostało się już kilka razy podtrutym lub orżniętym na rachunku. Tym razem ten pasożytujący na sławie ojca reżyser przedstawia oparty na autentycznych wydarzeniach i upozowany na dokudramę film mający sportretować środowisko kalifornijskiej "złotej młodzieży": bandy wiecznie upalonych trawą lub/i nawalonych prymitywów używających do porozumiewania się krótkich, lapidarnych zdań, w których próżno by szukać słów niezaczynających się na "k", "ch" czy "j" (polskie tłumaczenie niepotrzebnie zresztą jeszcze dodatkowo brutalizuje ich język). Treść jest nieskomplikowana: jeden kretyn, skinowaty ćpun, wisi forsę drugiemu kretynowi, dilerowi marihuany, ten więc - dla wymuszenia spłaty długu oraz w rewanżu za zrobienie mu kupy na perskim dywanie - porywa z kumplami kretynami jego 15-letniego brata. Porwany świetnie się bawi z porywaczami (co za ironia!), ostro z nimi imprezuje i bynajmniej nie kwapi się do powrotu do domu, no, ale coś z nim w końcu trzeba zrobić...

W założeniu miała być to niemal antyczna tragedia, a w dodatku jeszcze film ostrzeżenie ukazujący, do czego może doprowadzić zorientowane na łatwe przyjemności życie najmłodszego pokolenia Kalifornijczyków (niemające, oczywiście, żadnego wsparcia ze strony rodziców, też bezmyślnych hedonistów). Niestety, powstała jedynie odrażająca karykatura. Mówiąc językiem bohaterów "Alpha Dog ": na ch... komu takie kino?