Miłość i śmierć wygrywają Sundance

Historia młodych kochanków rozdzielonych przez ocean i poruszający dokument o eutanazji wygrały najważniejszy festiwal kina niezależnego na świecie. Na Sundance znów pokazały się reżyserki
Zwycięzca ubiegłorocznego Sundance - "Do szpiku kości" Debry Granik - czeka na swój wielki dzień. Kameralny dramat o dziewczynie poszukującej ojca jest nominowany do Oscara w czterech kategoriach, w tym dla filmu roku i za scenariusz. Niestety reżyserka nie doczekała się nominacji za swoją pracę. Zupełnie jakby Akademia Filmowa uznała, że jeden Oscar dla kobiety w historii na razie wystarczy (w zeszłym roku odebrała go Kathryn Bigelow). Zresztą spośród 100 najchętniej oglądanych w Stanach Zjednoczonych filmów w ubiegłym roku tylko trzy zostały wyreżyserowane przez kobiety. Tymczasem na festiwalu kina niezależnego w Sundance na 117 zakwalifikowanych filmów 26 zrobiły panie. Najważniejsze nagrody - dla produkcji amerykańskich dostali jednak panowie.

27-letni filmowiec z Kalifornii Drake Doremus został doceniony za swój szósty film w karierze - "Like Crazy". To historia zakochanej pary studentów, która musi żyć po dwóch stronach Atlantyku po tym, jak ją wyrzucono ze Stanów za nie przedłużenie wizy. Drugim wyróżnionym amerykańskim filmem jest dokument Petera D. Richardsona "How to Die in Oregon" o eutanazji, na którą ten stan jako pierwszy w USA zezwolił. W kategorii kina światowego wygrała pełna czarnego humoru opowieść o niespełnionej żonie "Happy, Happy" norweskiej reżyserki Anne Sewitsky oraz dokument Danfunga Dennisa z samego środka wojny w Afganistanie "Hell and Back Again". Publiczność nagrodziła wyłącznie reżyserki - Maryam Keshavarz za film o nastoletniej lesbijce we współczesnym Iranie "Circumstance" oraz dokument Cindy Meehl "Buck" o kowboju, który był inspiracją dla filmu "Zaklinacz koni". Był też polski akcent: wyróżnienie zdobył polski krótkometrażowy dokument Jakuba Stożka "Poza zasięgiem".

Odkryciem festiwalu okrzyknięto natomiast Elizabeth "Lizzie" Olsen, młodszą siostrę słynnych bliźniaczek Mary-Kate i Ashley Olsen, która pojawiła się w dwóch festiwalowych filmach. Kariera unikającej rozgłosu i paparazzich 21-letniej panny Olsen nabiera tempa - w kolejnym filmie "Red Lights" zagra u boku Roberta De Niro i Sigourney Weaver.

A największy szum zrobił wokół siebie legendarny już niezależny filmowiec Kevin Smith, twórca pamiętnych "Sprzedawców", który sam od siebie kupił za 20 dolarów prawa do dystrybucji swojego najnowszego filmu "Red State". Religijny horror budzi kontrowersje i protesty religijnej prawicy w USA i miał kłopoty ze znalezieniem dystrybutora. Reżyser zapowiedział, że ruszy z filmem w objazd po Stanach, a do kin wprowadzi go 19 października (w 17. rocznicę premiery "Sprzedawców"). Potem nakręci już tylko jeden film i zajmie się pomaganiem młodym filmowcom.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl