Od pięknego i prostego hołdu dla zmarłej dzień wcześniej Whitney Houston rozpoczął raper LL Cool J ceremonię rozdania nagród Grammy. Jej największy przebój zaśpiewała wzruszona do łez Jennifer Hudson, a zgromadzeni w Staples Center przez całą ceremonię wspominali "największy głos wszech czasów".
Fot. MARIO ANZUONI REUTERS
LL Cool J rozpoczął galę od modlitwy w intencji Whitney Houston
Fot. MARIO ANZUONI REUTERS
Fot. Reed Saxon AP
Na chodniku przed Staples Center, w miejscu upamiętniającym wygrane przez Whitney Houston Grammy, fani zostawiali kwiaty
- Tak trudno sobie z tym poradzić. Właśnie odszedł ktoś z naszej rodziny - powiedział prowadzący galę raper na wstępie ceremonii i poświęcił artystce wzruszającą modlitwę. Podziękował Bogu za "podzielenie się tak wspaniałą siostrą". - Nasze myśli są dziś z jaj mamą, córką i wszystkimi, których kochała. I choć odeszła za szybko, byliśmy błogosławieni, by doświadczyć jej pięknej obecności.
Wszyscy zgromadzeni w Staples Center muzycy w skupieniu pochylili głowy i trzymali się za ręce.
We will always love you
W trakcie gali najważniejszych nagród muzycznych hołd Houston składali wszyscy wykonawcy i prezenterzy, ale głównym punktem programu był występ Jennifer Hudson, która pełnym emocji głosem i ze łzami w oczach zaśpiewała jej największy hit - "I will always love you". LL Cool J zapowiedział jej występ: - Uczcimy się tak, jak najlepiej potrafimy. Piosenką.
Hudson, która zdobyła już kilka statuetek Grammy i Oscara, pozwoliła sobie zmienić wers refrenu i zaśpiewała: Whitney, we will always love you.
Pytane o Whitney gwiazdy czerwonego dywanu wspominały jej piosenki, osobowość i mówiły o szoku, jakim była nagła wiadomość o jej śmierci tuż przed ceremonią. Tylko Steve Martin skomentował tragiczne wydarzenia z właściwym sobie ciepłym poczuciem humoru: - Myślę, że od słuchania jej tak głośno i często popsuł mi się słuch.
Whitney nie była jedyną gwiazdą muzyki, którą pożegnaliśmy niedawno. Alicia Keys i Bonnie Raitt zaśpiewały dla zmarłej przed kilkoma tygodniami Etty James jej przebój "A sunday kind of love". Niestety tylko krótką wzmianką wspomniano Gila Scotta-Herona, który również odszedł w ubiegłym roku.
*****
Houston została znaleziona martwa w swoim apartamencie w Beverly Hilton Hotel dzień przed rozdaniem nagród Grammy, w których miała wziąć udział. Przyczyna śmierci 48-letniej piosenkarki nie jest jeszcze znana, ale wiadomo, że od ponad dekady borykała się z uzależnieniem od kokainy i alkoholu.
Takich wokalistek jak Whitney Houston w chórach murzyńskich kościołów są setki,nie wiem czym się tu podniecać.
dexterek011
Oceniono 15 razy
7
Akurat "I will always love you" nie jest piosenką Whitney Houston. Napisała ją i zaśpiewała Dolly Parton. Whitney Houston tylko wykonała cover do filmu.