"Sparkle" to
ostatni film, w którym Houston zagrała przed śmiercią i pierwszy z jej udziałem od 1996 roku. Wtedy wystąpiła u boku Denzela Washingonta w "Żonie pastora". Na fali sukcesu "Bodyguarda" otrzymała za tę rolę rekordowe wynagrodzone - 10 mln dolarów.
- Kiedy zasugerowano, że mogłabym zagrać matkę, nie miałam problemu z podjęciem decyzji. Sama mam córkę, która jest moją największą inspiracją. Poza tym
mogę się utożsamić z wieloma wątkami poruszonymi w tym filmie - mówiła w jednym ze swoich ostatnich wywiadów.
Obraz opowiada historię trzech sióstr z nowojorskiego Harlemu, które postanawiają założyć zespół, osiągają wielki sukces, a następnie borykają się z problemem narkotyków.
Houston zagrała matkę artystek, zaangażowała się w produkcję dzieła, a także uczestniczyła w nagraniach kilku piosenek przygotowanych do ścieżki dźwiękowej - m.in. standardu gospel
"Eyes On The Sparrow" i
"Celebrate", w którym zaśpiewała w duecie z Jordin Sparks. Na planie towarzyszyli im jeszcze m.in. Cee Lo Green, Mike Epps i Derek Luke.
- Wzięła sobie do serca rolę matki, zwłaszcza w stosunku do Jordin, której udzielała wiele wskazówek - opowiadał w wywiadzie dla "Detroit News" producent Curtis Wallace. Według jego relacji Houston tryskała na planie humorem i spędzała czas z ekipą filmową do późnych godzin nocnych. - Zarwaliśmy wiele nocy na planie. Była z nami też Whitney, która zarażała nas swoim pozytywnym nastawieniem.
Scenariusz do "Sparkle" powstał na podstawie historii
zespołu The Supremes z legendarnej wytwórni Motown. Ich losy zainspirowały już twórców filmu o tym samym tytule z 1976 roku, a także musicalu "Dreamgirls", w którego kinowej wersji zagrały Anika Nori Rose,
Beyonce i nagrodzona Oscarem za rolę drugoplanową Jennifer Hudson.
To właśnie Hudson podczas niedzielnej gali Grammy ze łzami w oczach zaśpiewała największy hit Houston - "I Will Always Love You".
Premiera "Sparkle" zapowiedziana została na sierpień tego roku.