Musisz udowodnić słuchaczowi, że jesteś wart uwagi - wywiad z Kleszczem & DiNO

11.08.2015 08:10
Kleszcz & DiNO

Kleszcz & DiNO (Fot. Alan Kurc / mat. prasowe)

Kleszcz & DiNO wydali właśnie płytę. Pierwszy z nich to 27-letni raper, drugi - rozchwytywany producent, starszy o dekadę. Swój eksperymentalny album już w tytule określają mianem "horRego". I widać to po całej "otoczce" - psychodeliczne teledyski, mroczne bity, makijaże jak z horrorów. Z artystami rozmawiamy o płycie "HorRYM JESTem", o muzycznych i pozamuzycznych inspiracjach, a także o różnicach pomiędzy dawną i dzisiejszą sceną rapową
Bartek Przybyszewski, Gazeta.pl: Jechaliście na ten wywiad w makijażach?

Kleszcz: Wczoraj pół dnia w nich spędziliśmy, dziś pewnie też tak będzie. Od południa w nich chodzimy.

DiNO: Jak jest tak gorąco jak dziś, to co chwilę trzeba je poprawiać.

Po co wam make-up?

Kleszcz: Służy nam do podkreślania emocji tkwiących w muzyce. To, że malujemy się na scenie wyszło przez przypadek. Podczas kręcenia klipu do utworu "Czary Mary" spontanicznie wpadliśmy na pomysł, żeby pomalować moją twarz. Okazało się to być na tyle fajne, że zechciałem to kontynuować.

DiNO: Dochodzi do tego świadomość, że kiedy pomalujesz twarz, jej mimika nabiera innego wyrazu, możesz uwypuklić emocje. Dzięki temu w prosty sposób da się kogoś wystraszyć albo rozśmieszyć. Make-up dodaje pewności siebie.

A po drugie - kto mnie jutro pozna (śmiech)? Bywały takie sytuacje, że wychodziłem na scenę bez makijażu, ludzie mnie rozpoznawali i było wielkie larmo. A teraz razem z Kleszczem występujemy pomalowani i nikt mnie nie poznaje.

Kleszcz: Ten makijaż zmienia osobowość, stary!



Będziecie to kontynuować?

DiNO: My to dopiero zaczynamy.

Kleszcz: Wiesz co, to jest farba. I gdy jest ciepło, to ona spływa, wpada do oczu, wszystko piecze... Nie wszędzie da się w niej zagrać koncert, bo są kluby, w których jest mało miejsca, jest gorąco i duszno. Zastanawiam się, co będzie, jeśli padnie propozycja zagrania koncertu w mniejszym lokalu, w którym nie działa wentylacja. Już teraz kombinuję, co zrobić, żeby zachować tę konwencję.

DiNO: Czyli żeby zachować twarz!

Kleszcz: Dokładnie. Zresztą ludzie sami to chłoną. Sami z siebie się malują i podsyłają nam swoje zdjęcia. Mieliśmy ich już tyle, że postanowiliśmy razem z MaxFlo zorganizować specjalny konkurs "50 twarzy Kleszcza". Jego uczestnicy pomalowali się zgodnie z moją instrukcją, zrobili sobie zdjęcie, a teraz walczą o jak największą liczbę lajków na Facebooku. Osoby, których foty będą najpopularniejsze zaprosimy do udziału w naszym 5. klipie.

No właśnie, dorobiliście się już sporego grona fanów. Co się zmieniło w Waszym życiu od 12 czerwca, czyli od wydania płyty "HorRYM JESTem"?

Kleszcz: Właśnie nic (śmiech).

DiNO: Gdyby nie płyta, nie chciałbyś teraz z nami gadać.

Nagrywaliśmy ten album dla zajawki. Nawet nie wiedzieliśmy, czy kiedykolwiek zostanie on wydany. Najpierw "poleciał" pierwszy numer, potem drugi i nagle była cała płyta. Dopiero później pomyśleliśmy, że warto zaprezentować ją ludziom z MaxFloRec. Oni w ogóle nie wiedzieli, że ten krążek powstaje. Przyszliśmy do nich już z gotową płytą. Zdecydowali się ją wydać. A to m.in. dlatego, że Kleszcz okazał się być, zaraz za K2, najpopularniejszym rekrutem hip-hopu inicjatywy MaxFloLab.

Czujecie między sobą 10-letnią różnicę wieku?

DiNO: Nie, zupełnie nie. Ja nie zachowuję się jak 60-latek, Kleszcz nie zachowuje się jak 13-latek. Ta różnica wieku między nami się zaciera. Robimy to, co kochamy. Często ze sobą rozmawiamy i jesteśmy w stosunku do siebie bardziej kumplami niż partnerami biznesowymi. To jest fundament. Wszystko jest oparte na zajawce i muzycznej chemii.

DiNO, jak przygotowuje się podkłady dla gościa, który na każdym bicie potrafi brzmieć zupełnie inaczej?

DiNO: To jest fajne! Bo tak jak wcześniej mówiłem, myśmy się sobą nakręcili. Ja się "najarałem" jego [Kleszcza - przyp. red.] fazą. Wiesz, jak na niego patrzę, to od razu mi się przypominają jakieś cyrkowe klimaty i po prostu chcę to robić.

Kleszcz: (śmiech)

Kiedy czyta się dziś stare wywiady ze śląskimi raperami, te z lat 90., to wspólnym mianownikiem dla nich jest narzekanie. Bo wtedy żeby gdziekolwiek przebić się z hip-hopem, trzeba się było nalatać. Dziś debiutancką płytę wydaje się łatwiej?

Kleszcz: Są środki, które temu sprzyjają, na przykład internet. Ale musisz sobie uświadomić, że jest też cała masa g***a, przez które trzeba się przepchać. Na każdej klatce, w każdym bloku masz rapera. I te rapsy są w większości takie same. A wydaje mi się, że jeśli czymś powinniśmy się wykazać, to przede wszystkim oryginalnością.



Dziś łatwiej jest pokazać się ludziom, ale trudniej zwrócić ich uwagę. Bo słuchacze sami robia selekcję. Wyłapują dobre rzeczy z oceanu takiej samej muzy.

DiNO: Zresztą wydawnictwa muzyczne mają ten sam problem. Masa rzeczy do nich przychodzi.

Kleszcz: Kiedyś było tak, że płyty ukazywały się w większych odstępach czasowych i czekałeś na jakieś konkretne wydawnictwa. O hip-hopie dowiadywałeś się z prasy albo z pojedynczych programów telewizyjnych. I jakoś dało się to wszystko ogarnąć.

A dzisiaj? Nie da się już być na bieżąco. Codziennie jest teledysk i wychodzi po kilka płyt w miesiącu.

DiNO: W latach 90. szukanie wydawcy rzeczywiście było czasochłonne i trzeba się było nabiegać. Ale jak już udało ci się go znaleźć, to już wszystko szło dobrze. Istniała większa szansa, że Twój materiał będzie wydany, pokazany itd. Teraz wydawca musi wybierać. Bo w Polsce jest też wyższy poziom rapu niż wtedy. Kiedyś na bicie często się "dukało" jak z karabinu. Dziś są różne eksperymenty, również muzyczne. I trzeba się wybijać, żeby udowodnić słuchaczowi, że jesteś wart jego uwagi.

Wy bardzo mocno próbujecie się wyróżniać. Wasze teledyski nawiązują nie tylko do klimatów cyrkowych. Sami piszecie scenariusze i jest tam masa inspiracji popkulturą. Z czego to wszystko czerpiecie? Co prywatnie oglądacie, co czytacie i w co gracie?

Kleszcz: Ja za bardzo nie gram, nie jaram się tym. Kiedyś grałem w GTA "na rozpierduchę", ale szybko mnie to znudziło. Lubię dobre filmy, zwłaszcza fantasy, science-fiction i horrory, motywy opętania, zombie. Nie lubię natomiast głupich (płytkich) komedii.

DiNO: Większość pomysłów na klipy pochodzi od Kleszcza. On ma porytą banię bardziej ode mnie. Złapie jakiegoś bakcyla na coś, ma jakieś wizje, a ja się pod nie podpinam. Na przykład przychodzi Kleszcz i mówi: "o kurde, ale fajnie by było, gdybym chodził po suficie!". I tak też się stało, w teledysku "HorRYM".

Kleszcz: Wujek Kopruch [Aleksander Kozłowski z grupy filmowej Przedmarańcza - przyp. red.], reżyser teledysków, ma podobno w komputerze folder o nazwie Kleszcz, który zawiera pomysły na 500 naszych teledysków do przodu (śmiech). Nie chcemy, żeby te wizualizacje były nudne i oklepane. Nie chcemy iść przed blok z dwudziestoma ziomkami i machać łapami. Teledyski to też forma artyzmu!



Co dalej?

DiNO: Biorę wszystkie bity i znajduję sobie nowego wokalistę.

Kleszcz: A ja wypie***lam DiNO, bo mam takiego ziomka z gitarą i z nim nagram drugą płytę.

Mówisz o Popku?

Kleszcz: (śmiech) A poważnie: dalej będziemy robić "horRe" rzeczy!



Komentarze (11)
Musisz udowodnić słuchaczowi, że jesteś wart uwagi - wywiad z Kleszczem & DiNO
Zaloguj się
  • lol76

    Oceniono 26 razy 10

    wlasnie posluchalem tych numerow... to wy jestescie wlasnie tym gownem na internecie, przez ktore dobra muzyka musi sie przebijac.
    Nie ma tutaj nic odkrywczego. Ograne bity - az sie rzygac chce jak sie ich slucha, ilez mozna robic takie same bity??? Pierwsza lepsza plyta np. Missy Elliot sprzed 10-15 lat jest ciagle swiezsza i bardziej chora niz to wasze wtorne gowno.

    Ten gosciu ktory rapuje... nawet w tym debilnym makijazu rodem z Insane Clown Posie (czy jak im tam) wygladasz jak wiesniak z jakiegos totalnego blokowiska w Europie wschodniej. beznadziejna motoryka i ton. Daj sobie chlopie spokoj - wstyd!

    Ten drugi gosciu (producent) - on jest rozchwytywany??? Boze co to za smutny i zacofany kraj.

    Wezcie sie lepiej za jakas normalna robote i przestancie zasmiecac net takim wtornym ogranym, beznadziejnym gownem, a ty rozchwytywany producencie idz wyprodukuj jakas plyte rodzimej gwaizdy, ktora bedzie za 5 lat kompletnie zapomniana.

    NIC. TO JEST NIC.

  • mrgarrison

    Oceniono 23 razy 7

    ...co za kal ......

  • OzzfanKa

    Oceniono 6 razy 6

    Kogoś tu coś boli, huhuhh ^^

    Działajcie chłopaki dalej! Słucham totalnie innej muzyki, ale Wy rozpier...cie system, paru kawałków mogę słuchać non stop... I te teksty - mogę się z nimi identyfikować.
    A jak się nie podoba komuś - niech nie słucha, proste.
    GJ.

  • culebre

    Oceniono 16 razy 6

    Tego się słuchać nie da, potworna sieczka w wykonaniu dwóch beztalenci. Wokal i bity nijakie oraz cieniutkie jak dupa węża, ogólne wrażenie biedy artystycznej i głębokiej prowincji kreatywnej. A "alternatywne" plenery i makijaż już były pierdyliard razy. Panowie, niestety, wy też taplacie się w tej masie gówna.

  • isiah.thomas

    Oceniono 18 razy 6

    Są lepsze rzeczy do słuchania.

  • lol76

    Oceniono 11 razy 1

    Boze co za syf!!!!!!!!!!!!!!!!

  • cassius769

    Oceniono 8 razy 0

    fajne gowno, takie cieple, miekkie...
    moze jakbym mial znow 10 lat to dalbym sie na to nabrac :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane