Grzegorz Rosiński: Thorgal to już emeryt. Czas pokaże, co dalej

Rozmawiał Bartosz Czartoryski*
19.11.2011 , aktualizacja: 21.11.2011 15:04
A A A Drukuj
Grzegorz Rosiński (rysownik m.in. ?Thorgala?) podczas warsztatów w Łodzi Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta Grzegorz Rosiński (rysownik m.in. ?Thorgala?) podczas warsztatów w Łodzi
- Zła książka może zawierać w sobie całe mnóstwo znakomitych pomysłów. A kiedy na podstawie dobrej książki został nakręcony przewyższający ją film? To się nie zdarza - opowiada Grzegorz Rosiński, twórca m.in. "Kapitana Żbika" i bestsellerowego "Thorgala". Mieliśmy okazję rozmawiać z rysownikiem podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi.
Grzegorz Rosiński
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Grzegorz Rosiński
Grzegorz Rosiński
Fot. Radosław Jóźwiak / Agencja Gazeta
Grzegorz Rosiński
Okładki Thorgala
Fot. Egmont Polska
Okładki Thorgala
Jedna z plansz albumu z przygodami Thorgala
Fot. Egmont Polska
Jedna z plansz albumu z przygodami Thorgala
Bartosz Czartoryski: Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne spin-offy serii o Thorgalu - była "Kriss de Valnor", teraz powieść oraz seria o Louve. Czy możemy się spodziewać, że będzie Pan w te projekty aktywnie zaangażowany czy raczej ograniczy się Pan do rysowania okładek?

Grzegorz Rosiński: Pozostanę przy jednej serii. Myślę, że nie tylko czytelnik, ale i twórca dorasta razem z komiksem i głupio bym się teraz czuł w świecie nastoletnich bohaterów. Szczerze mówiąc, ja nie lubię tych wszystkich odłamów, rozgałęzień, są one według mnie wtórne.

No ale już nawet główna seria poszła w zupełnie inną stronę, bohaterem jest teraz Jolan...

- Tak, ale nie mam pojęcia, do czego to wszystko prowadzi i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że sam scenarzysta tego nie wie. Autor lubi przecież czasem zaskoczyć samego siebie. Każdy pisarz odkrywa historię w miarę pisania i nieważne, czy jest to książka, czy komiks. Na tym właśnie polega przyjemność tworzenia, podobnie jest zresztą z malowaniem, muzyką. Nie chodzi, żeby coś zagrać czy dokończyć obraz, ale kreować coś nowego. To jest frajda.

A czy kiedy wyszedł "Western" też nie wiedział Pan jeszcze, gdzie podąża? Wydaje mi się, że Pańska droga twórcza była już konsekwentnie zaplanowana, wszak kontynuował Pan przygodę z malowaniem w "Zemście hrabiego Skarbka", a potem w samym "Thorgalu".

- Do tej zmiany zachęcił mnie scenariusz. Na studiach dowiedziałem się, że ilustrator to taki zawód, w którym każda książka winna być zupełnie nową przygodą, potrzebującą świeżego środka wyrazu. Tak jak inaczej człowiek wybiera się na polowanie do Afryki, a inaczej na biegun. Kiedy przystępuję do malowania, zastanawiam się zawsze, jak do tego podejść i staram się nie powtarzać tego, co już zostało zrobione. Do tego służą różne środki wyrazu i taką samą funkcję pełnią komputer i akwarela. Ale nie da się zrobić na komputerze na przykład historii średniowiecznej, tutaj trzeba czegoś żywego, organicznego, ale to się od razu czuje, podpowiada sama opowieść. Przy "Westernie" wzorowałem się na dagerotypach, starych fotografiach, lecz, co ciekawe, nie na filmach, co sugeruje wiele osób. Bo to trochę inna rzecz, ja chciałem oddać atmosferę prawdziwego dokumentu historycznego, a nie, dajmy na to, spaghetti westernu. I wymagało to takiego, a nie innego potraktowania. No i może się pomyliłem, może dało się to zrobić lepiej i postąpiłbym inaczej, gdybym usiadł do tego komiksu dzisiaj. Podobnie z "Zemstą hrabiego Skarbka". Na potrzeby komiksu ściągałem gazety z tamtego okresu, chciałem poczuć atmosferę epoki, zapach kartek pomógł mi przenieść się w dawne dzieje.

Ale inspiracji szuka Pan nie tylko w dokumentach. Kiedyś bodajże stwierdził Pan, że istną kopalnią pomysłów są złe książki.

- Tak jest, bo zawsze na początku procesu twórczego jest słowo. I nieważne, czy to powieść, opowiadanie, scenariusz, czy notatka zapisana na brzegu gazety. Dopiero potem dokonuje się jej adaptacji, a z tego można zrobić film, komiks czy coś jeszcze innego. Według mnie zła książka może zawierać w sobie całe mnóstwo znakomitych pomysłów, ale nieciekawie obleczonych w słowa. Szansę dla nich stwarza więc adaptacja, która zaczyna żyć własnym życiem, nie powiela słabizn pierwowzoru, tworzy nową jakość.

Czy w takim razie podobnie można postąpić z dobrą literaturą?

- Dobra literatura ma to do siebie, że nie ma sensu jej adaptować, bo nigdy nie zrobi się nic lepszego od pierwowzoru. Kiedy na podstawie dobrej książki został nakręcony przewyższający ją film? To się nie zdarza, więc jaki jest sens kręcenia słabej adaptacji?

Czyli wynika z tego, że jeśli kiedykolwiek powstanie film na bazie "Thorgala", to nie dorówna on komiksowi?

- To jest trochę inna sprawa, bo "Thorgala" nie da się określić czystą literaturą, to literatura ilustrowana, a może nawet rysowana. Nie ma więc porównania. Na pewno język filmu wymusza pewne rzeczy, a wyklucza inne.

Spore grono czytelników trwających przy serii od lat uważa, że "Thorgal" staje się aż nazbyt młodzieżowy, a serię śledzą z sentymentu. A i Pan sam powiedział na początku naszej rozmowy, że niezbyt dobrze odnajduje się w świecie nastoletnich bohaterów.

- No tak, Thorgal jest już w sumie emerytem, więc na pewnym etapie padł pomysł, by skupić się bardziej na jego synu, a ja zacząłem nawet rozważać przekazanie serii młodszym rysownikom, którzy lepiej się czują w tego typu historiach. Dlatego na przykład serię o Kriss robi ktoś inny. No ale czas pokaże, co będzie się działo dalej.

* Bartosz Czartoryski, krytyk filmowy i tłumacz literacki, publikuje między innymi w "Kinie", "Filmie" i "Nowej Fantastyce", a także portalach internetowych Onet.pl i Filmweb. Autor bloga www.killallmovies.blogspot.com



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 10
  • 9
  • 2
  • 1
  • 2

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (13)

  • maquis.drake

    Oceniono 6 razy 6

    Ja oddałem swoje książki z cyklu znajomemu. To był jeden z największych błędów jakie popełniłem.

  • thook

    Oceniono 3 razy 1

    Uważam, że film Ojciec Chrzestny jest lepszy od książki. Scenarzysta wyciął wszystkie słabe momenty...

  • kretu23

    0

    To kategoria Kozure Okami.

  • mawt

    Oceniono 5 razy 1

    Thorgal jest Batmanem Europy, istniejącym niezależnie od konkretnego scenarzysty i rysownika

  • odet_de_chatillon

    Oceniono 11 razy 5

    ta seria to arcydzieło.
    Do dziś do niej wracam, mam większość komiksów. A mam 31 lat.
    Pozdr.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX