Fot. wizuale.comBiały Orzeł - nowy polski superbohater
Całej Polsce grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Ale jest on - Biały Orzeł, nowy polski superbohater. Czy zdoła stawić czoła groźnym przestępcom, a przede wszystkim: czy sprosta oczekiwaniom fanów komiksu nad Wisłą, przez lata wychowanym na uniwersum amerykańskich supermanów?
Fot. wizuale.com
Okładka pierwszego zeszytu "Białego Orła"
Fot. wizuale.com
Biały orzeł w akcji
Fot. wizuale.com
Aleks Poniatowski - przed i po przemianie
Fot. wizuale.com
Jeden ze wczesnych pomysłów: Biały Orzeł w gaciach w stylu Supermana i Rycerz Polski
Jak to jest wypaść z 15 piętra i przeżyć? Aleks Poniatowski już zna odpowiedź na to pytanie - zapowiada wydawnictwo Wizuale. Superbohaterowie nigdy nie mieli szczęścia w polskim komiksie. Przez lata fani historii z dymkiem musieli zadowolić się amerykańskim herosami ze stajni Marvela albo DC - Supermanem, Batmanem, Spidermanem czy X-Menami.
Jeśli pojawiali się ich rodzimi odpowiednicy, to bardziej na zasadzie parodii czy żartu, jak Wilq braci Minkiewiczów - zblazowany superbohater z Opola, który jeśli zbawia świat, to raczej z przymusu, obficie przy tym przeklinając.
I tak z odsieczą przyszedł mu "Biały Orzeł" autorstwa Macieja Kmiołka (scenariusz), Adama Kmiołka (rysunki) i Darii Widermańskiej-Spala (kolor). Głównym bohaterem nowej serii jest niejaki Aleks Poniatowski, który wypadł z biurowca, przeżył, a teraz wraca do życia jako Biały Orzeł.
"Podobno przed śmiercią całe życie przelatuje nam przed oczami. Ja miałem tylko dwie myśli: już nigdy nie zobaczę mojej żony Alicji, a podczas lotu z 15 piętra jest cholernie zimno" - mówi na jednej z kart komiksu.
Biały Orzeł ratuje Polskę
Już pierwsza misja, zgodnie z zapowiedziami, naprowadza głównych bohaterów na trop afery mogącej przynieść śmiertelne zagrożenie - nie tylko im, rzecz jasna, ale i całej Polsce. Poniatowski nie jest sam - w zwalczaniu przestępców pomaga mu spec od komputerów znany jako Hudini. Śmiertelni wrogowie? Owszem, są: wśród nich m.in. Wiktor Ross z korporacji TechCorp i diaboliczna Czarna Śmierć.
- Pomysł na Białego Orła pojawił się dosyć dawno, choć pewnie nikt już z nas nie pamięta dokładnie kiedy - wspominają bracia Kmiołkowie. - Czasami jako żart, czasami jako parodia, raczej rzadko jako poważny projekt, na bazie którego można by stworzyć całe uniwersum superbohaterów.
Decyzja, żeby coś z tych rozmów przenieść wreszcie na karty komiksu, zapadła mniej więcej dwa lata temu. I autorzy nie ukrywają, że zainteresowani znajdą tutaj sporo nawiązań i inspiracji zaczerpniętych z amerykańskich serii, czasami zupełnie nieświadomie: - Czytając amerykańskie komiksy od zawsze marzyliśmy o tym by mieć własne uniwersum, tworzyć w nim superbohaterów, ich wrogów i niezwykłe historie - przekonują.
"Pomysł szalony, ale nasz!"
Pierwszy zeszyt trafił już do sprzedaży. Premiera drugiego zaplanowana została na koniec lutego. Czy polski superbohater ma szansę zaszczepić się na rodzimym gruncie? Ma już pierwszych czytelników, oficjalną stronę z obszerną galerią postaci, szkicami i gościnnymi pracami, zaś twórcy podkreślają, że będzie powstawał tak długo, jak długo będą znajdować się na niego chętni.
- Czegokolwiek byśmy o Białym Orle nie powiedzieli, to jedna rzecz jest dla nas w tym wszystkim najważniejsza. Jest nasz! - zapewniają. I uprzedzając ewentualne pytania dodają: - Tak, nam również się wydaje, że normalny człowiek nie przeżyłby upadku z wysokości 15 piętra.
Nie dość, że dizajn marny, to artysta ma problemy z anatomią, szczególnie jeśli chodzi o dłonie.
pan.pytajnik
Oceniono 6 razy
6
lepszy byłby superkomornik ..
pomyślcie tylko jakie to wspaniałem możliwośc na fabułe :
- pościgi , walka , romanse, relatywizm moralny
Wzystko w imie mamony ktora potem przenaczana jest na cele harytawne.
Oczywiście osoby ktore ja dostaja przegrywaja ja w kasynie , rzucaja pani pod latarnia.
Głebsza wymowa komiksu to była by eugenika oraz bezsensowność alutruizmu opierającego sie na przepływie gotówki.
maevre
Oceniono 3 razy
3
jaki pierwszy?! my na Śląsku mamy Metana!
irpa63
Oceniono 7 razy
3
SUPEEER!!! Wreszcie, czekałem na niego 48 lat! Oby tylko nie gustował w marszach z pochodniami.