Milan Kundera przeciwny e-bookom. Publikuje tylko na papierze

Do tej pory Milan Kundera był kojarzony jako przeciwnik ekranizacji swoich powieści i ich tłumaczenia na czeski, ale wygląda na to, że nie jest również zwolennikiem książek wydawanych w formacie cyfrowym.
Podczas odbierania nagrody Prix de la BNF przyznawanej przez Francuską Bibliotekę Narodową autor "Nieznośnej lekkości bytu" powiedział, że od pewnego czasu we wszystkich podpisywanych przez niego umowach znajduje się klauzula, która nie pozwala na publikację jego dzieł w formie innej niż tradycyjna książka. Jak czytamy na stronie Booklips.pl, pisarz chce w ten sposób zadbać o przyszłość papierowych wydań.

Kundera jest przeciwny nie tylko e-bookom. Jego "Nieznośna lekkość bytu" została przeniesiona na ekran w 1988 roku przez Philipa Kaufmana. Film nie spodobał się pisarzowi i dlatego od tamtej pory nie zgodził się już na ekranizację żadnej innej powieści. Od pewnego czasu nie zezwala także na tłumaczenie swoich dzieł napisanych po francusku na czeski. W jego ojczystym języku ukazały się tylko starsze książki Kundery.

Ekranu nie da się zagiąć

Nie tylko Kundera jest zagorzałym zwolennikiem czytania "na papierze". Socjolog i filozof Zygmunt Bauman w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" nie wyrażał jednak obawy o przyszłość tradycyjnych książek. - Ja na przykład bardzo lubię papierowe książki. M.in. dlatego, że jak czytam, to lubię podkreślać w nich to, co zwróciło moją uwagę. Lubię też zaginać rogi, żeby wiedzieć, jak do tego trafić - mówił. Przyznał, że korzystał kiedyś z czytnika e-booków, ale z niego zrezygnował. Dlaczego? - Bo próbowałem zaginać ekran, ale się nie dało - żartował.

Pieniądze nie śmierdzą?

Do nielicznego grona twórców sceptycznie nastawionych do cyfrowych wydań literatury przez długi czas zaliczał się John Grisham, który doceniał rolę małych księgarń. W końcu dał się przekonać i kilka lat temu na rynku ukazał się pierwszy e-book z jego "Zeznaniem". Okazało się, że sprzedaż papierowej wersji nie ucierpiała tak, jak się tego obawiał pisarz.

Także zmarły w tym roku Ray Bradbury, autor science-fiction, który napisał m.in. "451 stopni Fahrenheita", przez wiele lat bronił się przed cyfrowymi wydaniami. O e-bookach mówił, że "śmierdzą jak palone paliwo", a internet nazywał "wielkim rozpraszaczem uwagi". Podobno do publikacji jego najbardziej znanego dzieła w formacie cyfrowym przekonała go w końcu... siedmiocyfrowa suma zaproponowana przez wydawcę.

Czy sprzeciwianie się e-bookom ma sens? A może trzeba pogodzić się z tym, że tradycyjną formę czytania może wyprzeć cyfrowy format? Czekamy na Wasze komentarze. Możecie też oddać głos w sondzie, którą znajdziecie pod tekstem.

Czy sprzeciwianie się e-bookom ma sens?
Więcej o:
Komentarze (98)
Milan Kundera przeciwny e-bookom. Publikuje tylko na papierze
Zaloguj się
  • Gość: Tom

    Oceniono 26 razy 22

    Nie rozumiem tego lamentu. Czytanie w każdej formie, czy to papierowej, czy elektronicznej, to CZYTANIE. Ktoś lubi chodzić do kina, a ktoś oglądać filmy na DVD. Ktoś lubi vinyle, a ktoś CD czy mp3. Bo papier, bo sentymenty. Historia w formie książkowej to te same słowa i emocje, co na czytniku.

    Ja też jestem sentymentalny, ale niestety świat się zmienia...

  • zbirone

    Oceniono 25 razy 21

    Chyba (poza twórcami) do powiedzenia o czytnikach mają najwięcej ludzie którzy z nich nie korzystają. Tj. nigdy nie słyszałem, aby ktoś po kupieniu Kindle'a żałował tego wyboru. Dla ludzi którzy pochłaniają książki masowo jest to doskonałe urządzenie. Chociaż i tak mając do wyboru ebooka albo papierowe wydanie sięgam po papier. Obojętnie jak technika pójdzie do przodu tradycyjna książka zawsze będzie dobrem pożądanym i atrakcyjnym przedmiotem na prezent. Myślę, że jeśli nawet ebooki zdominują mocno rynek wydawniczy to w jakimś momencie nastąpi kontr-reakcja i kolekcjonowanie książek, tworzenie domowych bibliotek znów stanie sie modne.

  • Gość: telesfor

    Oceniono 19 razy 19

    Pamiętam jak filozowali nt. fotografii cyfrowej.

    Świat się zmienia

  • poziom1908

    Oceniono 22 razy 18

    Cóż mnie uczono szacunku do książek, więc nie wyobrażam sobie w ich zaginać rogi, czy podkreślać cokolwiek...
    Osobiście byłem sceptyczny w stosunku do ebook'ów, ale teraz sobie nie wyobrażam go nie mieć. Co nie zmienia faktu, że i tak papierowe wydania mam i zbieram, bo lubię. Natomiast w podróży ebook jest niezastąpiony.

  • Gość: polubiłam czytnik

    Oceniono 19 razy 17

    Lubię, a wręcz kocham książki, i jak się trafi smakowity egzemplarz ładnie wydany to mnie nie idzie oderwać, ale, jest wielkie ALE, odkąd wydawcy kochają malutkie czcioneczki bezszeryfowe praktycznie niewiele książek dawałam radę przeczytać ze względu na sporą wadę wzroku. Na czytniku mogę czcionkę i interlinię powiększyć do takiego rozmiaru jak dla moich oczu najwygodniej. Literki mi dzieki temu nie skaczą i nie mam bólu głowy po półgodzinnej lekturze. Na laptopie też niby można, ale czytanie z ekranu komputera a czytnika to dwie różne bajki dla oczu no i laptopa w kieszeń nie wsadzę.

    Do tego ja czytam w zasadzie wszędzie, uwielbiam czytać poza domem, na tzw łonie przyrody, z czytnikiem jest mi zwyczajnie wygodniej. No i ta oszczędność miejsca, dla mnie to nie do pogardzenia bo nie dysponuję zbyt obszerną przestrzenią. Na półce stoją moi papierowi przyjaciele, najlepsi z najlepszych do których wciąż wracam, a dla przelotnych znajomości czytnik jest rewelacyjny. Lubię to urządzenie i bardzo się doniego przekonałam, choć podchodzilam z początku jak pies do jeża.

  • Gość: 1234sdf

    Oceniono 26 razy 16

    "M.in. dlatego, że jak czytam, to lubię podkreślać w nich to, co zwróciło moją uwagę. Lubię też zaginać rogi, żeby wiedzieć, jak do tego trafić - mówił."

    DOKLADNIE to samo mozna zrobic na czytniku. Tak podkreslenia, jak i zaznaczenie konretnej strony jest banalnie proste, ale... widac trzeba spedzic te 5 min z czytnikiem w reku, a nie pie**zyc glupoty...

  • polujacy_na_kaczki

    Oceniono 21 razy 15

    Milan Kundera to nadęty bufon. Przydarzyła Mu się jedna fenomenalna książka i od tej pory gwiazdorzy.
    "Tradycyjna" książka to TREŚĆ. E-book zawiera treść. Tak jak książka wydrukowana na papierze. Osobiście nie widzę różnicy między wydaniem papierowym, a elektronicznym. Sama idea e-booków jest natomiast rozwinięciem i udoskonaleniem druku na papierze. Tak jak druk był rozwinięciem i udoskonaleniem ręcznego przepisywania książek, a ręczne przepisywanie książek było rozwinięciem i udoskonaleniem opowiadania historii przy ognisku. Czy przeciwnicy wydań elektronicznych 500. lat temu byliby przeciwnikami druku? A 2000. lat temu przeciwnikami zapisywania opowieści na papirusie/pergaminie/glinianych tabliczkach (wszak opowiadana historia żyje, zapisanie jej zabija ją)? Dzisiejsi twórcy boją się e-booków, bo zbyt łatwo jest skopiować elektroniczną książkę. Ale, drodzy autorzy, pomyślcie: dzięki e-bookom już nigdy nie będziecie musieli dzielić się pieniędzmi z drukarnią. A jak się postaracie, to elektroniczną książkę sami napiszecie, złożycie i wydacie.

  • labeo

    Oceniono 21 razy 13

    Jak Gutenberg wymyślił druk to też nie wyobrażano sobie jak książki innej niż pisana ręcznie. Dzisiaj druk jest czymś normalnym i powszechnym. Podobnie będzie z e-bookami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX