Młodzież długo młodzieżą nie pozostanie. Ostatnie, czego potrzebują tacy czytelnicy, to protekcjonalne traktowanie [WYWIAD]

Joe Abercrombie, doskonale znany miłośnikom fantasy jako autor trylogii "Pierwsze prawo", stworzył nowy rewelacyjny 3-częściowy cykl - "Morze Drzazg". George R.R. Martin opisuje jej pierwszy tom takimi słowami: "Wartka opowieść o zdradzie i zemście, która wciągnęła mnie od pierwszej strony i nie puściła do końca". W wywiadzie z autorem rozmawiamy o jego inspiracjach, wątkach romansowych w fantasy i wiarygodności tego gatunku literatury.
Próby podsumowania dzieł literackich zwykle kończą się katastrofą, uproszczeniem i tym, że książka wydaje się podobna do wielu innych. Podjąłbyś się zareklamowania trylogii "Morze Drzazg" w jednym zdaniu?

Młodzi ludzie zmagają się z miłością, przemocą, śmiercią, wojną, dążą ku większemu dobru, z konieczności dopuszczając się po drodze zła, a wszystko to w świecie inspirowanym Skandynawią wikingów, w którym moralność jest kwestią naprawdę złożoną

W ostatnich latach zarówno tematyka wikingów, jak i proza skierowana dla młodzieży stały się bardzo popularne. Nie trzeba było długo czekać, a Joe Abercrombie napisał "Morze Drzazg". Zbieg okoliczności?

Szczerze mówiąc, jeśli już mam coś pisać, to wolę, by było to poczytne. Young adult, proza dla młodzieży, była popularna już wcześniej i wydawało mi się, że mogę napisać coś podobnego bez drastycznego odchodzenia od dotychczasowej tematyki, oszczędzając moim starym czytelnikom szoku. Natomiast wikingowie zawsze cieszyli się sympatią, szczególnie moją, ale niedawny wzrost zainteresowania stanowił dla mnie szczęśliwy zbieg okoliczności. A może po prostu ze szczególnym wyczuciem uchwyciłem ducha czasu, kto wie.

Twoje nazwisko wymienia się dla porównania obok nazwisk George'a R.R. Martina i J.R.R. Tolkiena. Co o tym sądzisz?

Przede wszystkim powinno być wymieniane przed nimi, choćby ze względów alfabetycznych (śmiech)

Pisarze, jak nikt, kradną i kłamią - prawda czy fałsz?

Cóż, korzystamy dowolnie i zupełnie bez pytania z cudzych pomysłów, robimy z nimi, co chcemy, i przerabiamy je dowolnie, by służyły historiom, które nigdy się nie wydarzyły. Więc jak myślisz?

Wielka moc podobno pociąga za sobą wielką odpowiedzialność. Czy to aby na pewno słuszne, opowiadać młodzieży historie na temat przemocy, zdrady, seksu i jeszcze raz przemocy?

Moje doświadczenia podpowiadają, że młodzież długo młodzieżą nie pozostaje i bardzo szybko będzie musiała radzić sobie z poważnymi tematami samodzielnie, jeśli już teraz tego nie robią. Ostatnie, czego potrzebują czytelnicy, to traktowanie protekcjonalne. Bądźmy realistami - dwunasto- i czternastolatkowie nierzadko uprawiają seks, a szesnastolatkowie wstępują do armii. Czytanie na takie tematy jest tu najmniejszym z problemów.

Podobno nie wierzysz w bohaterów. Dlaczego?

Muszę to trochę doprecyzować. Nie wierzę, że istnieją ludzie heroiczni pod każdym względem i przez cały czas. Wierzę jednak, że zdecydowana większość z nas jest zdolna dokonywać szlachetnych, bezinteresownych, godnych podziwu czynów w odpowiednich okolicznościach. Nie podoba mi się pomysł na to, by podziwiać i wielbić osobę, która miała dużo szczęścia i wszystko jej się udało, a potępiać kogoś, kto szczęścia miał znacznie mniej i w rezultacie poniósł klęskę. Poza tym sądzę, że to kwestia względna. Każdy bohater jest wobec kogoś złoczyńcą. Nie podoba mi się wizja bohatera, który po wielu trudach może po prostu strzepnąć pył z ubrania i kontynuować swoje życie, uważam ją za nieszczerą. Uwielbiam "Władcę Pierścieni", nie rozum mnie źle, ale Aragorn po przerąbaniu się przez hordy orków jakimś cudem potrafi być znakomitym przyjacielem, wrażliwym kochankiem i idealnym królem, bo zespół stresu pourazowego go nie dotyczy.

Skończyłeś psychologię, a do tego nazwałeś się kiedyś "diabelnie ambitnym socjopatą". Jak to działa?

Jestem ambitny, to prawda. Ale pisanie to także stawianie się w cudzych butach, a do tego przydaje się empatia i pewna wrażliwość. Co do socjopatii Wiesz, to tylko żart. Chociaż w sumie, jak się nad tym dobrze zastanowić (śmiech)

Wplatanie wątków romansowych na siłę jest coraz częstsze. Nawet jeśli bohaterowie walczą o życie albo ratują świat, zawsze znajdują czas na miłość... A jak ty sobie radzisz z pisaniem o takich sprawach? Kiedy można to robić?

Nie można wprowadzać takiego ani żadnego innego wątku na siłę tylko po to, by zaspokoić oczekiwania grupy czytelników albo zwiększyć sprzedaż książki. Ale seks jest jednym z podstawowych motorów napędowych ludzkości. Byłoby to nieco dziwne, gdyby nikt o nim raz po raz nie pomyślał - w jakiejkolwiek sytuacji - zwłaszcza jeśli mówimy o młodych ludziach. Z mojego doświadczenia wynika, że niezależnie od sytuacji młodzież myśli o tym przez 97% czasu Nie sądzę, by istniał na to jakiś dobry przepis. Stawiam się na miejscu danej postaci i próbuję stwierdzić, czy byłoby to wiarygodne. I uczciwe wobec fabuły.

Nie dzielisz postaci, jak autorzy tradycyjnej fantasy, na dobre i złe. Skąd ten rozdźwięk?

Fantasy zaczęło się w pewnym momencie robić strasznie przewidywalne. Powtarzalne. Idealni herosi i antagoniści, których motywy były nieznane albo trudne do zrozumienia. Chciałem dać tym pierwszym trochę niezbędnych wad, ciemniejszą stronę, natomiast tym drugim - wiarygodną motywację. Odcienie szarości akurat w tym wypadku bardzo mnie pociągają, lubię postaci złożone i niejednoznaczne.

Masz jakąś ulubioną historyczną postać kobiecą?

Onorata Rodiani! Natknąłem się na nią podczas researchu do "Zemsta najlepiej smakuje na zimno". Kobieta miała fascynujące życie. Była (rzekomo) renesansową malarką, która podczas malowania fresku w pałacu Gabrina Fondulo została zaatakowana przez jednego z dworzan i zabiła go nożem, po czym zbiegła i w męskim przebraniu zaciągnęła się do oddziałów najemnych, by prowadzić życie żołnierza. Zawsze, kiedy ktoś mówi przy mnie, że coś nie mogło się wydarzyć, mam ochotę przywołać jej przykład. Czasem życie jest mniej realistyczne niż fikcja.

Chuck Palahniuk wyznał kiedyś zawstydzony, że podczas pisania "Niewidzialnych potworów" czytał biuletyny na temat leków hormonalnych i wchodził anonimowo do czat-roomów dla osób transgenderowych, podając się za osobę nielegalnie przyjmującą żeńskie hormony i wypytywał o rozrost piersi, właściwe dawki leków i inne efekty terapii hormonalnej. A jak daleko ty posuwasz się w swoim researchu do książek?

Podczas planowania książki dużo czytam, zwłaszcza literatury faktu. Do trylogii "Morze drzazg" przeczytałem kilkadziesiąt publikacji na temat wikingów, ale oprócz tego oglądałem filmy dokumentalne, serial "Wikingowie", a nawet grałem w "Skyrim". Myślę, że poznanie fikcji inspirowanej faktami umożliwia lepsze zrozumienie nastroju danych czasów. Dochodziło do tego, że moja żona przychodziła i mówiła o jakimś problemie, a ja próbowałem się wykpić żartem. "Nie teraz, kochanie, właśnie gram w Skyrim. To kluczowy etap mojej pracy. Czy możemy wrócić do tematu, powiedzmy, za tydzień?" (śmiech)

Zacząłeś od napisania sześciu opasłych książek, potem ukazała się trylogia tomów średniej długości, a z tego, co wiem, następny będzie zbiór opowiadań. Co dalej? Haiku?

Planuję napisać kolejną trylogię na podstawie świata znanego z serii "Pierwsze prawo", ale kto wie. Za szybko to raczej nie nastąpi. Haiku pewnie skończyłbym nieco prędzej...

Wiem, że "Witcher 3" nie jest ci obcy. W pojedynku między Geraltem z Rivii a bohaterką "Pół świata", Zadrą Bathu, kto wyszedłby obronną ręką?

Chyba nie sądzisz, że poprę stronę przeciwną? Zadra. Może nie włada magią, ale jest młoda, ma niezły charakterek i kilka asów w rękawie!

Książki Joego Abercrmbiego w formie ebooków są dostępne w Publio.pl >>




Komentarze (1)
Młodzież długo młodzieżą nie pozostanie. Ostatnie, czego potrzebują tacy czytelnicy, to protekcjonalne traktowanie [WYWIAD]
Zaloguj się
  • bylypisior

    0

    a o islamskich uchodźcach nie można komentować - cenzura na Wyborczej rodem z katowni Szechtera.
    Redaktorzy z Czerskeij BOJĄ SIĘ moderowania komentarzy :-D.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX