King udowadnia, że trzeba nie tylko talentu, ale i lat doświadczeń, by stworzyć dobre opowiadania [RECENZJA]

Lubię przechadzać się po małych bazarach. Chłonąć zapachy, estetykę małych straganów. Obserwować folklor sprzedawców. Po przeczytaniu "Bazaru złych snów" Stephena Kinga marzę o tym, by zabłądzić w obcym mieście nocą i trafić do miejsca, gdzie na swoim kocu szemrany sprzedawca rozłoży swoje koszmary na sprzedaż.
Książki Stephena Kinga są dostępne w formie ebooków w Publio.pl >>

Kto nie lubi dobrej opowieści?

Opowiadanie to forma, która wśród czytelników potrafi budzić skrajne emocje. Jedni odrzucają je, traktując z pobłażaniem i wyższością, twierdząc, że to dobre dla początkujących pisarzy i dla tych czytelników, którym szybko męczą się oczy przy czytaniu. Inni traktują opowiadanie jako formę przyspieszonego katharsis, które jako zwarta całość potrafi poruszyć i pozostaje na długo w pamięci. Dlatego czytanie opowiadań wymaga pewnej taktyki i pokory przed książką, którą trzyma się w ręku. Głupio byłoby połknąć wszystkie zawarte w niej opowiadania na raz. One wymagają refleksji, po kolejne możesz sięgnąć dopiero, gdy otrząśniesz się po poprzednim.

Nie dziwne, że początkujący pisarze zaczynają swoją przygodę od opowiadań. Pozornie łatwiejsze - krótkie, zwięzłe, z konkretnym pomysłem. Okazuje się jednak, że trzeba nie tylko talentu, ale i lat doświadczeń, by oddać do rąk czytelnika dobre opowiadania.

Stary dobry King

W zbiorze "Bazar złych snów" King powraca do swoich pomysłów sprzed lat. Przygląda im się, poprawia i dołącza do całości, by na bazarze złych snów zaoferować nam swój stragan z koszmarami. Możemy wybrać, na co mamy ochotę. Musimy jednak uważać. Niektóre opowiadania mają kły. To między innymi kły dalekiego echa "Christine" - morderczego auta, które znamy z wcześniejszej twórczości. Opowiadanie "130 kilometr" czekało na dokończenie przez wiele lat. Teraz King dołącza je do zbioru. W tym opowiadaniu znajdziemy "starego dobrego Kinga" - jego wczesną wizję horroru. Ale auto, które zabija, to nie jedyny motyw, do którego autor powraca.

W zbiorze dwudziestu opowiadań znajdziemy więcej takich powrotów. Opowiadania dojrzewały, zanim King zdecydował się je opublikować, dlatego przez cały czas będziemy mieli wrażenie, jak byśmy płynęli przez lata twórczości mistrza grozy, obserwując kolejne etapy dojrzałości pisarza. W opowiadaniach jest pełno nawiązań, które bystrzejsi fani dostrzegą bez problemu. King zresztą nie ukrywa, że zbiór dedykuje swoim stałym czytelnikom, to oni będą mieli największą frajdę, czytając opowiadania. To przed nimi, niczym szemrany sprzedawca staroci, rozpościera swój koc, z którego oferuje najbardziej atrakcyjne przedmioty. Zresztą zbiór nie jest najlepszy, by rozpoczynać przygodę z twórczością Kinga. Szkoda byłoby stracić te wszystkie smaczki, które nam podaje. "Zrobiłem dla ciebie garść drobiazgów, Stały Czytelniku" - mówi.

Królowa śmierć

Każde z opowiadań jest poprzedzone wstępem, w którym wyjaśnia swoją pisarską drogę do publikacji krótkiego dzieła. Odsłania karty, a mimo to nadal budzi grozę i zmusza do zastanowienia się nad naszym życiem. Jako autor, który zwykł karmić nas przerażeniem i śmiercią, odsłania przed nami swoją ludzką naturę - codzienność pisarza wraz ze swoimi słabościami - gdy na przykład przyznaje się do ulegania stylowi innych twórców książek, które sam czytał. Te krótkie wyjaśnienia, którymi stara się usprawiedliwić swoją motywację do napisania każdego kolejnego minidzieła, stanowi swoiste podsumowanie jego całej twórczości.

Pomyli się jednak ten, kto pomyśli, że "Bazar złych snów" jest przypadkowym zestawieniem wczesnych pomysłów autora. Tutaj ważny jest klucz. Czy można się dziwić, że jest nim śmierć i to, co z nią związane? Moralność, poczucie winy, starość i przemijanie, pytania o koniec świata. Jest człowiek, który zabija pisaniem nekrologów, fantastyczny czytnik e-booków, mężczyzna, który przeżywa swoje życie od nowa, pozbawiony możliwości naprawienia błędów. To wszystko składa się w doskonałą całość, a Stephen King robi to, co potrafi najlepiej - przykuwa naszą uwagę i nie pozwala wybudzić się z koszmarnego snu.

"Bazar złych snów"
Stephen King
Prószyński Media
Ebook jest dostępny w Publio.pl >>



POPULARNE NAJNOWSZE
Komentarze (3)
King udowadnia, że trzeba nie tylko talentu, ale i lat doświadczeń, by stworzyć dobre opowiadania [RECENZJA]
Zaloguj się
  • sir_fred

    Oceniono 2 razy 2

    Tak w ogóle, opowiadanie jest najwyższą formą literatury...

  • bies127

    Oceniono 22 razy -8

    Grafoman fabularyzujący historie chorób pacjentów szpitali psychiatrycznych, którzy potem to czytają, i nabierają wrażenia, że ktoś przyznał im rację. Niektórzy z nich zaś odbierają to jako zachętę do realizowania skryptu, a słowo ciałem się stało, jak W Paszczy Szaleństwa. Łańcuszek nieszczęścia.

    Kojarzy mi się z upośledzonym bezdomnym chłopakiem, którego kiedyś poznałem, fanem Kinga. Przyzwyczaił się do pochwał za stwierdzanie oczywistości, jakby dokonywał szczególnie błyskotliwych odkryć. Często nazwanie swojego zachowania traktował jako wytłumaczenie i usprawiedliwienie, nie poczuwając się do odpowiedzialności. Uciekł z domu i ćpał z ludźmi z Woodstock, którzy, jak wiadomo, są tolerancyjni, co w jego przypadku prowadziło donikąd. Fascynacja złem i szaleństwem w jego wykonaniu była dodatkowo upiorna, bo przecież trudno od niego czegokolwiek oczekiwać. Bardzo smutna historia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX