Okładka "Przekroju" plagiatem? Zaskakujące podobieństwo vs. niezwykły zbieg okoliczności

mwi
31.08.2011 , aktualizacja: 01.09.2011 16:53
A A A Drukuj
Po lewej grafika Nomy Bara, po prawej okładka Fot. internet Po lewej grafika Nomy Bara, po prawej okładka "Przekroju" z pracą Daniela Horowitza
W najnowszym numerze "Przekroju" pojawił się obszerny artykuł o odrodzeniu ruchów faszystowskich. Ilustrowała go okładka z grafiką Daniela Horowitza, przedstawiającą twarz Hitlera. Tylko zamiast wąsów - kod kreskowy. Na podobny pomysł wpadł wcześniej izraelski grafik Noma Bar. I to wzbudziło podejrzenie internautów.
SONDAŻ
Czy obie grafiki są podobne?

Tak
Nie ;)

Ostatnia praca Nomy Bar dla magazynu "Wired" przedstawia Steve'a Jobsa. W miejsce brody wstawił szare nadgryzione jabłko - to znak rozpoznawczy izraelskiego grafika. Na zasadzie kontrastu i kilku rozpoznawalnych symboli stworzył popularny cykl portretów znanych postaci. Kim Dzong-Il oprawki okularów ma zrobione z rakiet, Bob Dylan z gryfu gitary, Ricky Gervais ma twarz narysowaną przy pomocy uśmiechniętych emotikonek, a Charlie Chaplin - sznurówek, buta i widelca.

Najnowszy "Przekrój" opublikował okładkę do złudzenia przypominającą jedną z prac Bara. Grafik Daniel Horowitz został poproszony o zilustrowanie artykułu o odrodzeniu ruchów nazistowskich, faszystowskich i ksenofobicznych. I wpadł na podobny pomysł, co kilka lat temu Bar:


Grafika Bara i okładka "Przekroju". W obu pracach wykorzystano kod kreskowy zamiast wąsów

Okładka z miejsca wzbudziła podejrzenia internautów: "Noma Bar stworzył rysunek Hitlera w 2007 roku. Patrząc na jego twórczość, ta grafika idealnie wpisuje się w jego styl, czego nie można powiedzieć o Horowitzu" - napisała jedna z czytelniczek na Facebooku.

Tygodnik w odpowiedzi opublikował oświadczenie artysty, który podobieństwo obu prac nazwał "niezwykłym zbiegiem okoliczności".

"Gdy poproszono mnie o zilustrowanie tematu komercjalizacji faszystowskich motywów, pierwszym pomysłem, który przyszedł mi do głowy, był ten, który trafił na okładkę" - wyjaśnia Horowitz. - "Znam i wysoce cenię piękne i inteligentne prace Nomy Bara, ale z pewnością nigdy nie widziałem portretu Hitlera jego autorstwa. Jako artyści graficy, pracując w stosunkowo niewielkiej przestrzeni wizualnych metafor, zawsze staramy się znaleźć najprostsze rozwiązanie. Najwyraźniej wpadliśmy na ten sam pomysł" - argumentuje.

Sprawa błyskawicznie dotarła do izraelskiego grafika po doniesieniach internautów, którzy "polubili" i śledzą profil "Przekroju". Pracę Horowitza nazwał "brutalną kradzieżą". Zapowiedział, że jego agent skontaktuje się z autorem okładki.

***

Po naszym tekście otrzymaliśmy wiadomość od Czytelniczki z adresem bloga, którego autor zauważył, że do podobnej zbieżności doszło między Barem a Majewskim. "Przeglądając plakaty Nomy natrafiłem na poniższy projekt, który od razu skojarzył mi się z pracą Lecha Majewskiego z 2000 r." - napisał Jakub Kamiński na swoim blogu. Dziękujemy za informację i prezentujemy obie prace:



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 3
  • 6
  • 2

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (54)

  • black-emissary

    Oceniono 3 razy 3

    Pomysł z kodem kreskowym jako wąsikiem Hitlera nie jest na tyle oryginalny, by dwie osoby nie mogły na niego wpaść niezależnie (szczególnie w temacie "komercjalizacji faszystowskich motywów"), a oprawa graficzna i kolory się tu wręcz same narzucają.

    W pełni zgadzam się z prawautem, że plagiat i cała idea "praw intelektualnych" są dziś tragicznie nadużywane. Sporo ludzi na tym zarobi, ale ostatecznie skończy się to słamszeniem wszelakiej kreatywności.

  • rakunica

    0

    Dla mnie - zwyklego ogladacza na pierwszy rzut oba obrazki sa identyczne. Gdyby mi przyszlo odnalezc 5 ukrytych szczegolow, ktorymi sie roznia (jak w rebusach dla dzieci) powiedzialabym - to z prawej nie ma kolnierza.

    Ktos tu wspominal Lexa Drewinskiego - inspiratora Bara. Poszukalam, zadziwilam sie celnoscia i prostota przekazu. Niektore dziela juz znalam nie znajac tworcy! To znaczy, ze jest odkrywczy, to znaczy, ze 20, 30, 40 lat mlodsi czerpia z jego przemyslen i dziel, nasladuja, kopiuja, zmieniajac szczegoly. tak jak ktos napisal - te plagiaty to nie sztuka, to rzemioslo. Nawet jesli promowane jako wielka Sztuka i nagradzane wielkimi pieniedzmi - to ojcem jest kto inny. Dzieci czesto ida w slady rodzicow, uczniowie takze. W sumie komercja = pieniadz rozdzielany globalnie rzadzi mediami i plebsem. Artystow nie mozna wyznaczac rozdzielnikiem. Sztuka to prawda wyrazana spontanicznie przez talent tworcy. Nawet powielana i kopiowana powinna przynosic pozytki, zmieniac swiat na lepszy jesli taka jest intencja tworcy... ale czy to robi, zwlaszcza jesli rodza sie takie watpliwosci jak powyzej?

    Anna Kozlowska

  • arturpio

    0

    jesli juz, to mozna powiedziec "inspiracja". Ale "inspiracja" to nie "plagiat"....

    Cytujac Wiki : "Plagiat - skopiowanie cudzej pracy/pomysłu (lub jej części) i przedstawienie pod własnym nazwiskiem".

    Z obrazkow wynika ze to nie "plagiat", bo nie jest to "kopia".

    Co do "inspirowania sie", a wiec "kradzierzy pomyslu", to granice sa trudne do okreslenia, bo przeciez "rozwoj" czy "postep" , czyli cala nasza ludzka cywilizacja, opieraja sie wlasnie na "inspiracji", czyli czerpaniu z dorobku innych...

  • nutel.la

    0

    Skoro ludzie potrafią niezależnie stworzyć te same wynalazki bądź opracować te same koncepcje matematyczne/fizyczne/jak jeszcze chcecie, to dlaczego nie mogą stworzyć podobnych obrazów?
    Niedługo narysowanie zwykłego kwiatka będzie plagiatem.
    Chore.

  • Gość: Zenon

    0

    Jako grafik wiem, że takie sytuacje się zdarzają. Sam dwukrotnie w ciągu ostatnich lat zaproponowałem klientowi projekt, który po czasie okazał się niemal kopią czegoś istniejącego wcześniej. Moje tłumaczenia wypadały baaaardzo blado.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX