Najbardziej absurdalna wystawa? Muzeum osobliwości Davida Shrigley'a [ZDJĘCIA]

marz
01.02.2012 , aktualizacja: 01.02.2012 19:00
A A A Drukuj
Fot. OLIVIA HARRIS Reuters "Nutless" (2002)
Reakcje na złożoną z wypchanych zwierzątek czy banalnie prostych rzeźb wystawę brytyjskiego artysty łatwo przewidzieć. Większość z widzów zawyrokuje - błazen, dziecinada, kolejny przykład sztuki nowoczesnej, której nikt nie rozumie, a bogaci marszandzi za nią płacą. Ale ironii i poczucia humoru Davidowi Shrigley'owi ciężko odmówić.

Fot. OLIVIA HARRIS Reuters
"I'm Dead" (2010)
David i jedna z jego
fot. youtube.com
David i jedna z jego "zabawek"
David Shrigley ze swoim
Fot. OLIVIA HARRIS Reuters
David Shrigley ze swoim "Strusiem" (2009) w Hayward Gallery
Wypchany terrierek trzymający tablicę "Jestem martwy", nagrobek dla "chleba, mleka i płatków śniadaniowych", rzeka wystawiona na sprzedaż i trzymająca własną głowę wypchana wiewiórka. Magazyn osobliwości? Zdecydowanie, ale podniesiony do rangi sztuki.

Pół makabryczne, pół humorystyczne instalacje to twory Davida Shrigley'a, którego wystawa "Brain Activity" w londyńskiej Hayward Gallery wywołuje sporo zamieszania w świecie sztuki. Bo czy wstawionego do galerii strusia bez głowy, poustawiane na schodach buty różnej wielkości, albo jajo z napisem "jajo" można traktować poważnie?



Sam autor instalacji nie uważa się ani za osobę obsesyjnie bojącą się śmierci, ani za szczególnie "śmiesznego" artystę. Ale cieszy się, że odbiorcy znajdują w jego twórczości elementy humorystyczne: - Jeśli zacząłbym mówić o śmierci czy smutku bez poczucia humoru, to stałbym się bardzo trudny do przełknięcia.

Człowiek Renesansu?

Oprócz przedstawionych na wystawie instalacji Shrigley z powodzeniem zajmował się fotografią, rzeźbą, animacją i reżyserią. Zrealizował m.in. teledysk dla brytyjskiej supergrupy Blur pt. "Good Song":



Teledysk zdradza jego pierwszą miłość - animację i rysunki, którymi zajmował się tuż po skończeniu studiów artystycznych, kiedy - jak sam przyznaje - "nie wiedział, co ze sobą zrobić" . Zresztą elementy animacji wykorzystuje w swojej pracy do dziś.

- Jeśli moją sztukę miałbym traktować jako reakcję "na coś", byłaby to zapewne reakcja na "pustą popkulturę, wrażliwość spod znaku X-Factor, ale i Toy Story 3". Ale zastrzega, że przede wszystkim sztukę traktuje jako zabawę i stroni od szufladkowania swoich prac. Bo jaką etykietką można opatrzyć jajo z napisem "jajo" albo zdjęcie zgiętych torów podpisane "Zdjęcie zgiętych torów"? Chyba tylko "ironia ekstremalna".

Wbrew pozorom genialny

Specyficzne poczucie humoru i oszczędność środków wyrazu początkowo dały Shrigley'owi miano "pseudoartysty". Ale z biegiem czasu zaczął zyskiwać sobie przychylność krytyków, a ostatnia wystawa okazuje się sporym sukcesem. Krytyk Guardiana używa nawet słowa "geniusz", ale zanim zdążymy się oburzyć - wyjaśnia dlaczego.

- Z reguły gdy rysunek satyryczny nas nie rozśmiesza myślimy - "słaby". U Shrigley'a nawet jeśli nas nie rozśmiesza, to sprawia, że myślimy. A to przecież podstawa sztuki konceptualnej, która najczęściej zmusza nas do myślenia w stylu "Kto za to zapłacił"? - czytamy w recenzji Nicolasa Lezarda.

Swoją drogą David Shrigley jest chyba obecnie ulubionym artystą krytyków Guardiana. Jeden z nich zdecydował się nawet na tatuaż jego autorstwa. Równie "dziwny" jak cała wystawa. ZOBACZ TUTAJ >>

A specyficzne poczucie humoru towarzyszy widzom nawet w muzealnym sklepie, gdzie artysta jako pamiątkę po wystawie oferuje uroczy zestaw pieprzniczki i solniczki:



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 7
  • 9
  • 3
  • 2
  • 12

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (26)

  • money.pl

    0

    To nic nowego,u nas niejaka Kozyra zrobila kariere dzieki wybitnej pomocy Wyborczej,pokazujac
    wypchane,martwe zwierzeta ustawione jedno na drugim.
    Idiotow nie brakuje na widowni i n ie brakuje cwaniakow udajacych artystow.Cos w Gazecie drgnelo,bo
    teraz pisz ejuz "autor instalacji " a nie "artysta".
    Dobre i to,ale pytam: po co w ogole to pokazywac ???

  • Gość: Adam

    0

    Dlaczego rościcie sobie prawo do nazwania tego działu słowem Kultura? Powinniście nazwać go Rozrywka dla plebsu lub coś w tym stylu.

  • nutel.la

    Oceniono 4 razy 0

    Niezależnie od tekstów typu "Większość z widzów zawyrokuje - błazen, dziecinada, kolejny przykład sztuki nowoczesnej, której nikt nie rozumie, a bogaci marszandzi za nią płacą. Ale ironii i poczucia humoru Davidowi Shrigley'owi ciężko odmówić. " dla mnie to będzie nadal koeljny przykład podnoszenia niczego do rangi sztuki.
    W internecie można się natknąć na setki tysięcy satyrycznych rysunków tego typu, ale jakoś nikt nie próbuje ich na siłę ustawiać w galeriach. WIeworka trzymająca głowę w łapkach wcale nie staje się sztuką przez to, że jest wypchaną statuetką a nie rysunkiem...

    Niestety, znalazł się ktoś, kto promuje te prace jako "sztukę nowoczesną", znaleźli się (opłaceni?) krytycy i już tłumy walą na wystawę, bo pokazać się trzeba.

    Żałosne.

  • izarp

    Oceniono 2 razy 0

    dla mnie to pewna patologia podniesiona do rangi sztuki. Absurd...! Ale najgorsze jest to, że tą "sztukę" się wystawia, a więc i akceptuje i rozpowszechnia...

  • apollo1966

    0

    Dobre, dobre!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX