Anna Maria Przybysz urodziła się i pracowała w
Krakowie, tam też studiowała na Akademii Sztuk Pięknych. Informacją o śmierci potwierdzili strażacy, którzy znaleźli ją w mieszkaniu w Wieliczce.
Miała niezwykle charakterystyczny styl - jej pełne kolorów, kobiece i subtelne prace można było oglądać na stronach największych polskich magazynów,
współpracowała ze znanymi markami modowymi, przygotowywała okładki płyt. W tym m.in. debiutanckiego krążka "Bits & Pieces" zespołu Twilite.
- To, co się stało to dla mnie jakiś kosmos. Osobiście nie udało nam się nigdy spotkać. Znaliśmy się jeszcze z czasów MySpace'a, gdzie zwróciliśmy uwagę na jej prace - wspomina Rafał Bawirsz z Twilite. - Szukaliśmy grafika, którzy przygotowałby dla nas okładkę, Ania chętnie się na to zgodziła. Byliśmy bardzo zadowoleni z efektów.
Ben Guillou, twórca popularnego przewodnika kulturalnego EMMA PAK, tak ją pamięta: -
Była jedną z najbardziej utalentowanych i pozytywnych polskich graficzek. Wspierała nas od samego początku. Trudno uwierzyć w to, co się stało.
Przybysz była laureatką wielu graficznych konkursów, zajmowała się projektowaniem form przemysłowych i brała udział w wielu wystawach. Na jednej z nich - "FashionDRAW" - jej prace można było zobaczyć u boku m.in. Anny Halarewicz, Łukasza Pyciora i Agaty "Endo" Nowickiej.
"Pamiętam jak patrzyłam na nią i inne poznane wtedy ilustratorki mody, Anię Halarewicz i Magdę Antoniuk -
wszystkie trzy smukłe i piękne, zupełnie jak postacie z ich prac -
wspomina Endo na Facebooku. To był nowy rozdział w polskiej ilustracji, którego wcześniej nie znałam - ich kariery właśnie nabierały tempa, byłam bardzo ciekawa jak się będą rozwijały. Potem oglądałam prace i zdjęcia Ani w necie, mogąc w czasie rzeczywistym obserwować jej rozwój jako ilustratorki: inspiracje, eksperymenty, drogę twórczą. Wszystko było przed nią - piękną, zabawną, uroczą, utalentowaną. To takie niesprawiedliwe, że już jej nie ma. Miała jeszcze tyle do narysowania".