Murale i napisy na wirtualnej wystawie

Joanna Białowicz
21.01.2012 , aktualizacja: 20.01.2012 12:45
A A A Drukuj
Wlepka na ścianie kamienicy przy ul. św. Tomasza Krk: Loca(r)tor Wlepka na ścianie kamienicy przy ul. św. Tomasza
Graffiti, murale, szablony - wszystko to, co składa się na sztukę ulicy, zamalowywane i usuwane, wiedzie krótki żywot. Aby najciekawsze z tych prac nie znikały bez śladu, powstała inicjatywa "Krk: Loca(r)tor".
Szablon wielowarstwowy na Zabłociu
Krk: Loca(r)tor
Szablon wielowarstwowy na Zabłociu
Szablon na budynku przy ul. Krakowskiej
Krk: Loca(r)tor
Szablon na budynku przy ul. Krakowskiej
- W przestrzeni publicznej pojawia się coraz więcej inicjatyw streetartowych. Część z nich jest bardzo ładna, część pouczająca. Pomyśleliśmy, że warto byłoby je uwiecznić - mówi Stefania Hrycyk, opiekunka projektu realizowanego przez Fundację "Wschód Sztuki". - A najlepsze, co mogliśmy zrobić, to udokumentować je i zbudować dla nich w internecie wirtualną galerię. Przy zdjęciach podajemy lokalizację prac, żeby każdy mógł się pobawić w detektywa, pójść, poszukać, sprawdzić, czy dane dzieło jeszcze istnieje.

W Krakowie powstaje wiele legalnych streetartowych projektów - monumentalnych murali, ścian, na których można tworzyć. Niektóre z prac pojawiają się jednak także w miejscach niekoniecznie do tego przeznaczonych. Zwłaszcza twórcom łatwych, ale niewielkich szablonów zależy, żeby swoje prace umieszczać w widocznym miejscu i najlepiej gdzieś w centrum miasta. Zazwyczaj przedstawiają twarze - najczęściej są to ikony popkultury, jak Audrey Hepburn czy Blues Brothers, ale zdarzają się też polityczne, na przykład wizerunki Jarosława Kaczyńskiego. Jak podkreśla Stefania Hrycyk, "Krk: Loca(r)tor" nie publikuje treści obraźliwych, rasistowskich ani dotyczących jakichkolwiek klubów sportowych.

Choć dla wielu ludzi nadal wszystkie powstające spontanicznie malunki na murach to przejaw wandalizmu, popularność street artu ciągle rośnie. Tworzą go głównie amatorzy, ale coraz częściej po tę formę wyrazu sięgają też uznani artyści. Na świecie sztuka ulicy weszła już do artystycznego kanonu, stanowiąc wyzwanie dla krytyków i dyrektorów muzeów. Wciąż też pojawiają się nowe inicjatywy, wykraczające daleko poza samo "malowanie na murach". Do street artu bowiem można zaliczyć ceramikę, którą później wkleja się w drzewa czy mury, a nawet dzierganie (grupa ludzi "zadzierguje" na drutach jakiś element, na przykład rower stojący na Rynku Głównym przed Empikiem).

Z pewnością street art nie rozwinąłby się tak bardzo, gdyby nie internet, w którym popularyzowane są tego rodzaju projekty. Trudno jednak wyobrazić sobie, by sztuka ulicy istniała jedynie w przestrzeni wirtualnej. Także dlatego w ramach zeszłorocznego festiwalu Art-Boom odbyła się wycieczka śladem największych krakowskich realizacji streetartowych. "Krk: Loca(r)tor" zaś chce w kwietniu w Galerii Nova urządzić wystawę poświęconą sztuce ulicy i dorobkowi jej najwybitniejszych twórców. Stefania Hrycyk zapewnia: - W związku z krakowskim kataklizmem w finansowaniu kultury będzie to z pewnością jedna z ciekawszych tegorocznych inicjatyw.

Podziel się