Niesamowity głos, silikonowe usta. Kim naprawdę jest "sensacja tego roku" - Lana Del Rey?

marz, Guardian, Telegraph
03.11.2011 , aktualizacja: 03.11.2011 13:41
A A A Drukuj
Lana Del Rey fot. Interscope Records Lana Del Rey
Z jednej strony niesamowity głos, 2 miliony odsłon na YouTubie i status "wielkego odkrycia muzyki pop tego roku" . Z drugiej posądzenia o chwyt marketingowy, plotki o operacjach plastycznych i "plecach" w branży muzycznej. Internet huczy dziś od kłótni o amerykańską wokalistkę Lanę Del Rey, ale czy po drodze nie zapomniał o muzyce?
Lana Del Rey w
fot. youtube.com
Lana Del Rey w "Video Games"
Lana Del Rey
fot. Interscope Records
Lana Del Rey
Lana Del Rey
fot. facebook.com
Lana Del Rey
SONDAŻ
Co sądzisz o Lanie Del Rey?

Niesamowity głos, kogo obchodzą jej operacje?
Potrafi śpiewać, ale poczekajmy na więcej
Kolejny sztuczny produkt wielkich wytwórni

Dawno nie było tak kontrowersyjnego debiutu w świecie muzyki pop. Lana Del Rey w Wielkiej Brytanii i USA jest już sensacją internetową tak dużego formatu, że ciężko uwierzyć, że jej singiel "Video Games" został wydany dopiero kilkanaście dni temu. Wcześniej 24-letnia Amerykanka zdążyła już przebić granicę 2 milionów wyświetleń swojego klipu na YoutTube, podpisać kontrakt płytowy z Interscope Records i wywołać burzę zarówno podejrzeń jak i zachwytów.

Bo w historii Lany nic nie jest pewne, począwszy od tego czy jej "kariera" jest prawdziwym nieoszlifowanym diamentem, czy świetnie zaplanowanym majstersztykiem reklamowym, na tym czy jej usta są prawdziwe, czy nadmuchane silikonem skończywszy.

It's you, it's you, it's all for you



Zaczęło się od "Video Games" - chwytającej za serce piosenki, w której (ucharakteryzowana?) na niepełnoletnią Lolitę Lana (prawdziwe nazwisko Lizzy Grant) łamiącym się głosem śpiewa o toksycznym związku i chorym uzależnieniu od partnera. Utworowi towarzyszy własnoręcznie zrobione przez Lanę wideo, w które wplotła zdjęcia dzieciaków z biedniejszych przedmieść, fragmenty kreskówek i nakręcone "z ręki" zdjęcia siebie.

W sieci od razu pojawiły się pytania o autentyczność "własnoręcznego" teledysku, potem plotki o rzekomym kontrakcie z dużą wytwórnią, który Lana miała podpisać już kilka miesięcy wcześniej. Ale nic nie dorównuje kontrowersjom jakie wzbudził jej wygląd i tajemnicze dzieciństwo.

Silikon, Hollywood, przyczepa

Bo o image'u Lizzy-Lany można napisać osobny artykuł. Błyszczące pukle włosów przywodzą na myśl ikony Hollywood z lat 50., nienaganny makijaż wygląd nastolatek z bogatych przedmieść, a dżinsowe szorty, bluzy z kapturem i grube łańcuchy przypominają biedne osiedla przyczep na peryferiach USA.

Do tego dochodzą wypowiedzi Lizzy o jej barwnym okresie dorastania, gdy m.in. mieszkała właśnie w przyczepie, śpiewała w brooklyńskich barach i borykała się z nieustannym brakiem pieniędzy. Ale jednocześnie chodziła ponoć do artystycznej szkoły i miała znajomych w branży muzycznej...

Jeszcze więcej miejsca poświęcono plotkom o rzekomych operacjach plastycznych które zamieniły przeciętnie wyglądającą Lizzy z małego Lake Placid w stanie Nowy Jork w kuszącą Lolitę - Lanę Del Rey.

A głos?

Szkoda tylko, że w tym całym zamieszaniu wszyscy zapominają o tym, że Lana przede wszystkim śpiewa. I to tak, że trudno pozostać obojętnym. Ostatnio pojawiła się m.in. w brytyjskim programie rozrywkowym "Later with Jools Holland" udowadniając, że jej głos to nie podróbka:



W międzyczasie singiel "Video Games" tuż po premierze znalazł się w pierwszej 10. brytyjskiego Top 10, trafił na 3 miejsce sklepu iTunes, a brytyjski Rolling Stone wystawił Lanie oryginalną laurkę. - Takie piosenki zdarzają się dziś bardzo rzadko. Z pozoru proste, ale zachwycające szczerością. To kawałek, który można puścić w sklepie muzycznym i każdy po chwili zapyta: Kto to śpiewa? A czy nie o to chodzi w muzyce?

Krytycy zaczęli więc już przebąkiwać: "Czy w XXI wieku można jeszcze rozmawiać o granicach autentyczności?". - Żyjemy w czasach, gdy każdy może dowolnie budować swoją tożsamość w internecie, z miliona różnych kawałków i inspiracji popkulturowych. W czasach, gdy w Londynie śpiewa się bluesa, a w Nowym Jorku afro-pop. Lizzie po prostu zrobiła z tego świetny użytek, a plotka dodatkowo niesie ją dalej w świat - napisał w brytyjskim "Telegraph" Neil McCormick.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (49)

  • zbirone

    Oceniono 9 razy -5

    Lana i fuckin hot.

  • Gość: barbeem

    Oceniono 12 razy 0

    usta, usta ma napuchnięte, nabrzmiałe i pewnie stąd tak słabo wyszło na żywo

  • kretu23

    Oceniono 34 razy -10

    głosu nie ma. nie umie śpiewać. włączyła sobie pogłos. piosenki ma jarmarczne. czyli wszyscy będą ją kochać i kupować jej płyty. ludzie znają cenę wszystkiego ale wartość niczego.

  • Gość: agfis

    Oceniono 24 razy 8

    A niech sobie wygląda jak chce, czy to takie istotne? Ja po prostu kupię jej płytę, bo piosenki ma piękne a głos nieziemski!

  • Gość: Marta

    Oceniono 18 razy 0

    @doriana88
    Kiepski głos? Przecież ona śpiewa mezzosopranem! Głosem stworzonym do arii operowych! Co do postaci - być może od czasów B. Spears albo Lady Gagi dużo się zmieniło, ja wciąż jednak uważam, ze najważniejsza jest muzyka, anie skandale. Sama piszesz, ze net lubi sensacje i skandale, a wcześniej zarzucasz muzykowi, że jest banalną postacią..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX