Wielkie pieniądze, mnóstwo efektów specjalnych i nadzieje na finansowy sukces, który pozwoli na kolejne części. Zbliża się premiera "Johna Cartera", najnowszego i najdroższego filmu Disneya.
Jego
realizacja pochłonęła już 250 mln dolarów, co daje mu piąte miejsce na liście najdroższych filmów świata przed "Avatarem". Producenci kilka miesięcy temu zapowiedzieli, że doczeka się kontynuacji, jeśli zarobi prawie trzy razy tyle - około 700 mln.
Pięć najdroższych produkcji w historii kina | Film | Rok | Budżet w dolarach |
| 1. Piraci z Karaibów: Na krańcu świata | 2007 | 300 mln |
| 2. Zaplątani | 2010 | 260 mln |
| 3. Spider-Man 3 | 2007 | 258 mln |
| 4. Harry Potter i Książę Półkrwi | 2009 | 250 mln |
| 5. Avatar | 2009 | 237 mln |
Twórca "Toy Story" gwarancją sukcesu? Tytułowym bohaterem produkcji (Taylor Kitsch) jest młody weteran wojny secesyjnej, który trafia na Marsa i zostaje wplątany w konflikt pomiędzy zamieszkującą planetę istotami.
"John Carter" już teraz może być pewny sporego grona odbiorców. I to nie tylko fanów gatunku. Film powstał na podstawie popularnej serii książek Edgara Rice'a Burroughsa, odpowiedzialnego m.in. za stworzenie cyklu książek o przygodach Tarzana.
Osobą odpowiedzialną za jego reżyserię jest Andrew Stanton - twórca przebojowych animacji z "Toy Story" i "Gdzie jest Nemo?" na czele.
Doniesienia zagranicznych mediów nie są jednak zbyt optymistyczne. Według
serwisu Deadline, "John Carter" może się okazać pierwszą wielką porażką finansową 2012 roku. Badania rynku wskazują, że spora część amerykańskiej widowni w ogóle nie wie o istnieniu filmu.
Jak 'Avatar' tylko jeszcze droższy. John Carter klapą za 250 mln dol.? [FOTO] >
"Duże zyski i duże ryzyko" Tymczasem Disney zapowiada, że to najbliższe tygodnie będą dla niego decydujące. Kampania promocyjna nabiera tempa, ale zbyt wiele czasu twórcom nie zostało -
światowa premiera filmu zapowiedziana została na 8 marca. Nastroje w wytwórni są ponoć bardzo nerwowe: - Wiemy, że jeszcze długa droga przed nami - przyznaje jeden z przedstawicieli firmy.
"Nie jest tajemnicą, że
studia filmowe ciągle szukają pomysłów na stworzenie nowych serii filmowych, które przyniosłyby im wielkie zyski. Nieważne, że to zaśmieca kina kolejnymi adaptacjami i sequelami, zostawiając mało miejsca na nowe, oryginalne historie. Duży zysk oznacza jednak duże ryzyko" -
przyznaje Bel Silverio z serwisu ScienceFiction.com.
Wiele amerykańskich mediów już teraz
porównuje "Johna Cartera" do "Wodnego świata" Kevina Costnera, który kilkanaście lat temu zapowiadany był jako najdroższy film w historii kina. Jego
budżet został dwukrotnie przekroczony i ostatecznie zamknął się w kwocie 175 mln dolarów - w Stanach Zjednoczonych zarobił ledwie połowę z tego.