Adele i Blur - te dwa słowa były wczoraj na ustach wszystkich nie tylko w Wielkiej Brytanii. Wracająca po kilkumiesięcznej przerwie wokalistka zdominowała rozdanie brytyjskich nagród muzycznych BRITS, a wracający po latach Blur zachwycił publiczność wiązanką swoich najwiekszych przebojów.
Fot. DYLAN MARTINEZ REUTERS
Rihanna na BRIT Awards
Fot. DYLAN MARTINEZ REUTERS
Adele pokazuje środkowy palec organizatorom, za wymuszenie skrócenia jej mowy
Fot. LUKE MACGREGOR REUTERS
Nie tylko Adele wystawiła środkowy palec. Plan B wystawił nawet dwa
Najlepszy brytyjski album i najlepsza brytyjska wokalista solowa - te nagrody powędrowały we wtorkowy wieczór do rąk Adele, na rozdaniu BRITS, przyznawanych przez brytyjski przemysł fonograficzny. Tydzień wcześniej powracająca triumfalnie po problemach z głosem piosenkarka zgarnęła aż sześć statuetek Grammy, m.in. dla najlepszego albumu i piosenki.
Główną nagrodę w kategorii solistów zdobył 21-letni brytyjski piosenkarz i kompozytor Ed Sheeran, który w ubiegłym roku zadebiutował singlem "The A Team". Kompozycja znalazła się na trzecim miejscu brytyjskiej listy przebojów. Sheeran uznany został też za najlepszego ubiegłorocznego debiutanta. Zespołem roku wybrano Coldplay.
Wspaniały powrót
- To był wspaniały rok. Jestem dumna z bycia Brytyjką - przyznała Adele przyjmując statuetkę z rąk Kylie Minogue. Ale chwilę potem nie omieszkała pokazać środkowego palca, zdenerwowana tym, że prowadzący James Corden przerwał jej podziękowania.
- Nie wystawiałam palca do fanów, tylko do pana w garniturze (prowadzącego galę Cordena) - tłumaczyła potem artystka, a telewizja grzecznie przeprosiła za niecenzuralny gest. Brytyjczycy mają jednak więcej poczucia humoru od Amerykanów, bo obyło się bez wielkiego zamieszania, które wywołał środkowy palec podczas występu Madonny na Super Bowl.
Adele potwierdziła, że wróciła do formy po problemach zdrowotnych ze strunami głosowymi wykonując swój największy hit "Rolling in the deep". Tydzień temu wykonała go po raz pierwszy po operacji, na rozdaniu nagród Grammy w Los Angeles.
Jeszcze wspanialszy powrót
Największym wydarzeniem wieczoru nie były jednak nagrody, a powrót, na który fani gitarowego grania z Wysp czekali od lat. Po odebraniu nagrody za swój wkład w rozwój brytyjskiej sceny muzycznej zabrzmiały pierwsze dźwięki kultowego utworu "Girls and boys", a na scenie szaleć zaczął frontman Damon Albarn z zespołem Blur. Potem publiczność usłyszała jeszcze "Song 2" i "Parklife":
Na scenie pojawił się również London Gospel Choir, który wykonał z Blur balladę "Tender". Kwartet zakończył kolejnym melancholijnym przebojem - "This is a Low" pozostawiając większą część publiczności oniemiałą z zachwytu.
Na gali wystąpili również Coldplay ("Every teardrop is a waterfall" z fajerwerkami), Florence Welch ("No Light, No Light" w pięknej scenografii), Noel Gallagher, Bruno Mars i Rihanna.
Nie zapomnieli o Whitney i Amy
Wśród serii występów gwiazd nie zabrakło czasu dla upamiętnienia zmarłej przed kilkunastoma dniami Whitney Houston, jak również Amy Winehouse. Prowadzący James Corden podreślił jakim szokiem była dla wszystkich wiadomości o śmierci Whitney, która "nie tylko inspirowała świat, ale i miała wpływ na wielu artystów obecnych na gali".