Oscary 2015. Polska klątwa oscarowa trwa - od Rybczyńskiego do Kuleszy. Aktorki "Idy" oglądały przemowę Pawlikowskiego w telewizji

24.02.2015 15:08
Agata Trzebuchowska, Paweł Pawlikowski i Agata Kulesza

Agata Trzebuchowska, Paweł Pawlikowski i Agata Kulesza (ROBERT GALBRAITH/REUTERS)

W tym roku padło na Agatę Kuleszę i Agatę Trzebuchowską - w momencie, gdy Nicole Kidman wypowiedziała słowo ?Ida?, ogłaszając polskie zwycięstwo w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, aktorki były poza główną salą. ?Klątwa oscarowa? dopadła przed nimi wielu twórców pochodzących z naszego kraju. Zaczęło się od Zbigniewa Rybczyńskiego, który tuż po wygranej znalazł się w... areszcie.
Podczas 87. gali rozdania Oscarów mogliśmy cieszyć się z polskiej statuetki dla "Idy", ale gdy na scenę został wywołany reżyser Paweł Pawlikowski, kamery nie pokazały gratulujących mu aktorek znanych z "Idy". Dlaczego? Bo Trzebuchowskiej i Kuleszy nie było wtedy na miejscach.

- Wyszłyśmy z Agatą na korytarz napić się wina i skorzystać z toalety, bo z programu wynikało, że nasza kategoria będzie znacznie później - opowiadała TVN24 Agata Trzebuchowska, która zagrała tytułową "Idę". Aktorki cieszyły się w związku z tym z sukcesu, oglądając (długo) przemawiającego reżysera na ekranie telewizora.



Palenie szkodzi

To nie pierwszy przypadek, gdy w najbardziej ekscytującym momencie oscarowej gali polscy filmowcy mieli podobne problemy. Pech podobno zaczął się w 1983 roku, gdy statuetką za najlepszy krótkometrażowy film animowany zostało wyróżnione "Tango" Zbigniewa Rybczyńskiego.

Podobno na widowni znalazł się w ostatniej chwili, tuż przed ogłoszeniem wyników w jego kategorii, bo - podobnie jak w tym roku Kulesza i Trzebuchowska - popijał wino na korytarzu. Gdy odbierał statuetkę, w trampkach i T-Shircie przysłoniętym szalikiem(?), nieznającemu wtedy prawie w ogóle języka angielskiego reżyserowi na scenie towarzyszyła w roli tłumaczki jedyna Polka zasiadająca wśród członków przyznających Złote Globy, korespondentka filmowa Yola Czaderska-Hayek.



- Siedzę na widowni, jakaś aktorka mówi, że "winner short film is Zbinju Łybczynskaj", bo się nie nauczyła. Wychodzę na scenę w trampkach, T-shircie. Za kulisami kobiety z "Playboya", faceci w liberiach, kelnerzy we frakach. Daję tłumaczce Oscara, idę zapalić z wrażenia, wracam, a ci kelnerzy skaczą mi na plecy, kopię ich po jajach, zakładają mi kajdanki, do garażu, choć krzyczę, że "I have Oscar", bo więcej wtedy nie umiem - wspomina Rybczyński w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". - W garażu leżę na plecach, jakaś piękna policjantka siedzi mi na twarzy, celując z kolta, ładują mnie do samochodu i do ciupy. Ubierają w pomarańczowy kombinezon i do celi - kontynuuje.

Dlaczego świeżo upieczony laureat Oscara został tak potraktowany? - Były pogróżki o zamachu bombowym, a przede mną jakiś gość nago latał po scenie, więc wzięli FBI do ochrony. To byli ci kelnerzy. Nie mieli podglądu na scenę, a jak zobaczyli faceta w trampkach, sądzili, że szaleniec - tłumaczy Rybczyński w tym samym wywiadzie.

Wygląda na to, że maksyma "palenie szkodzi" sprawdziła się nie tylko w przypadku Rybczyńskiego. Kilkanaście lat później na papierosa przed budynek wyszli nominowani wtedy do nagród Akademii Krzysztof Kieślowski (za scenariusz i reżyserię filmu "Trzy kolory: Czerwony") oraz Marcel Łoziński (za krótkometrażowy dokumentalny "89 mm od Europy"). Wieść niesie, że ktoś zamknął drzwi, gdy byli na zewnątrz i długo nie mogli dostać się do środka.

"Oscarowe dziewczyny" na kanapie. I to jest najlepsze zdjęcie z gali! >>


Nie ma zmiłuj

Oscarowa gala to ogromne przedsięwzięcie, transmitowane przez stacje telewizyjne na całym świecie. Nic dziwnego, że producenci starają się, żeby podczas uroczystości wręczania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej wszystko było dopięte na ostatni guzik. Dlatego np. tuż przed końcem przerwy reklamowej - jak wspomina w rozmowie z Gazeta.pl Bartosz Konopka, nominowany w 2010 roku w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny za "Królika po berlińsku" - głos wydobywający się z głośników co chwilę przypomina o upływającym czasie i prosi o zajmowanie miejsc. Kto nie zdąży, zostaje poza główną salą, nawet jeśli za kilka chwil ma być prezentowana "jego" kategoria.

Także Konopka miał podczas oscarowej nocy, gdy jego film walczył o statuetkę, pecha. - Ja poszedłem w przerwie do toalety, a tam nie ma żadnego planu, dlatego nie wiadomo, kiedy będzie twoja kategoria. Trwa to wszystko kilka godzin, a tu winko, śmiechy, chichy, czasami musisz po prostu wyjść i, powiedzmy, się przewietrzyć. Więc wyszedłem, a tu nagle wpada porządkowy, jeden z tych, którzy witają i przyznają gościom miejsca; wpada i krzyczy: "Mr Konopka! Where are you!? Mr Konopka!". No to ja też wypadam z tej kabiny, pytam co się dzieje, a on wściekły i rozżalony ciągnie mnie z powrotem na salę, bo zaraz będzie nasza kategoria. Wpadamy w ostatniej chwili i słyszę pretensje, niemal żal: dlaczego ja mu to zrobiłem, dlaczego byłem taki okrutny, przecież straciłby prace, gdybyśmy to my akurat dostali Oscara - wspominał w rozmowie z Gazeta.pl.

Najciekawsze rzeczy? Działy się w damskiej toalecie". Bartosz Konopka o oscarowej gali [WYWIAD] >>

Nie tylko taka klątwa

Naukowcy przeprowadzili badania, które według nich udowodniły istnienie jeszcze innej klątwy związanej z nagrodami przyznawanymi przez Amerykańską Akademię Filmową - zdobycie Oscara może pozytywnie wpłynąć na karierę, ale jest duże prawdopodobieństwo, że zwycięzcę czeka (szybki) rozwód.

Sprawa dotyczy przede wszystkim aktorek, które docenione zostały za pierwszoplanowe role, które czasem nawet kilka miesięcy po podziękowaniach wygłoszonych ze sceny w stronę chłopaków, narzeczonych bądź mężów, doświadczają zdrady albo rozstają się z partnerami. Wśród laureatek Oscara, które padły ofiarami tej klątwy znalazły się m.in. Julie Andrews, Faye Dunaway, Emma Thompson, Hilary Swank, Reese Witherspoon oraz Sandra Bullock.

- Oscar przedłuża życie o 5 lat. To dobrze, bo mam młodszego męża - zażartowała podczas przemowy Julianne Moore, która w tym roku dostała Oscara za kreację stworzoną w filmie "Still Alice". Pozostaje trzymać kciuki za nią i Barta Freundlicha, żeby rozwodowa oskarowa klątwa ich ominęła.

Zobacz także
Komentarze (44)
Oscary 2015. Polska klątwa oscarowa trwa - od Rybczyńskiego do Kuleszy. Aktorki "Idy" oglądały przemowę Pawlikowskiego w telewizji
Zaloguj się
  • zibi_zd

    Oceniono 99 razy 71

    Szkoda że autor nie napisał jak to się tam naprawdę odbywa i dlaczego zdarza się że kogoś nie ma. Podczas przerw na reklamy a te trwają ludzie wychodzą z sali. Napić się, zapalić czy po potrzebą (ceremonia trwa kilka godzin). Gdy kończy się przerwa drzwi do sali SĄ zamykane i nikt nie wejdzie ... absolutnie nikt. To już przytrafiło się bardzo wielu osobom i nie ma co z tego robić sensacji. Darujcie sobie te idiotki, darmowe winka itd.

  • tadjan

    Oceniono 71 razy 53

    mam nadzieję, że aktorkom nie popsuje humoru ta cała głupawa paplanina....

  • nirelle

    Oceniono 65 razy 35

    Gratuluję Reżyserowi Pawlikowskiemu i całej ekipie nagrody Oscara.

  • keram01

    Oceniono 82 razy 24

    Pytanie zasadnicze czy one w ogóle były na sali głównej ?

  • horp

    Oceniono 31 razy 23

    Dobrze ze ...Pawlikowski rezyser trzymał pecherz do końca na sali...

  • c2s

    Oceniono 48 razy 16

    Żadna tam klątwa bo Ida to jeden z niewielu filmów, w którym w końcu jasno i wyraźnie pokazano zbrodniczy udział stalinowskiej żydokomuny we władzach PRL. Postać Wandy Gruz - Heleny Wolińskiej (Fajga Mindla Danielak) rozpocznie otwartą dyskusje na temat motywów ukrywania historycznej prawdy o komunistach żydowskiego pochodzenia w zbrodniach reżimu stalinowskiego w latach 1944-1989 i ich późniejszym wpływie na kształtowanie się obecnej “demokracji nomenklaturowej” w Polsce.

  • finalna

    Oceniono 29 razy 13

    Podzielę z wami rcenzją - doskonała, długa i po angielsku, ale polecam szczerze - zwłaszcza tym, którzy mają antysemickie obsesje i antypolskie lęki. www.newyorker.com/culture/culture-desk/ida-a-film-masterpiece

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX