Gdzie się podziały tamte prywatki... Wielki powrót disco na Burn Selector Festivalu [WIDEO]

Szalone disco nowojorczyków z Hercules and Love Affair, długo oczekiwany koncert La Roux i wreszcie solidne występy polskiej reprezentacji z Igorem Boxxem i Oszibarackiem na czele - tak wyglądał drugi i zarazem ostatni dzień Burn Selector Festivalu. W tym roku na imprezie bawiło się ponad 10 tys. osób - podają organizatorzy.
To na nich publiczność czekała najbardziej: z jednej strony The Orb, legenda elektroniki, formacja, której członkowie mogliby być ojcami niejednego wykonawcy goszczącego w ten weekend w Krakowie, z drugiej - La Roux, czyli najnowsza i najjaśniejsza gwiazda współczesnej muzyki tanecznej. Dwa pokolenia, dwa różne oblicza muzyki tanecznej i dwa zupełnie inne koncerty. Na jednym festiwalu.

Polak potrafi: Oszibarack i Igor Boxx ****

Zaczęli nasi i to od razu potężnie. Muzycy, którzy mieli już okazję zagrzewać do tańca krakowską publiczność podczas poprzednich edycji festiwalu, tym razem wystąpili w towarzystwie Igora Boxxa, czyli połówki duetu Skalpel. Razem występują jako Dog Trot And The Mushroom Band. Efekty? Bardziej niż przyzwoite. Była solidna dawka eksperymentalnych brzmień, rozpędzający się electropop, pulsujący drum'n'bass, a to wszystko poprzeplatane zmysłowym głosem DJ Patrisii. Panie i panowie, o tym zespole jeszcze będzie głośno!

Starsi panowie i mogą: The Orb ***

Ten występ mógłby przejść do historii Burn Selector Festivalu. Festiwal zdominowany przez młode pokolenie reprezentantów muzyki elektronicznej, a na finał jedni z ojców chrzestnych gatunku? To byłby piękny hołd ze strony organizatorów. Niestety, The Orb pojawili się na scenie o wiele za wcześnie i choć ich występ należy zaliczyć do udanych, transowy klimat i piękne ambientowe pejzaże sprawdziłby się o niebo lepiej w nocy.

Księżniczka czaruje: Katy B ***

Kto się spodziewał mocnych basowych uderzeń, które wprawiałyby w wibrację nawet największych klubowych sceptyków, na tym koncercie mógł się nieco rozczarować. Katy B - przez krytyków okrzyknięta "księżniczką dubstepu" - potraktowała swój macierzysty gatunek zaledwie jako punkt wyjścia. W efekcie otrzymaliśmy wpadający w ucho, skoczny electropop, ale jak na swój pierwszy występ w Polsce i to z nowym zespołem - z niezłym skutkiem. Żywiołowa reakcja publiczności mówiła sama za siebie.

Szalone disco: Hercules and Love Affair *****

Takiego show nie spodziewali się nawet najstarsi festiwalowi wyjadacze. Duszny, gorący klimat amerykańskich dyskotek z lat 70. i 80., szalony, lekko kiczowaty powrót do czasów, gdy w Nowym Jorku królowało słynne Studio 54, a do tego czysta, niczym nieskrępowana radość ze wspólnej zabawy z publicznością. Hercules and Love Affair nie od dziś udowadniają, że wiedzą, jak w niemal perfekcyjny sposób wskrzesić chociażby na jeden wieczór erę disco. Uwaga, ta muzyka uzależnia!

Koncert życzeń: La Roux ****

Energetyczny, przebojowy synthpop i ona - Elly Jackson. Rozwichrzony włos, elegancki biały płaszczyk, a wokół nienagannie uczesani, ubrani w czarne garnitury muzycy. No i oczywiście hity: "Quicksand" czy "I'm Not Your Toy". Dokładnie takiego koncertu oczekiwaliśmy, a oni nam go dali.

- Przepraszamy, że przyjechaliśmy do was tak późno - rzuciła na sam początek występu Elly.

Zdaje się, że nikt już dzisiaj nie ma im tego za złe.

Koncertowa lista przebojów Kultury - dzień drugi:

1. Hercules and Love Affair *****
2. La Roux ****
3. Oszibarack i Igor Boxx ****
4. The Orb ***
5. Katy B ***


***** - "festiwalowa nirwana"
**** - "pot, taniec, satysfakcja"
*** - "nie zawiódł, nie zachwycił"
** - "a miało być tak pięknie..."
* - "ciesz się, że Cię tam nie było!"

Jak ocenialiśmy koncerty pierwszego dnia? Przeczytaj >>

Więcej o:
Komentarze (3)
Gdzie się podziały tamte prywatki... Wielki powrót disco na Burn Selector Festivalu [WIDEO]
Zaloguj się
  • sthoss

    Oceniono 1 raz 1

    ale zabawa, he he.
    jak na stypie jakiejs

  • papatison

    Oceniono 1 raz 1

    Kwiaty we włosach, zupa we wąsach. Prawdziwy metal nie rdzewieje.

  • rotenfinger

    Oceniono 1 raz 1

    Electro-pop-caca lub electro-pop-shit jak ktos woli ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX