Ostateczne POŻEGNANIA w finale Chirurgów. Jestem wściekła

Często zdarza mi się bardzo emocjonalnie podchodzić do tego co oglądam na ekranie, ale to w przypadku Chirurgów reaguję chyba najmocniej. Podobnie jak wielu innych wielbicieli tego serialu. Teraz znów nie mogę się otrząsnąć. Uwaga, spoilery.

Kiedy ważyły się losy George'a i Izzie, płakałam. Nie mogłam uwierzyć, kiedy okazało się, że tym bezimiennym pacjentem okazał się być O'Malley. Kiedy w kolejnym finale w szpitalu Seattle Grace Mercy West pojawił się mężczyzna z bronią w ręku, drżałam o życie bohaterów i też płakałam. A teraz?

 

Shonda odebrała mi nadzieję

 

Jestem w szoku i zastanawiam się, jak Shonda Rhimes mogła mi to zrobić?! Niestety, zapomniałam, że Chirurdzy to serial, w którym naprawdę nie można nigdy niczego zakładać. Bo wszystko może się zmienić w jednej chwili. Tym razem pożegnaliśmy dwie postaci, których mi będzie bardzo brakowało.

 

Pierwszy szok i łzy przychodzą wraz ze śmiercią Lexie. Co prawda już od jakiegoś czasu było wiadomo, że ktoś zginie w finale, ale nie dopuszczałam do siebie myśli, że to może się przytrafić któremuś z bohaterów. Nie chciałam spekulować, nie chciałam wybierać. Bo Chirurdzy to taki dziwny twór serialowy, w którym nawet te postacie, które dołączają w kolejnych seriach, najczęściej po chwili stają się dla mnie nierozerwalnie związane z tą produkcją. Nie chcę wyobrażać sobie nawet, że mogłoby ich zabraknąć. Lexie była właśnie dla mnie idealnym przykładem takiej bohaterki. Chyler Leigh pojawiła się po pewnym czasie, ale wrosła w Seattle Grace. Kibicowałam Lexie, lubiłam ją, miałam nadzieję, że będzie z Markiem. Tymczasem Shonda odebrała mi tę nadzieję. I jestem wściekła.

 

Twórczyni Chirurgów jest znana z tego, że lubi grać na emocjach i z tego, że często robi to po mistrzowsku. Po raz kolejny widzowie będą wylewać morze łez, oglądając pożegnanie Lexie i Marka. To podłe z jej strony, że nie będzie happy endu.

 

Shonda Rhimes twierdzi, że przedyskutowała sprawę z aktorką grającą Lexie i wspólnie doszły do wniosku, że już czas się rozstać. Ja jednak uważam, że to zdecydowanie za wcześnie! Wiem, że przy takiej liczbie bohaterów nie zawsze wszyscy mogą mieć świetnie napisane i ważne wątki, ale miałam nadzieję, że po tym jak Lexie wreszcie otrząsnęła się i postanowiła wyznać Markowi miłość przed szpitalem, wreszcie znów coś ważnego zadzieje się w jej życiu. Nie, to jeszcze nie był czas na ostateczne pożegnanie z Lexie!

 

Jeszcze jedna ''niespodzianka''

 

Wszyscy z pewnością będą długo mówić o śmierci Lexie, a tymczasem w cieniu tego wydarzenia pożegnaliśmy dość niepostrzeżenie jeszcze jedną bohaterkę. I pewnie wielu z nas żyłoby w nieświadomości, że to były jej ostatnie chwile na ekranie, gdyby nie Shonda Rhimes. - Finał był niewiarygodnie ciężki do napisania. Nie cieszył mnie. Było mi niedobrze i smutno. Kończyliśmy ten sezon nie wiedząc NIC o przyszłości (nawiązanie do wtedy jeszcze niepodpisanych nowych kontraktów wielu głównych bohaterów, z serialowymi Meredith i Derkiem na czele - red.). Oprócz dwóch rzeczy. Wiedzieliśmy, że to osteteczne pożegnanie z dwiema bardzo lubianymi przeze mnie osobami: Chyler Leigh (Lexie) and Kim Raver (Teddy) - napisała w wiadomości do fanów.

 

Później wspomina, że odejście Kim Raver musiało być dużą ''niespodzianką'' dla fanów serialu. Wcześniej nie pisały o tym żadne media. Myślę, że podobnie jak ja, wielu widzów czekałoby na powrót Teddy do Seattle jesienią, gdyby nie te wyjaśnienia.

 

Teddy to kolejna z postaci, które pojawiły się w Chirurgach dopiero w jednej z kolejnych serii. Zastąpiła na stanowisku szefowej kardiologii niezbyt lubianą przez widzów dr Hahn i udało jej się zdobyć bardzo dużą sympatię wielu z nich. Teddy Altman w tej serii miała co grać - dramatyczny wątek utraty męża ''stworzył'' z niej jeszcze prawdziwszą niż do tej pory kobietę. Teraz odeszła, najprawdopodobniej na zawsze...

 

Tak, jestem wściekła i jeszcze raz powtórzę: jak Shonda Rhimes mogła mi to zrobić?!

Więcej o: