Podsiadło: Szukam czegoś, przez co będę nieszczęśliwy, nawet gdy problemów nie ma

22.08.2016 14:46
Dawid Podsiadło podczas trasy Męskie Granie 2016 - koncert w Krakowie

Dawid Podsiadło podczas trasy Męskie Granie 2016 - koncert w Krakowie (DAMIAN KRAMSKI / LIVE /materiały prasowe Męskie Granie 2016)

Coraz odważniej opowiada o sobie w tekstach piosenek, choć nie wszyscy zwracają na to uwagę. W rozmowie z Gazeta.pl gwiazdor Męskiego Grania zdradza, dlaczego zdarzało mu się płakać na początku kariery i co boli go po czterech latach pracy w show-biznesie.

Michał Raińczuk: Zdarza ci się płakać na filmach?

Dawid Podsiadło: Jasne!

Na czym ostatnio?

Na końcówce ósmego sezonu amerykańskiej wersji serialu „Biuro” płakałem tak, jak dawno mi się nie zdarzyło. Na „Titanicu” też, z rok temu.

Na końcowej scenie? Kiedy Leo nie zmieścił się na desce?

To akurat mnie wkurzyło. (śmiech) Tam było miejsce. Daliby radę.

A historie wzięte z życia - twojego życia - też potrafią doprowadzić cię do łez?

Ja w ogóle jestem raczej wrażliwy. Kiedyś myślałem, że jest to wynikiem jakiegoś zewnętrznego czynnika, więc przypisywałem tę nadwrażliwość między innymi stanowi "dzień po". Ale okazało się - jako że od ponad dwóch miesięcy nie korzystam z alkoholu - że "na sucho" też można się wzruszyć.

Czym na przykład?

Starsi ludzie mnie wzruszają.

Tacy, którzy idąc razem, trzymają się za ręce?

Albo jeden zagubiony człowiek. Bo to czeka każdego z nas, jeśli będzie nam dane żyć dłużej niż chwilę. Taki strach przed samotnością, przed tym, że nie zrozumiesz świata dookoła, bo żyłeś w trochę innych czasach. Dzisiejsze dziesięciolatki nie znają rzeczywistości bez technologii. Ja, choć ledwo - ludzie zawsze śmieją się ze mnie, że jestem bardzo młody i nie wiem, jak to jest: żyć bez internetu - jednak jeszcze ją pamiętam. Wiem, że wystarczyło mieć patyk, żeby bawić się w komandosów - i to było super.

Teraz każdy może mieć w telefonie superbroń, biegać z nią i udawać, że to karabin. Wiadomo, świat się zmienia. Ale swoim dzieciom chciałbym go pokazać takim, jakim ja go poznałem. W ogóle mam nadzieję, że powstaną takie środowiska - pewnie już zresztą istnieją - takie grupy ludzi, które będą działać trochę przeciwko technologii.

Dawid Podsiadło podczas trasy Męskie Granie 2016PAULINA WIERZGACZ / LIVE /materiały prasowe Męskie Granie 2016

Mówisz jak moi dużo starsi od ciebie znajomi.

Po prostu trochę się tego obawiam. Ale to nie tak, że jestem zagorzałym przeciwnikiem rozwoju, postępu świata. Dzięki niemu wszędzie jest teraz blisko, wszystko możesz zobaczyć w czasie rzeczywistym - i to jest piękne.

A bieganie za pokemonami ci się podoba?

Mam tak, że jak każdy się czymś jara, to muszę przystanąć i powiedzieć: "Dobra, ale na pewno?". Łapałem chwilę pokemony, mam ósmy level, ale nie chce mi się dalej grać, bo to, kurczę, nie jest gra. Nie włączyłem jej już od tygodnia...

...i żyjesz?

Tak. Nie brakuje mi tego.

A więc jesteś od dwóch tygodni bez alkoholu...

Od dwóch miesięcy!

...i od tygodnia bez pokemonów.

Tak jest.

Wróćmy do płaczu, od którego zaczęliśmy. Zdarzało ci się płakać na początku kariery?

Na pewno.

W kontekście premiery ostatniej płyty bardzo często byłeś pytany o utwór "W dobrą stronę", ten o paleniu tęczy, ale mnie bardziej uderzyły teksty dwóch innych piosenek. Pierwsza z nich - "Bridge" - jest bardzo odważnym rozliczeniem z tamtym okresem, z twoimi początkami w show-biznesie.

To jest historia, z którą miałem do czynienia w trakcie programu; przechodziłem wtedy prywatne zawirowania. Kiedy pisałem ten tekst, wszystko się już dobrze skończyło - piosenka zawiesza się w momencie rozstania. Tam pada takie zdanie, skierowane do mojej obecnej narzeczonej, że wykorzystałem wszystkie drugie szanse. Nie mam zamiaru siebie bronić, dużo nabroiłem.

Pisząc tekst do "Bridge", chciałem wyobrazić sobie taką sytuację i podejść do niej obiektywnie. Zastanowić się nad tym, co dziewczyna - choć to przecież niekoniecznie musi być związek damsko-męski - powinna zrobić. Dać jeszcze jedną szansę? A może odpuścić i po prostu powiedzieć: "No, stary, ile można?". Chciałem mieć utwór, który będzie mi przypominał o tym, co się wówczas wydarzyło. Zadziałało, choć nie do końca, bo udało mi się rozczarować bliskich swoim zachowaniem jeszcze nie raz. Ale to codzienna praca, rozwój.

Dawid Podsiadło - Męskie Granie 2016 w KrakowieDAMIAN KRAMSKI / LIVE /materiały prasowe Męskie Granie 2016

Zachłysnąłeś się wtedy popularnością?

Wydaje mi się, że to było bardziej powiązane z tym, że nagle, po raz pierwszy w życiu, wyjechałem z rodzinnego miasta do stolicy, wielkiej stolicy. To, że byłem w programie, że co tydzień pojawiałem się w telewizji i oglądało to kilka milionów osób, też musiało mieć na mnie wpływ. Myślałem: "Dopiero zaczynam życie. Dlaczego deklarować się już na stałe? Czy to rozsądne, żeby nie korzystać ze wszystkiego, z czego mogę skorzystać? Czy już znalazłem się w takim momencie, żeby decydować się na coś ostatecznie?". Wtedy uznałem, że nie. Chciałem doświadczyć więcej, by móc powiedzieć sobie, że wszystko przeżyłem, chociaż oczywiście daleko mi było - i w dalszym ciągu jest - do tego.

Zawsze byłem i chyba nadal jestem bardzo kochliwy, łatwo poddaję się urokowi. Wydaje mi się, że jest to związane z tym, co czuję przy tworzeniu muzyki. Mam w sobie jakiś procent męczennika. Lubię narzekać - raczej wewnętrznie - i pastwić się nad miejscem, w którym akurat się znajduję. Szukam czegoś, przez co będę nieszczęśliwy, nawet kiedy tych problemów tak naprawdę nie ma. To, co wydarzyło się na początku mojej kariery, też pewnie było tego wynikiem.

No dobrze, a ten drugi tekst, na który zwróciłeś uwagę?

Chodziło mi oczywiście o "Eight".

Uuu...

Ten tekst też jest bardzo odważny. Dotyczy twoich relacji z ojcem. Nie boisz się tak otwarcie poruszać podobnych tematów? A może po prostu nadszedł moment, kiedy chciałeś o tym opowiedzieć?

Powiem ci szczerze, że jesteś pierwszą osobą od premiery płyty, która mnie o to pyta.

Bo chyba uwaga dziennikarzy nie do końca skupiła się na tych słowach, na których mogła się skupić.

Mam świadomość tego, jak ludzie podchodzą do angielskich tekstów. Nawet jeżeli moja płyta sprzedaje się w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy, to zdaję sobie sprawę z faktu, że bardzo wiele osób usłyszy tylko trzy polskie utwory i na nich się skoncentruje. Oczywiście do nich też wkładam dużo prawdy, ale czuję coś takiego, że po angielsku mogę napisać jeszcze bardziej wprost. Część osób trochę to oleje, trochę potraktuje jako metaforę, trochę jako fikcyjną opowieść. Mimo że w "Eight" jest wiele prywatnych, bardzo intymnych wspomnień, to tyle samo jest w nim historii, którą dopowiedziałem od początku.

Jest tam też dużo gniewu. Przyznajesz, że niełatwo będzie ci wybaczyć, zapomnieć.

Wiesz, to są takie tematy, że, dopóki tego nie przeżyję, to nie mam pojęcia, jak zareaguję i co mnie czeka. Jestem bardzo szczęśliwy w miejscu, w którym jestem - jako członek mojej rodziny. Jestem też bardzo wdzięczny mamie i bratu za całą miłość, troskę, bliskość, które mi dali. Nigdy niczego mi nie brakowało. W tematach związanych z treścią tego utworu wewnętrznie przeważa zwykła ciekawość. Będziemy musieli autoryzować ten wywiad... (śmiech)

Mam nadzieję, że troszkę z niego zostanie.

(śmiech) Trochę zostanie. Bardzo mi miło, że zwróciłeś na to wszystko uwagę.

Dawid Podsiadło - koncert trasy Męskie Granie 2016 we WrocławiuPAULINA WIERZGACZ / LIVE /materiały prasowe Męskie Granie 2016

Kończąc temat tekstów z ostatniej płyty - mówisz, że gniewu w kontekście relacji z ojcem nie czujesz, ale gniew na pewno słychać w kawałku "Son of Analog". Zastanawiasz się w nim nad tym, o czym ty i twoi koledzy po fachu w ogóle śpiewacie, dlaczego boicie się konfrontacji. Wkurza cię nijakość tego, co serwują nam dzisiaj media, politycy - i artyści?

Ten tekst powstał trochę na zasadzie otwartej głowy. Nie chcę nikogo krytykować. Każda muzyka trafia do swojego odbiorcy i działa w taki sposób, w jaki ten odbiorca chce, żeby zadziałała. Są artyści - Rojek, Maria Peszek czy Kasia Nosowska - którzy używają słów bardzo rozsądnie, bardzo świadomie i odpowiedzialnie. Mają odwagę, by mówić o tym, co naprawdę ich denerwuje. Używają często prostych słów, dosadnych, wulgarnych - ale mówią o tym, co się dzieje dzisiaj dookoła, co ich denerwuje w naszym kraju, na świecie. Są też artyści, którzy po prostu śpiewają piosenki. Ich twórczość ma zamysł czysto rozrywkowy, rozluźniający albo motywujący do zabawy. Ja akurat wolę, kiedy piosenka o czymś mówi.

Irytuje cię poprawność polityczna? Jestem trochę starszy od ciebie i pamiętam jej pierwszą falę, która przetoczyła się przez Stany Zjednoczone na przełomie lat 80. i 90. Teraz idzie druga fala, rozlewa się na cały świat. Każdy - zwłaszcza każdy celebryta - boi się, że zostanie oceniony, skrytykowany za coś, co powie, nie tylko publicznie. A nasze słowa mogą mieć przecież jakiś konkretny, istotny przekaz.

Sztuka - jakakolwiek, nie tylko muzyka - powinna być poza tym. Oczywiście, jeżeli ktoś będzie promował swoją sztuką nazistowskie wartości Pewne ograniczenia są niezbędne. Ale mimo wszystko uważam, że artysta powinien móc powiedzieć to, co chce powiedzieć, nie bojąc się, że nie zagra później w Toruniu, bo skrytykował Kościół.

Czasem trzeba po prostu mieć jaja.

Właśnie.

Ty przy okazji premiery ostatniej płyty głośno mówiłeś o tym, że chciałbyś poruszać w swojej twórczości coraz bardziej istotne tematy. Na "Annoyance and Disappointment" była to m.in. przemoc. Co jeszcze cię boli? Wiesz, już do czego chciałbyś wykorzystać swój głos w przyszłości? Prawa zwierząt? Marihuana medyczna?

(śmiech) Chyba nigdy u mnie to nie polegało na tym, że...

A nie - prawa zwierząt już były. Miałeś akcję związaną z psami przy okazji premiery teledysku "Forest".

O, tak - to było ekstra. Ale u mnie to wszystko działa chyba impulsywnie. Mamy pomysł, żeby zrobić klip z psami? Więc gadamy o tym, co można zrobić, żeby wykorzystać tę sytuację i pomóc psiakom. Wtedy masz przyczynę i skutek, jakoś się to łączy, ma sens, jest logiczne. Można o tym fajnie opowiedzieć, zainteresować kogoś i tak naprawdę odwdzięczyć się zwierzakom za to, że poświęciły całą swoją energię i zdrowie na wymagające zdjęcia.

Obserwuję politykę. Mam jakieś tam swoje przemyślenia. Na pewno jest to ciekawy okres, dzieje się wiele rzeczy. Wkurza mnie, że brakuje złotego środka, bardzo się narodowo podzieliliśmy. Nie możesz być teraz pomiędzy. Nie możesz wypowiedzieć się pozytywnie trochę o jednych, trochę o drugich.

No właśnie. Wychodzi tu pewna cecha twojego charakteru, o którą chciałem zapytać. Wydaje mi się, że faktycznie odczuwasz już bardzo silną potrzebę, żeby zabierać głos w ważnych kwestiach - ale od też od razu się hamujesz, nie chcesz wypaść zbyt radykalnie. Więc troszkę byś chciał, ale troszkę się boisz.

(śmiech) No tak.

Dawid Podsiadło i Męskie Granie 2016 we WrocławiuDAMIAN KRAMSKI / LIVE /materiały prasowe Męskie Granie 2016

Może wynika to z tego, że lubisz, jak ludzie cię lubią? Zależy ci na tym?

Na pewno. Nigdy nie powiedziałbym, że moje poglądy są słuszne, a inne są złe. Każdy pochodzi z trochę innego miejsca, z trochę innego domu, miał wokół siebie inne wartości. Czuję się dobrze z moim światopoglądem, ale nie chciałbym go nikomu narzucać. Jestem za tym, żeby każdy mógł swobodnie wyrażać swoje zdanie. Oczywiście - znowu - z pewnymi zastrzeżeniami. Żadne poglądy nie powinny zagrażać zdrowiu drugiego człowieka, nie powinny ograniczać jego wolności.

Ale hamuję się nie tylko dlatego, żeby wszyscy myśleli: "Podsiadło jest taki spoko,  jest taki neutralny; nie wiadomo w sumie, o co mu chodzi, więc jest bezpieczny do lubienia". Trochę wynika to z tego, że jako dwudziestotrzyletni chłopak, który na razie ukończył naukę na etapie liceum, nie czuję się pełnoprawnym uczestnikiem dyskusji, choćby na tematy gospodarczo-polityczne.

Gdyby więcej osób wychodziło z założenia, że nie nadaje się do roli eksperta, świat byłby piękniejszy. U nas wszyscy są ekspertami od wszystkiego.

Mam niewielkie pojęcie na temat tego, co tak naprawdę się dzieje. Zwłaszcza teraz, kiedy jeden program telewizyjny daje ci garść informacji, a drugi od razu kontruje to falą innych. Nie czułbym się w porządku wobec samego siebie, krytykując coś, jeżeli nie mam na ten temat pełnej wiedzy. Czułbym się jak idiota, po prostu.

A masz skłonność do dołów? Bo wiedza, świadomość, często idzie w parze z depresją.

To się wiąże z tym, o czym rozmawialiśmy wcześniej - lubię sobie szukać problemów. Zdarza mi się rozmawiać z przyjaciółmi o tym, że nie widzę sensu w tym, co się wokół mnie dzieje, że czuję się zagubiony. Zastanawiam się nad tym, jakie znaczenie ma to, co robię na co dzień - że niby pracuję, robię muzykę, ale może powinienem robić coś innego, coś, co się komuś przyda, będzie miało jakiś wymierny efekt.

Oczywiście dostrzegam wpływ mojej muzyki na ludzi, często bardzo pozytywny. Słyszę niewiarygodne historie o tym, że moja muzyka pomogła komuś, kto miał duże problemy z zaakceptowaniem siebie, z poznaniem własnej wartości - to mnie mega buduje. Ale trochę niesprawiedliwe jest dla mnie to, że mając dwadzieścia trzy lata, od czterech lat poświęcam się tylko muzyce.

Boli mnie, że tak niewiele osób może pozwolić sobie na to, by obudzić się rano i robić tylko to, co chcą robić. A boli mnie to dlatego, że potrafię zmęczyć się trzema spotkaniami w ciągu dnia, poświęconym na przykład temu, jak mam ubrać się na trasę, jaką wybrać okładkę płyty. Przychodzę wtedy do domu, mówię: "Ja pier***ę, jestem wykończony, chcę tylko pójść spać". Ale siedzi we mnie surowy krytyk, który odpowiada: "Nie masz prawa narzekać, stary. Dla wielu ludzi to, co robisz, nie byłoby nawet pracą. Oni zapie***lają po osiem godzin w kopalni czy w biurze, a ty masz czelność narzekać, że od czterech lat jeździsz po Polsce i grasz koncerty. No, stary, faktycznie ciężka sprawa".

Nie myśl tak. Daj sobie prawo do narzekania, bo to nie tak, że jak ktoś pracuje od ósmej do szesnastej, to ma gorzej - chodzi raczej o to, co siedzi mu w głowie. Daj sobie prawo, bo w przeciwnym razie różnie możesz skończyć. Uwierz na słowo starszemu koledze.

Czasami daję. To jest ciągła batalia.

Często w kontekście twojego charakteru padają takie słowa jak "perfekcjonizm" i - pół żartem, pół serio - "narcyzm". Tak się składa, że te dwie cechy często tworzą trio z natręctwami. Przed naszą rozmową wspomniałeś o swojej słabości do gier wideo i o tym, że każdą z nich przechodzisz na sto procent. Nie ma, że boli - musisz znaleźć kolejny "złoty garnek", którego brakuje do platyny.

Lubię mówić, że tak jest, ale czasami po prostu odpuszczam. I nie mam żadnej platyny - jeszcze. (śmiech) Gram po to, żeby odczuwać związane z tym emocje. Jeżeli znajdę pięćdziesiąt ze stu "garnków", to nie będę szukał reszty. Bo, kurde mole, po co?

Nie wiem, czy grałeś w "Alana Wake'a", ale mnie zbieranie termosów z kawą doprowadzało do szału.

Świetna gra. I to zakończenie! Pamiętasz zdanie, które kończy "Alana Wake'a"?

Przypomnij.

"It's not a lake. It's an ocean". Wooow! Tak się, ku*wa, kończy grę, dokładnie tak! (śmiech)

Przepraszam, odszedłem trochę od tematu.

Ale w bardzo dobrą stronę. (śmiech)

Moja żona niekoniecznie tak uważa.

Ja na szczęście mam pod tym względem luz, bo moja narzeczona też gra. Wychowywała się z osiem lat starszym bratem, obserwowała go, i to się później przeniosło na nas. Jak ja gram, ona patrzy - i też ma z tego frajdę.

A propos narzeczonej. Oprócz tego, że po drodze pojawił się na jej palcu pierścionek, zamieszkaliście też razem. Dojrzewasz nie tylko muzycznie, ale też życiowo.

Tak, aczkolwiek tak naprawdę od samego początku spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę. Czasami nie było ich zbyt wiele, ze względu na mój tryb życia. Od ponad roku mieszkamy razem. W sumie nie zauważyłem, żeby wiele się w związku z tym zmieniło. Czasami na mnie krzyczy. Wyjeżdża do Dąbrowy, ja zostaję sam, a kiedy wraca, mówi: "Trzy dni mnie nie było, kosz z praniem jest pełny - dlaczego nie zrobiłeś prania?". A ja na to: "No nie wiem. Nie było cię, jakoś nie myślałem o tym. Siedziałem sobie, grałem, chodziłem do studia, jakoś "

...nie przyszło mi to do głowy?

Dokładnie. Ale o wszystkim ze sobą rozmawiamy, nie jesteśmy konfliktowi. To z jednej strony dobrze, a z drugiej, podobno, niekoniecznie.

Rozumiem, ze decyzje z początku kariery okazały się słuszne?

Tak.

Dawida Podsiadło będzie można usłyszeć na żywo na najbliższym koncercie w ramach cyklu „Męskie Granie” - w Żywcu. Więcej informacji na stronie meskiegranie.pl

Komentarze (54)
Podsiadło: Szukam czegoś, przez co będę nieszczęśliwy, nawet gdy problemów nie ma
Zaloguj się
  • red_fang

    Oceniono 92 razy 66

    Fajny, szczery chłopak, który widzi swoje wady. Rzadkość, zwłaszcza w polskim showbiznesie.

  • mimikra1975

    Oceniono 53 razy 43

    Zawsze się zastanawiam, skąd w was ludzie (i taborety) tylko nienawiści, prostactwa, zwykłego chamstwa? Nie podoba się Podsiadło? Nie słuchaj, nie czytaj. A jak nie wiesz, kto to jest, to sobie w googlach poszukaj. Można go nie lubić, nie słuchać, ale po co od razu obrażać i mieszać z błotem?

  • mezzzai

    Oceniono 27 razy 25

    Wrażliwcy i sentymentalni maja przeje...ne we współczesnym świecie, nawet gdy coś osiągną. Świat należy do tych, którzy nigdy nie przejmują się tym co zrobią i nawet jeśli nie mają nic do powiedzenia i tak zagłuszą wszystkich dookoła. Byle nie słuchać innych, a samemu mówić jak najwięcej.

  • houq

    Oceniono 33 razy 23

    Mógłbym każdemu z was hejterzy odpowiedzieć ale po co? żal mi was i szczerze współczuję, że tacy malkontenci jak wy musicie z sobą przebywać 24 godziny na dobę. Musi to być nie do wytrzymania. A Tobie Dawid życzę dużo sukcesów w branży muzycznej.Kiedyś przyznam Twoja muzyka była mi obojętna ale teraz razem z córką i żoną słuchamy Ciebie namiętnie, zajadamy się Tobą garściami:). Jesteś fajnym szczerym i szczęśliwym chłopakiem (co bije z wywiadu), czego nie potrafią ścierpieć zmanierowani zgorzknialcy skryci za klawiaturą swojego komputera. Żałujemy tylko, że nie dane nam będzie zobaczyć Ciebie w Żywcu na "Męskim Graniu". Moja córka Hania ma o to do mnie WIELKI żal. Trzymaj się i rób swoje

  • niebozaoknem

    Oceniono 22 razy 18

    Utalentowany, niegłupi, pracowity i podobny do Poniedzielskiego. Ja ulegam.

  • dupawka

    Oceniono 23 razy 15

    Cudowny młody człowiek

  • pawel.lewski

    Oceniono 40 razy 8

    Chcesz być nieszczęśliwym to się ożeń, potem już tylko problemy.

  • ppo

    Oceniono 14 razy 6

    Jak człowiek nie ma problemów, to je sobie wymyśli.

  • zalep

    Oceniono 3 razy 3

    Lubię gościa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX