Łepkowska: Praca przy serialach? Płacą za to dobrze, ale pamiętam, że to była okropna niewola

30.12.2014 17:40
Zaczynała od epizodycznych ról u Wajdy ('Człowiek z marmuru') i Zanussiego ('Barwy ochronne'), później zasłynęła jako scenarzystka filmowa i telewizyjna. Media błyskawicznie okrzyknęły ją 'królową seriali', ale jej życie zawodowe - jak sama przyznaje - miało wyglądać zupełnie inaczej.

- Kompletnie nie miałam pojęcia, że kiedyś będę się zajmowała filmem. Zamierzałam być jakimś ważnym dyrektorem, kończyłam zarządzanie - opowiada. Pierwszy scenariusz? Napisała z nudów. - Wyszłam za mąż, urodziłam dziecko i pamiętam, że siedziałam wtedy na urlopie macierzyńskim - wspomina Łepkowska.

A jak to było z tymi serialami? - W tej chwili wolnością dla mnie jest to, że nie piszę żadnego serialu, który ma więcej niż pięć odcinków. I mówię to zupełnie poważnie. Wypłata jest niezła, ale cena, którą scenarzyści za to płacą, jest naprawdę okropna. Jest się właściwie więźniem jak w zakładach Forda na początku XX wieku. Siedzi się przy taśmie produkcyjnej i odgina tę wajchę jak Charlie Chaplin - cały czas w taki sam sposób.

Na koniec słowo o wyprodukowanym przez nią filmie 'Warsaw by Night'. Filmie, jak twierdzi Łepkowska, który pokazuje, że można zrobić u nas kino opierające się przede wszystkim na świetnych rolach i aktorach. I na urokach Warszawy: - Kiedyś wychodziłam ze spokojnej restauracji i ze zdumieniem zobaczyłam na rogu Hożej i Wilczej te tłumy. Tam było życie, tam była energia. Wcześniej, kiedy słyszałam, że w imprezowej Warszawie jest jakaś energia, myślałam sobie: 'Zaraz, gdzie? Jakie imprezy, jaka energia?'. Ale to za czasów mojej młodości i wieku średniego to miasto było miasto wymarłe, puste. Teraz jest super.
Więcej o: