Gazeta.pl > Kultura >  Film

Wojna szwedzko-amerykańska pod flagą Millenium. Która wersja "Dziewczyny z tatuażem" lepsza?

marz
13.01.2012 14:41
A A A Drukuj
O tym filmie było głośno na długo zanim David Fincher włączył kamerę. Miliony przeczytały przecież trylogię "Millennium" Stiega Larssona, a potem oglądały szwedzką ekranizację ze znakomitą Noomi Rapace w roli Lisbeth Salander. A tu pojawia się reżyser z Hollywood i twierdzi, że on potrafi lepiej. Ale już po pierwszych seansach na amerykańską "Dziewczynę z tatuażem", a szczególnie grającą ją Rooney Marę spadł grad pozytywnych recenzji. Przyjrzyjmy się bliżej filmom z oby stron oceanu.

Wersja szwedzka

Rok realizacji: 2009

Reżyser: Niels Arden Opiev

Obsada: Michael Nyqvist, Noomi Rapace, Sven-Bertil Taube

Zysk: 10 milionów dolarów w USA, 104 na świecie

 

Wersja amerykańska

Rok realizacji: 2011

Reżyser: David Fincher

Długość: 156 min.

Obsada: Daniel Craig, Rooney Mara, Christopher Plummer

Zysk: póki co 80 milionów dolarów w USA, 29 milionów na świecie

Tagi:

Komentarze (88)

Zaloguj się
  • Gość: gspnstr

    Oceniono 13 razy 11

    Czytałem trylogię i widziałem obydwie wersje filmu. Osobiście uważam szwedzką wersję za lepszą. Owszem, Fincher był poprawny, miał dobrych aktorów, dużo większy budżet. Ale jego wersja mnie jakoś nie wciągnęła. Brakowało jej atmosfery szwedzkiej wersji. Rooney Mara była dobra, ale też nie miała w sobie tej intensywności postaci skreowanej przez Rapace. Plus natomiast dla Finchera za to, że trzymał się bliżej książki niż Szwedzi.

  • Oceniono 13 razy 9

    Bylem w kinie z żoną. Oboje jesteśmy fanami pierwowzoru literackiego i oboje oglądaliśmy szwedzką ekranizację. Zdania mamy podzielone. Zona woli zdecydowanie wersję szwedzką, a mnie się podobają obie, ze wskazaniem na amerykańską, bo to naprawdę świetna robota filmowa. Rapace vs. Mara - absolutny remis. Jedna i druga znakomita, obie dzikie i fascynujące. Craig wygrywa zdecydowanie z Nyqvistem. Plummer równie dobrze wypada w roli szwedzkiego patriarchy co Taube. Skarsgard, skądinąd rodowity Szwed, jest znakomity w Roli Martina, ale i Haber byl niezly. Szwedzki Bjurman byl moim zdaniem bardziej paskudny od amerykańskiego, ale żona twierdzi co innego. Robin Wright jako Erika jest zdecydowanie ciekawsza od Leny Endre, bo znacznie lepiej się prezentuje . Ta druga po prostu wygląda za staro. Co ciekawe, Szwecja Finchera jest chyba bardziej szwedzka.
    Jakby nie bylo, warto pójść i porównać.

  • Oceniono 8 razy 8

    Widziałem obie wersje amerykańską i szwedzką, niestety książki nie czytałem ale uważam że warto obejrzeć obie wersje, ta sama historia tylko inny sposób narracji, tutaj przewaga szwedów. Oglądając Dziewczynę z tatuażem nie było to stracone 150 minut, choć pewnie gdybym wcześniej obejrzał prezentowany na stronie zwiastun to pewnie wcześniej przeczytałbym książkę ;)

  • Oceniono 12 razy 8

    @spoko-spoko
    Naoglądałeś się amerykańskich filmów, które zalały nasze kina. Są jak teledyski. Szybki montaż. Efekty specjalne. Właśnie dlatego wynudziłeś się setnie na szwedzkiej wersji. Ja, przeciwnie.

  • Oceniono 10 razy 8

    @jarzebiaknaczczo
    Chylę czoła przed tak szczegółową analizą. Niestety nie mogę się zgodzić z konkluzją, że wersja amerykańska jest bardziej szwedzka od wersji szwedzkiej. Oryginalny język i nieznana amerykańskiemu kinu narracja czynią szwedzką wersję intrygującą. Prawie jak książka.

  • Oceniono 11 razy 7

    Tak mi sie wydaje, ze Szwedzka spodoba sie glownie Europejczykom bo jest zawila i trzeba sie skupic w trakcje filmu, zeby nie pogubic sie w postaciach.

    Amerykanska jak zwykle jest dla wszystkich, Afryki, Ameryki, Europy, Azji etc. Interpretacja bardzo latwo przyswajalna, jak cheesburger z McDonalda, masom sie pewnie spodoba.

  • Oceniono 16 razy 6

    nie widziałam szwedzkiej wersji, ale amerykańską oceniam nisko. Zawiodłam się. Film jest za długi o jakies ponad pół godziny. Wątek psychologiczny Lisbeth, sposób w jaki reżyser go przedstawia zakrwawa na groteskę. Ostre sceny gwałtu przeplatają się z dowcipami typu: to żaden kod (Lisbeth studiując notatki detektywa albo patrząca, jak wolno biedak pisze). Psychologa jest nielogiczna i jest to nie do zniesienia :) Fincher nie uniósł dwóch wątków: Lisbeth i detektywistycznego. Nijak się mają do siebie. Przyciąga Lisbeth, śledztwo nudzi, a potem już zapominamy o kogo czy co tak naprawdę nam chodzi. I zapominamy o Lisbeth. I jest misz masz i grochówka z kapustą ;) ...Eeee, trzeba odreagować. Puszczam "Nikitę"
    ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX