91 peruk i stopy z silikonu. Jak powstawał 'Hobbit' i o co chodzi z krasnoludami? [ZANIM PÓJDZIESZ DO KINA]

Rozmach produkcyjny i dbałość o detale w 'Hobbicie' imponują. Peter Jackson zatrudnił większość osób, z którymi pracował przy 'Władcy pierścieni'. Już teraz krytycy wymieniają jego najnowszy film wśród murowanych kandydatów do Oscara w kategoriach technicznych. Wbrew pozorom jednak nie chodziło tutaj tylko o uzyskanie pożądanych efektów wizualnych. Posłuchajcie, co na ten temat mają do powiedzenia twórcy i poznajcie głównych bohaterów tolkienowskiej historii.

Sześć hal, sto dekoracji i mnóstwo kostiumów

Na początek garść suchych faktów:

* Scenograf Dan Hennah stanął na czele grupy 350 osób i współpracował ściśle ze specami od efektów komputerowych oraz specjalistami od charakteryzacji i scenografii.

* Przy kręceniu "Hobbita" wykorzystano sześć hal zdjęciowych, w tym dwie zbudowane specjalnie z tej okazji. I tym razem kręcono trzy filmy jednocześnie, co było wielką, skomplikowaną logistycznie operacją. Skonstruowano ponad sto dekoracji, uszyto setki kostiumów.

* Ponieważ Śródziemie to cywilizacja preindustrialna, większość elementów scenografii i kostiumów musieli wykonać rzemieślnicy. Zatrudniono m.in. siodlarzy, szkutników czy garncarzy.

* Szczególnie ważna była charakteryzacja i kostiumy - przygotowano aż 91 ręcznie robionych peruk z włosów jaka oraz ludzkich, także z myślą o dublerach. Ponoć zadbano nawet o to, by każdy z krasnoludów rzucał niepowtarzalny cień. Wszystko po to, żeby publiczność mogła rozpoznać każdego z nich nawet z daleka.

* Wreszcie starannie sporządzono charakterystyczne uszy i nosy. Dzięki nowoczesnym technikom i materiałom, charakteryzacja krasnoludów trwała "tylko" półtorej godziny.

* Pamiętano też o realistycznym owłosieniu ich rąk, nakładanym każdorazowo przed zdjęciami.

* Nie zapomniano o malowanych bliznach. By pomniejszyć aktorów, sporządzono specjalne fryzury oraz kostiumy dające iluzję proporcji ciała odmiennych od ludzkich. Ponieważ ubiory (każdy zróżnicowany, każdy oddający status społeczny danej postaci) te były bardzo ciężkie i grube, wyposażono je w specjalny system chłodzenia zimną wodą.

* A hobbicie stopy? Martinowi Freemanowi dodano wielkie silikonowe stopy, montowane w okolicach kolan. Uszy Elronda i Galadrieli były natomiast wymodelowane z żelatyny.

Bilbo

- Martin potrafi być bardzo zabawny, by za chwilę uderzyć w ton powagi, a nawet patosu. To wielka i rzadka zdolność - mówiła o odtwórcy roli Bilbo Bagginsa Philippa Boyens, nazywana przez Jacksona "największą znawczynią Tolkiena".

Bilbo, jak każdy hobbit, lubi swój wygodny żywot - jedyne, czego potrzebuje do szczęścia, to pełna spiżarnia i dobra książka. Kiedy Gandalf, wraz z trzynastoma krasnoludami, nieoczekiwanie zjawia się w jego progach, zapraszając do udziału w niebezpiecznej przygodzie, życie Bilbo na zawsze się zmienia.

Co o swojej postaci mówi sam aktor? - To typ zagłębionego w fotelu profesora, który nigdy przedtem nie podejmował żadnego ryzyka, nie podróżował, nie walczył. Zostaje z tego fotela wręcz wyrwany i musi stawić czoło światu i jego pułapkom. Podczas podróży bardzo wiele dowiaduje się o innych, a inni o nim. Przechodzi przemianę. Trzeba też zwrócić uwagę, że perspektywa Bilbo jest najbliższa perspektywie widza. Wszyscy mamy obawy, uprzedzenia, wszyscy boimy się pewnych miejsc, zarówno tych na zewnątrz, jak i tych w naszej duszy. Moim zadaniem było oddać lęki i wahania, będące tak bliskie widzom.

Gandalf

Ian McKellen przyznawał, że miał pewne opory przed powrotem do roli Gandalfa: - Przez te lata spotkałem mnóstwo ludzi, którzy mnie z nim utożsamiali. Jako aktor dałem z siebie wiele, w pewnym sensie Gandalf stał się częścią mnie. Nie bardzo wiedziałem, co miałbym jeszcze dodać. Ale w końcu byłem z tego powrotu bardzo zadowolony. To jak spotkanie ze starym przyjacielem.

Słynny czarodziej tym razem jest jednak nieco inny: autorka kostiumów Ann Maskrey zdradziła, że wprowadzono niewielkie korekty do wyglądu Gandalfa. - Ma nieco inną torbę, buty i magiczną szarfę, ale jego wygląd dla fanów stał się wręcz ikoniczny, więc zmiany były skromne - mówiła.

McKellen: - Wydaje mi się, że Gandalf z "Władcy..." to postać bogatsza, nieco bardziej złożona. Ale Gandalf to Gandalf. Jest 60 lat młodszy, ale jeśli liczysz sobie 7 tysięcy lat, jakie znaczenie ma 60 lat w tę czy w tę?

Thorin

Ważna postać w "Hobbicie". Przywódca krasnoludów grany przez Richarda Armitage'a, aktora obdarzonego charakterystycznym, głębokim barytonem. Zdobył uznanie rolami telewizyjnymi (seriale "North & South", "Robin Hood", "Tajniacy" czy "Kontra: Operacja Świt"). Słowami twórców: ma w sobie wielką godność i zarazem skazę. Jego decyzje nieraz trudno jednoznacznie ocenić.

- Trzeba też pamiętać o jego tragicznej przeszłości i o tym, że myśli cały czas, by odzyskać królestwo Erebor, ponieważ od lat on i jego krasnoludy są wygnańcami - mówi Fran Walsh, współautorka scenariusz "Hobbita", prywatnie żona Jacksona.

Armitage: - Dla mnie to ktoś, kto przekroczył smugę cienia, lecz ma w sobie ciągle wigor i determinację. Kieruje nim fatalistyczne przeczucie, że nie przeżyje wyprawy. To go jednak przed niczym nie powstrzymuje. Jego ojcu nie udało się odzyskać królestwa, zginął. Thorin pragnie odwetu i jest przekonany, że musi zwyciężyć.

Dwalin i Balin

Najbliżsi Thorinowi bracia. Graham McTavish wciela się w doświadczonego wojownika Dwalina, Ken Stott gra łagodnego, przejawiającego talenty dyplomatyczne Balina, bliskiego doradcę Thorina.

Ten pierwszy słynie ze swojej waleczności i jest zagorzałym stronnikiem Thorina Dębowej Tarczy, drugi uważany jest za jednego z najstarszych i najmądrzejszych członków krasnoludzkiej kompanii, którego mimo jego lojalności trapią wątpliwości co do zasadności wyprawy na Samotną Górę.

Kili i Fili

Bratankowie Thorina i zupełne przeciwieństwo Dwalina. Pierwsze gra Aidan Turner, drugiego Dean O'Gorman.

O'Gorman: - Są zbyt młodzi, by pamiętać dawne wojny krasnoludów. Pełni życia i młodzieńczej energii traktują początkowo udział w wyprawie jako wielką przygodę. Z czasem jednak jest w nich coraz więcej powagi.

Turner dodaje: - Przebudzenie następuje podczas zbiórki drużyny, którą idealizowali. Kogóż widzą wokół siebie? Galerię łobuzów. Jest tu ktoś z toporem w głowie, pijacy, emeryci, złodziej, który ukradł szaty własnej matce, no i hobbit. Ale okazuje się, że potrafią łatwo nawiązać ze wszystkimi kontakt, także z Bilbo.

Bofur, Bombur i Bifur

Bracia Bofur i Bombur oraz ich kuzyn Bifur pochodzą z rodów górników i kowali. Bofur (James Nesbitt) ma lekko łajdacką naturę, jest optymistą, jest szczery i nie snuje wielkich planów - marzenia o odzyskaniu królestwa nie zaprzątają mu głowy.

Charakterystyczną cechą Bifura (William Kircher) jest kawałek ostrza topora tkwiący w jego głowie. Niegdyś został zraniony przez orka i rozmawia tylko w dawnym, tajnym języku krasnoludów, khuzdul. - Właściwie może zrozumieć go tylko Gandalf - mówi Kircher.

Gombur uwielbia gotować i jeść, co stanowi dla niego sens życia. - Co tu dużo mówić. To największy krasnolud, chociaż nie najwyższy. Po prostu gruby. On, Bofur i Bifur trzymają się zawsze razem podczas walki, a umieją dobrze się bić - opowiada odtwórca tej roli Stephen Hunter.

Oin i Gloin

Bracia Oin (John Callen) i Gloin (Peter Hambleton) to najstarsi uczestnicy wyprawy, dzielne krasnoludy z Północy, dalecy kuzyni Thorina, wielce wobec niego lojalni. Oin, starszy z nich, to uzdrowiciel, ma też dar jasnowidzenia. - Oin czyta z lotu ptaków, twierdzi, że gdy kruki wrócą do Ereboru, terror Smauga będzie się miał ku końcowi - tłumaczy Callen.

Gloin jest rodzajem "księgowego" wyprawy, dogląda ekwipunku. Jest także człowiekiem bardzo rodzinnym. Jego żona to uznana piękność ze wspaniałą brodą. Ich syn Gimli 60 lat później weźmie udział w innej słynnej ekspedycji. Hambleton: - Fani Tolkiena rozpoznają topór bojowy Gloina, który odziedziczy Gimli.

Dori, Nori i Ori

Trzej bracia (grani odpowiednio przez Marka Hadlowa, Jeda Brophy'ego i Adama Browna) to dalecy krewni Thorina ze strony matki. Każdy z nich ma innego ojca i całkiem odmienny temperament. Dori jest najstarszy z całej trójki, trochę matkuje pozostałym. Chce zwłaszcza chronić najmłodszego Oriego przed wpływami średniego brata, Noriego.

Hadlow mówi: - Dori pragnie nieustannie kontrolować młodszych braci. Wszyscy trzej pochodzą z innych klanów, więc są nieufni wobec siebie. Ale z czasem połączy ich bardzo silna więź.

Nori nie przypomina swych braci. Opuścił dom w młodym wieku, sam sobie dawał radę. - Jest trochę cwaniakiem, trochę rzezimieszkiem i po trosze złodziejem - komentuje Brophy. - W sumie to miły facet, ale chyba niekoniecznie byś chciał, żeby twoja krasnoludzka córka za niego wyszła.

Ori jest przeciwieństwem brata, ma w sobie słodycz i niewinność. Odtwórca tej roli, debiutant na dużym ekranie, Adam Brown mówi: - Myślę, że chce dowieść sam sobie, a także braciom i Thorinowi, ile jest wart. I stać się częścią legendy.

Świetnie, tylko po co to wszystko!?

Wygląd, ubiór, blizny, historia i charakterystyczne cechy - wystarczy? Nie do końca, bo pozostał jeszcze jeden szczegół, z którym musiała się uporać ekipa Jacksona, a z którego słynął Tolkien. To język.

Jak wiadomo, Tolkien stworzył języki Śródziemia z różnych epok. Naliczono ich aż piętnaście. Jeśli chodzi o "Hobbita...", filmowcy o współpracę poprosili językoznawcę Davida Salo, który pracował z Jacksonem już przy poprzedniej trylogii. Stosunkowo najmniej kłopotów sprawiał język elficki, najlepiej przez pisarza omówiony; najwięcej - sekretny język krasnoludów khuzdûl, bo w powieściach Tolkiena nie pada w nim ani jedno pełne zdanie, więc trzeba było go w odtworzyć.

Jeśli chodzi o same krasnoludy, filmowcy zdecydowali, że będą one mówić po angielsku, używając jednak zróżnicowanych brytyjskich akcentów, na przykład szkockiego, irlandzkiego czy z północnej Anglii.

Nie za dużo zachodu, jak na jeden film? Założeniem ekipy od początku było sprawienie, by trzynastu krasnoludów nie myliło się widzom. Jackson: - Początkowo martwiłem się o ich zróżnicowanie. Ale obsadziliśmy ich role aktorami o tak odmiennych charakterach i osobowościach, że podołali temu zadaniu bez trudu.

Zresztą ta wizja, wbrew pozorom, wcale nie jest tak oderwana od rzeczywistości. Jackson: - Krasnoludy przypominają mi górników czy hutników, ludzi twardych, o bardzo silnym etosie pracy i lubiących się rozerwać, czasem rubasznych - mówi. - Byłem przekonany, że "Władca pierścieni" to doświadczenie wyjątkowe, jedyne w życiu i nie myślałem, że jeszcze kiedyś wrócę do Śródziemia. Okazało się jednak, że można mieć niepowtarzalne doświadczenie życiowe dwa razy w życiu.

Więcej o:
Komentarze (11)
91 peruk i stopy z silikonu. Jak powstawał 'Hobbit' i o co chodzi z krasnoludami? [ZANIM PÓJDZIESZ DO KINA]
Zaloguj się
  • greatouse

    Oceniono 11 razy 7

    Martin Freeman golił nogi żeby ułatwić sobie noszenie sztucznych stóp. Można to zauważyć w jednym z odcinków Sherlocka, gdzie mamy zbliżenie na Watsona siedzącego w szlafroku z założonymi nogami.

  • zaz22

    Oceniono 27 razy -7

    Za dużo dygresji. I początków. I w ogóle ciągnął się strasznie. Mimo efektów .

    Jacksona skok na kasę: niekulturalni.wordpress.com/2013/01/04/hobbi/#more-625

  • wmc-33

    Oceniono 162 razy -48

    Dzieciaki dzisiaj zaciągnęły mnie na ten film. Ludzie, to jest KATASTROFA!!! Efekty specjalne są świetne, ale brak pomysłu na fabułę, dłużyzny i beznadziejne zakończenie mordują ten film równie okrutnie i bezlitośnie, jak przez połowę filmu mordują się jego bohaterowie na ekranie.

  • gregoson

    Oceniono 120 razy -60

    Byłem wczoraj na tym filmie. Dla mnie tragedia. O ile sam Władca Pierścieni był całkiem fajnym filmem ( zdecydowanie lepszym niż książka Tolkiena) to w Hobbit napompowany jest taką ilością głupot, że wyszedłem z kina zażenowany. Wiadomo, że zarówno Władca Pierścieni i Hobbit to bajki nie mające nic wspólnego z rzeczywistością ale w Hobbicie nagromadzenie idiotyzmów przekroczyło moje wyobrażenia. Na dodatek te 7 wersji filmu....po co ? Po to żeby fani Tolkiena poszli 7 razy do kina na to samo? We Władcy Pierścieni, mimo, że to fantazja to Jackson zachował jakąś realność - może dla tego ten film miał takie powodzenie. W Hobbicie niektóre sceny są rodem z kretyńskich kreskówek. No cóż, na następnych częściach tego filmu raczej mnie nikt w kinie nie zobaczy ani płyt z tym filmem nikt nie zobaczy na mojej półce z DVD.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX